Wiadomości


Brunello: Gaja kontra Biondi-Santi

26-11-2008

Komentując wiosenny kryzys w Montalcino wywołany doniesieniami, jakoby część producentów brunello wbrew przepisom DOCG dodawała do swego wina odmiany inne niż sangiovese grosso, Angelo Gaja stwierdził, że czas zliberalizować przepisy. Legendarny winiarz z Barbaresco, który ma w okolicach Montalcino posiadłość Pieve Santa Restituta i robi dwa brunello: Reninna i Sugarille, twierdzi, że należy oficjalnie zezwolić na dodawanie do sangiovese innych odmian. Jego zdaniem konserwatywni producenci mogliby zaznaczać na etykiecie, że ich brunello powstało w 100 proc. z sangiovese. Tym samym Gaja broni winiarni produkujących brunello w dużych ilościach, przede wszystkim głównego oskarżonego w wiosennym skandalu – Banfi. To właśnie za sprawą win Banfi brunello zdobyło rynek amerykański – komentował Angelo Gaja w dzienniku La Nazione.

Przeciwnego zdania jest nestor DOCG, Franco Biondi-Santi, który twierdzi, że brunello powinno pozostać stuprocentowym sangiovese. Potomek pioniera brunello widzi natomiast nową drogę dla rosso di montalcino, nazywanego często „młodszym bratem brunello” (wino robi się na ogół z gron sangiovese, które nie spełniły wysokich norm brunello, bądź rosną w niewłaściwych winnicach oraz poddaje się je krótszemu dojrzewaniu). Biondi-Santi uważa, że właśnie w rosso można by kupażować sangiovese z innymi odmianami, a wino miast tytułu „młodszego brata” zasłużyłoby na miano „bliźniaka”. (Winenews.it, La Nazione)

Tekst ukazał się w numerze 35 (5/2008)