Didier Dagueneau nie żyje
26-11-2008
17 września w katastrofie pilotowanej przez siebie awionetki zginął Didier Dagueneau, gwiazda apelacji pouilly-fumé, uważany za jednego z najlepszych twórców białych win na świecie. Żył na krawędzi, najpierw uprawiał motocross, później, po serii ciężkich wypadków, zajął się uprawą winorośli i robieniem wina; w winnicy okazał się równie bezkompromisowy jak na torze wyścigowym. Nie porzucił aktywnego trybu życia, brał udział w wyścigach psich zaprzęgów, był nawet mistrzem świata w tej dyscyplinie, a ostatnio zajął się lataniem. Od samego początku swej winiarskiej działalności mówił, że będzie robił najlepsze sauvignon blanc na świecie – i zdaniem wielu dopiął celu. Od podstawowego Blanc Fumé de Pouilly (używał starej nazwy apelacji, by odciąć się od jej nienajlepszego wizerunku i od bezlitośnie krytykowanych przez siebie producentów) poprzez Buisson Renard, Pur Sang i Silex, aż po robione w mikroskopijnych ilościach (zwykle 200 butelek) z 18 rzędów nieszczepionych krzewów, astronomicznie drogie Asteroïde, jego wina wyróżniały się niezwykłą wprost wiernością siedlisku i stały się wzorem dla wielu innych producentów. W ostatnich latach zaczął również robić wina w innych apelacjach, obsadził mała winnicę w Sancerre, a wspólnie z przyjacielem robił wino słodkie w Jurançon. To właśnie winnica w Jurançon była celem jego ostatniego lotu – miał tam sprawdzić dojrzałość gron. (Magazyn WINO)