Magazyn Wino


Wyszukiwarka win

Wyszukiwarka zaawansowana

Newsletter

Aby zamówić bezpłatny
biuletyn portalu
MagazynWino.pl, wpisz
w poniższe pole
swój adres e-mail.

Dobrze powiedziane

Wiadomość w sekretarce automatycznej: "Niestety nie mogę teraz rozmawiać, ale w nagłych przypadkach: do ryby białe, do mięsa czerwone".

Alex Bespaloff, przez ponad 20 lat pisał winne felietony dla "The New York Times"

Promocja!
Zamów prenumeratę
a otrzymasz prezent

Magazyn Wino

01-510 Warszawa
ul. Gen. Zajączka 11/C5
tel. +48 22 312 40 30/31
fax +48 22 312 40 01
redakcja@magazynwino.pl

Płatności przez internet - dotpay

A A A

Archiwum Magazynu WINO Wino a sprawa polska


Elżbieta Poletti. Nauczycielka franciacorty

03-02-2009

drukuj

Tomasz Prange-Barczyński

Elżbieta Poletti | fot. Alberta

Pojawiła się w Warszawie nagle, trzy lata temu. Miała ze sobą kilkanaście butelek franciacorty – najbardziej szlachetnego wina musującego Włoch. Otwierała je przed każdym, kto chciał słuchać o winiarzach spod Brescii, o alpejskim jeziorze Iseo, o spumante, które w ciągu ostatniego półwiecza wdarło się przebojem na światową scenę winiarską. Dziś ma na swoim koncie wprowadzenie na polski rynek trzech znaczących producentów: Tenuta Bonomi, Majolini i Antica Fratta. Uczy Polaków pić franciacortę. Z Elżbietą Poletti rozmawia Tomasz Prange-Barczyński

Magazyn WINO: Jak znalazłaś się we Franciacorcie?
Elżbieta Poletti: To, że dziś mieszkam tuż obok Franciacorty, jest spełnieniem moich marzeń. Włochy znam dobrze od dawna. Pracowałam kiedyś w Warszawie w przedstawicielstwie Fiata. W czasie jednej z wypraw do Italii trafiłam do Bergamo i… zakochałam się w tym mieście. Pomyślałam, że to jedyne miejsce, gdzie chciałabym kiedyś zamieszkać. I tak się stało. Oczywiście nie od razu. Nim tu zamieszkałam, przeprowadzałam się kilka razy, a Włochy nie były jedynym krajem, w którym żyłam. Niedaleko od Bergamo zaczyna się Franciacorta. Jeździłam tam w czasie weekendów, nad jezioro Iseo. Przywiozłam ze sobą żaglówkę z Polski i było to pierwsze miejsce, gdzie ją zwodowałam.

Kto wprowadził Cię w świat tamtejszych win? Pamiętasz swoją pierwszą wizytę w którejś z regionalnych winiarni?
Mój mąż jest bardzo nietypowym Włochem. Nie tylko nie pije wina, ale nawet nie dotyka butelki. Mieszkając we Włoszech, prowadząc duży i gościnny dom, musiałam się szybko nauczyć najważniejszych rzeczy dotyczących wina. Zawsze lubiłam szampana, a we Franciacorcie znalazłam wino robione tą samą metodą. Wiedziałam, że producentów jest wielu, zaczęłam szukać, wybierać wina, które najbardziej mi smakowały. Kiedyś jeden z przyjaciół wiedząc, którą franciacortę lubię, zawiózł mnie prosto do piwnicy producenta. Właściciel ugościł nas w dużej kuchni. Moją uwagę od razu przykuł masywny stół, na którym stały kieliszki do degustacji, talerze z parmezanem i salami. Drzwi otwierały się wprost na podwórko pełne kawałków drewna różnej wielkości i kształtów.
Wkrótce dowiedziałam się, że trafiłam do winiarza o wielu zdolnościach i pasjach. Zamiłowanie do stolarki było jedną z nich. Podziwiałam zrobione przez niego meble i urządzenia w piwnicy, w której leżakowały butelki franciacorty. Nazywa się Giuseppe Facchetti i jest bardzo małym producentem. Nawet nie wiem, czy należy do apelacyjnego konsorcjum.

Masz wielki szacunek do ludzi z regionu. To nie do końca tacy sami winiarze, jak w innych regionach Włoch. Jacy są?
Kiedyś na łamach Magazynu WINO (3/2006), pisałam właśnie o ludziach, których poznałam i którzy mnie zafascynowali. Ich specyficzny charakter, kreatywność, inteligencja – wszystko to przyniosło rezultaty, które znane są na całym świecie: Beretta czy bliższy nam Lucchini. To przede wszystkim wielcy przedsiębiorcy tworzący ekonomiczną potęgę Włoch. To są mieszkańcy Brescii. Tyle, że zamiast w domek z widokiem na morze zainwestowali w piwnice we Franciacorcie. Z widokiem na winnice. To na ogół przemysłowcy z winiarską pasją.

Największe osobowości regionu?
Oczywiście trzeba zacząć od Franco Zilianiego, który wraz z producentem Guido Berlucchim stworzyli pierwsze „bąbelki“ ponad pół wieku temu. Za nimi poszli inni przedsiębiorcy, inwestując w produkcję wina i udoskonalając jego jakość do dziś. Moje pierwsze spotkanie z Zilianim było pełne emocji. Znałam drobiazgowo historię tego wówczas młodego, utalentowanego enologa, który z wielką odwagą zaproponował nieżyjącemu już dziś Berlucchiemu tak innowacyjne i ryzykowne przedsięwzięcie. Poznałam również jego rodzinę, do dziś całkowicie zaangażowaną w to, co reprezentuje Berlucchi.
Nigdy nie zapomnę moich pierwszych spotkań z ludźmi, których znałam tylko ze słyszenia, z lektur, wreszcie z kieliszka, wszystkich tych, którzy przyczynili się do tego, czym jest dziś Franciacorta: Maurizio Zanella, Mattia Vezzola, czy tych, których wina wprowadziłam do Polski: Ezio Maiolini, obecny prezes konsorcjum Franciacorty, czy Marino Bonomi i jego rodzina, z którą jestem w przyjaźni.
Wymieniam tylko kilka nazwisk i muszę poprzestać na nich, gdyż o każdym warto jest coś powiedzieć. A jest jeszcze cała lista osób, które cenię, szanuję, z którymi się przyjaźnię.

Ome | fot. TPB

Jakie znaczenie ma dla Ciebie to, że franciacorta jako taka istnieje raptem niewiele ponad 50 lat?

Napawa mnie dużym optymizmem! W tak krótkim czasie powstało wino, którego jakość często dorównuje szampanom, a niekiedy je przewyższa. Tymczasem historia szampana sięga przecież XVII wieku. Wielki skok jakości we Franciacorcie można tylko porównać z tym, co się stało w ostatnich latach w Polsce.

Będąc we Franciacorcie mieliśmy poczucie, że właściciele winiarni i winiarze są z siebie dość zadowoleni. Mają ambitne plany na przyszłość, choćby takie jak podwojenie produkcji w najbliższych latach. Nie masz czasem poczucia, że za dużo w tym marzeń, a za mało realizmu?
Myślę, że to wrażenie zadowolenia z siebie jest spowodowane satysfakcją, że udało się osiągnąć coś cennego. Pieniądze zostały dobrze zainwestowane, a nie ot tak po prostu wydane. Te ambitne przedsięwzięcia wymagają silnego charakteru, wielkiej i wytrwałej pracy. Marzenia natomiast muszą być zawsze piękne i trudne do zrealizowania. Im wyższy cel, tym trudniejszy do osiągnięcia. We Franciacorcie dużo się jednak robi, aby choć w pewnym stopniu marzenia te zrealizować. Myślę, że np. Franco Ziliani przerósł swoje marzenia, więc wszystkiego można się we Franciacorcie spodziewać.

Mało który biznes we Franciacorcie opiera się wyłącznie na winie. Zwykle właściciele winiarni to prężni przedsiębiorcy działający na wielu różnych polach. Czy jest tak nadal, a może nowoczesne winiarstwo wymaga już pełnego zaangażowania?
To prawda – i całe szczęście, gdyż nowoczesne winiarstwo wymaga przede wszystkim nowoczesnego sprzętu, który jest bardzo kosztowny. Technologia to jednak nie wszystko, wymagana jest wysoka specjalizacja, fachowość, talent, doświadczenie i co za tym idzie, wielkie zaangażowanie. Winiarnie we Franciacorcie to w większości nadal przedsięwzięcia rodzinne, zawsze przynajmniej jeden z członków rodziny nadzoruje bez przerwy całą produkcję.

Kiedy i dlaczego przyszło Ci do głowy, by pokazać franciacortę Polakom?
Kilka lat temu znalazłam się przypadkowo na dużej degustacji organizowanej przez jednego z większych importerów w Hotelu Sobieskim w Warszawie. Zauważyłam, że w Polsce nie ma wina, które towarzyszy mi przez ostatnie lata na co dzień. Na rynku nie była nawet szerzej znana jego nazwa. Postanowiłam zainteresować franciacortą Polaków i muszę przyznać, że miałam wiele szczęścia. W ostatniej jesiennej degustacji tego samego importera uczestniczyłam już, reprezentując jednego z producentów franciacorty. Byłam zachwycona wielkim zainteresowaniem ze strony publiczności.

Masz na swoim koncie wprowadzenie do Polski trzech różnych producentów franciacorty: Bonomi, Majolini i Antica Fratta. Skąd taki akurat wybór?
To po prostu jedne z moich ulubionych win! Oczywiście sugerowałam się również ważnymi cechami, takimi jak odpowiednia relacja jakości do ceny, różnorodność oferty poszczególnych producentów, ale i to, że robią wina w różnych częściach regionu, a to rzutuje na ostateczny charakter wina.

Czy Polska jest gotowa na franciacortę?
Polska jest krajem bardzo szczególnym i w historii zawsze wykazywała odwagę i gotowość na wielkie rzeczy. Franciacorta to coś symbolicznego, czym można uczcić charakter Polaków. Dzięki niemu jesteśmy bowiem w Unii Europejskiej. Tak wielkie zmiany dokonane w rekordowym tempie można uczcić tylko najlepszymi “bąbelkami”.
Myślę, że dynamiczny rozwój kraju przyniesie stałą poprawę sytuacji ekonomicznej wielu Polaków, a franciacorta to wino, które nie tylko nadaje się na wyjątkowe okazje, ale również do lekkich obiadów czy przekąsek. Dobrze się pija ją samą, jest orzeźwiająca w letnie popołudnie… Jest nie tylko symbolem radości, ale dostarcza też po prostu wiele przyjemności.

Sprowadziłaś do nas nie tylko wino, ale i jego producentów. Wiem, że wizyta w Polsce państwa Bonomi była dla nich dużym zaskoczeniem.
Każdy z nas chce się zawsze podzielić tym, co dla niego cenne. Cieszę się ogromnie, że udało mi się sprowadzić do Polski franciacortę, ale tak naprawdę sprawia mi jeszcze większa radość, że mogę Polskę “wprowadzić” do Włoch. Państwo Bonomi byli w naszym kraju po raz pierwszy, widziałam i odczułam ich szczere zaskoczenie i podziw dla Polski, jakie towarzyszyły im podczas tego pobytu. Tymczasem we Włoszech patrzy się na nasz kraj ciągle trochę przez pryzmat dawnej komunistycznej biedy, no i Papieża. Chciałabym, aby wreszcie zobaczono, że to kraj dynamiczny, pełen ambitnych i wykształconych ludzi, którzy próbują stworzyć Polsce godne miejsce w Unii Europejskiej.

Plany na przyszłość, kolejni producenci, a może festiwal franciacorty nad Wisłą?
Na pewno kolejni producenci, ale tylko ci tworzący wino najwyższej jakości, które podbije serca i podniebienia Polaków kochających wino. “Festiwal nad Wisłą”? Już mamy tytuł! To moje marzenie, którym muszę zainteresować większą liczbę winiarzy z Franciacorty.

Porto Azzuro, azyl na Albie | fot. Archiwum

Wiem, że oprócz Bergamo i okolic kochasz Elbę, masz tam dom... Czy odważyłabyś się zaproponować Polakom wino także i stamtąd – kolejnej w naszym kraju terra incognita?
Nie powiedziałabym, że terra incognita. Na Elbie spotykam wielu Polaków, także znanych aktorów czy sportowców. W Porto Azzurro uczestniczą w zawodach nasi najlepsi żeglarze. Elba jest dla mnie wyspą, na której odnajduję spokój. Tylko tam mogę ładować akumulatory. Myślę jednak, że nie mogłabym pokochać tak bardzo Elby, gdyby nie było na niej winnic. Mój dom leży w najstarszej części Porto Azzurro, z widokiem na port, zaś z drugiej strony na góry, u podnóża których rozpościerają się winnice. Blisko stąd do kościółka Madonna di Montserrat, gdzie Maria Walewska po raz ostatni spotkała się z Napoleonem. Urzeka mnie to miejsce, nie tylko piękny widok na morze, ale i jego szczególna atmosfera, jakaś tajemnica. Do tego górskie szczyty spowite lekką mgłą, stada kóz na zboczach… A wina z Elby? Na pewno przyjdzie na nie czas.

 

Tekst ukazał się w numerze 31 (1/2008)

Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek

Sytuacja Biodynamiczna

Jutro: 19 maja 2012


Przez całą dobę czas Owocu.

Dziś: 18 maja 2012


Do 10 czas Liścia, od 11 czas Owocu.


Wczoraj: 17 maja 2012


Przez całą dobę czas Liścia.

Objaśnienia

KorzystneNiekorzystne
Czas owocu Czas liścia
Czas kwiatu Czas korzenia
Czas przejściowy
Więcej o kalendarzu biodynamicznym

Najnowsze wpisy na blogach

Blog Ewy Rybak

Francja na stojąco

Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
więcej

Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego

Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux

Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą...
więcej

Blog Ewy Wieleżyńskiej

Nie pisz o grignolino

Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła
więcej

Blog Andrzeja Daszkiewicza

Prasówka 47

Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie...
więcej

Kalendarz imprez

Najbliższe:
22-24 maja, London International Wine Fair, Londyn, Wielka Brytania
26 maja, Dzień otwartych winnych piwnic, Małokarpacki Szlak Winny, Słowacja
 26 maja, Święto Wina, Janowiec nad Wisłą
31 maja - 3 czerwca,Time for Wine, Budapeszt, Węgry
2-4 czerwca, Vievinum, Wiedeń, Austria
23-24 czerwca, VII Konwent Polskich Winiarzy, Łańcut
28 czerwca - 1 lipca, Bordeaux Fete Le Vin, Bordeaux, Francja

Objaśnienia:
 Impreza organizowana przez Magazyn WINO
 Impreza promująca wina polskie
 Impreza promująca kraj lub region winiarski
 Impreza organizowana przez importera lub sklep
 Targi krajowe

Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!

Sprawdź wszystkie nadchodzące wydarzenia

Złapane w sieci

Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy

Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)


Wielka Majówka w lubuskich winnicach!

Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl)


Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków

Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)


Chcesz zrobić dobre wino?

W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl)


Zobacz wszystkie



© MagazynWino.pl | Prawa zastrzeżone | Warszawa 2008-2010
Regulamin | Reklama | Kontakt | Zapytania ofertowe
Serwis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich