|
Dobrze powiedziane Wąchając korek nie dowiemy się niczego o winie - nie sprawdzamy jakości butów wąchając skarpetki. Matt Kramer, dziennikarz
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Archiwum Magazynu WINO Randka w pół ciemno 05-03-2009 Marek Bieńczykdrukuj Zabawy wszyscy mieli, co niemiara. Chichotali czytelnicy, degustatorzy, którzy akurat tamtego dnia mieli wolne, właściciele słynnych châteaux jak Pédesclaux czy Lynch-Moussas, o których nigdy się nie mówi i których, co tu kryć, raczej się nie kupuje.
Nawet gdyby zapomnieć o sławie i pierwszych miejscach w klasyfikacji, trudno zapomnieć o fakcie, że Latoura z Lafitem prasa winiarska już czas temu zdążyła okrzyczeć największymi winami Lewego Brzegu w roczniku 2005. Paneliści „Decantera” musieli się poczuć lekko zażenowani, skoro w zwyczajowym autokomentarzu do degustacji postanowili się ze swych ocen wytłumaczyć – odkąd czytam „Decantera”, nie pamiętam, by do takiego usprawiedliwiania się kiedykolwiek doszło. Anthony Rose: „Wina zakrojone na długi żywot nie błyszczą we wstępnej fazie. Odbyliśmy już wystarczająco wiele paneli degustacyjnych, by nasi czytelnicy byli świadomi faktu, iż wielkie wina nie zawsze w nich wygrywają. Nie zdarza się to po raz pierwszy”. Bampfield: „Premiers grands crus classés nie są wytwarzane w sposób, który by je predestynował do picia w ciągu trzech pierwszych lat”. Browett: „Ten, kto stwierdzi, że Pédesclaux jest ogólnie lepszy od Latoura, wystawi się na pośmiewisko”. Rose: „Jeśli konsument zamówiłby dziś w restauracji Lafite’a 2005, byłby rozczarowany, i sądzę, że dobrze jest, iż go ostrzegliśmy”. W komentarzu czytamy też jednak, że nierozpoznanie wielkości niektórych win „uraziło miłość własną niektórych uczestników”; wiadomo, że chodziło przede wszystkim o samego Stevena Spurriera. Ale też Spurrier, gdy już doszedł do siebie, rzecze: „Historia pokazała, że terroir zwycięża i że po latach wciąga premiers grands crus classés na szczyt – nawet jeśli tacy rywale jak Pédesclaux czy Lynch-Moussas świecą teraz mocniej”. Skoro większość uczestników degustacji uznała, że wielkie wina jak Latour i Lafite mają fantastyczną moc starzenia i źle sprzedają się w młodości, to można postawić – tak na początek – pytanie, czy dobrze rozpoznane, gdyż bardzo wysoko ocenione Mouton-Rothschild i Margaux (i inne nagrodzone wina) nadają się do picia w młodości? Bynajmniej. Albo postawić to inne pytanie, podsunięte w kolejnym numerze (oczywiście gratulacje za jego opublikowanie) przez trzeźwego czytelnika: skoro Lafite i Latour tak źle sprzedają swój szarm w młodości, to dlaczego w degustacji en primeur otrzymały w „Decanterze” najwyższe oceny, a Pédesclaux raczej skromne 15 punktów? Czyżby dlatego – lecz nie posuwajmy sugestii zbyt daleko – że degustacje en primeur odbywają się w jasno? Z przyjemnością odnotowuję pocenie się panelistów „Decantera” i z przyjemnością rozmawiam z bordoskimi négociants o tym skromnym wydarzeniu; przebywający niedawno w Polsce przedstawiciel firmy Diva, jednego z największych dystrybutorów win klasyfikowanych, powiedział mi, że Pédesclaux, a zwłaszcza Lynch-Moussas były dla niego najgorszymi winami w trakcie pierwszych degustacji 2005 (oczywiście w jasno), a pił właściwie wszystko. Rozmawiałem niedawno z Lukiem Thunevin, jednym z członków klanu Thunevinów, który w Bordeaux znaczy bardzo wiele. Wytwarza on od 20 lat wina na Lewym Brzegu, robi to bardzo dobrze i cieszy się uznaniem. Jego konsultantem jest słynny enolog Jacques Boissenot. Największą zaletą i sztuką Boissenota, mówi Thunevin, jest umiejętność przewidywania, jak wino z takiej czy z innej beczki będzie smakowało za rok i później. Sam Luc, choć tak dawno zajmuje się produkcją wina, mówi otwarcie, że takiego daru nie posiadł. W Château Cheval Blanc parę dni później mieliśmy okazję z Tomkiem Prange-Barczyńskim bawić się w komponowanie wina z argentyńskiej posiadłości Cheval des Andes. Wysmażyliśmy z premedytacją ostrego pauillaka, dowalając tyle cabernet, ile wlezie (obecni na spotkaniu sommelierzy skonstruowali w oparciu o malbec krąglutkie rubensy). Dziś naszemu winu nikt by nie dał rady, z wyjątkiem rzecz jasna chłopców z Armii Krajowej. Ale i tu nam powiedziano: rzeczą najważniejszą i najtrudniejszą jest odgadnięcie, jak dana próbka (caberneta z tej, malbeka z tamtej parceli) będzie smakowała za rok i później. W Bordeaux pytają mnie często, czy przyjadę wiosną na coroczne primeurs, degustacje próbek win z ostatniego rocznika. Odpowiadam nieco wzniośle, że nie chce mi się degustować win, których nigdy nie będzie, oceniać inteligencję dziecka w brzuchu matki: to, co zostaje w marcu przedstawione, jest tylko wyobrażeniem kupażu, który powstanie kilka miesięcy później. Rozmowa z Thunevinem i doświadczenie z kupażowaniem ugruntowało niejako moją wstrzemięźliwość. Bo przecież – o ile przedstawiana próbka jest rzetelna – degustator powinien umieć odczytać nie tyle jej teraźniejszość, co jej przyszłość. Lecz który degustator, pytam, ma dar Boissenota? Jeden na dziesięciu? Jak się okazało – żaden w panelu „Decantera” – i rację miał niejako Spurrier, nie czując się po panelu komfortowo. Większość (degustatorów, ale też winiarzy, pozbawionych dobrych doradców) ocenia młode wina wedle ich formy teraźniejszej. I, co gorsza, zbyt wielu producentów bordoskich wytwarza wina tak, by smakowały teraz. Terror marcowych degustacji jest taki, że nie można sobie pozwolić na złą ocenę, gdyż przekłada się ona automatycznie na tysiące straconych euro. Co do samego lipcowego panelu w „Decanterze”, wypada się cieszyć, że się tam nie było i że nie przyszło nam rumienić razem ze Spurrierem. Wnioski, jakie z niego można wynieść, są jednak te same co zawsze: bardzo niesprawiedliwa jest degustacja w ciemno i bardzo niesprawiedliwa jest degustacja w jasno. Jeden z uczestników panelu w wyraźnym przypływie rozpaczy wypowiedział myśl, że w przyszłości powinno się degustować w „Decanterze” w pół ciemno: najpierw w ciemno, a po odsłonięciu butelek drugi raz, żeby uściślić wrażenia (czyli, krótko mówiąc, podretuszować wyniki). To tak, jakby umówił się na matrymonialną randkę z kimś nieznajomym, po czym, już w jasno, stwierdził, że ten ktoś jest facetem. Ta miła idea retuszu przypomina mi zdjęcia Stalina i jego współtowarzyszy, z których po pewnym czasie pewne sylwetki tajemniczo znikały. Nagle krzesło, gdzieś ktoś przed chwilą siedział, okazywało się puste. I przez pół wieku to jakoś działało, towarzysze w „Decanterze”! Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 19 maja 2012 Przez całą dobę czas Owocu. Dziś: 18 maja 2012 Do 10 czas Liścia, od 11 czas Owocu. Wczoraj: 17 maja 2012 Przez całą dobę czas Liścia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||









Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

