Magazyn Wino


Wyszukiwarka win

Wyszukiwarka zaawansowana

Newsletter

Aby zamówić bezpłatny
biuletyn portalu
MagazynWino.pl, wpisz
w poniższe pole
swój adres e-mail.

Dobrze powiedziane

Wino jest doskonałym partnerem jedzenia, ale jeszcze lepiej sprawdza się jako partner myśli.

Roger Scruton, filozof angielski

Promocja!
Zamów prenumeratę
a otrzymasz prezent

Magazyn Wino

01-510 Warszawa
ul. Gen. Zajączka 11/C5
tel. +48 22 312 40 30/31
fax +48 22 312 40 01
redakcja@magazynwino.pl

Płatności przez internet - dotpay

A A A

Świat Francja Bordeaux


Bordeaux na dobre i na złe

09-02-2011

Ewa Wieleżyńska


drukuj Strona: 1 2 następna >


St-Emilion | fot. Andrzej Daszkiewicz

Jest takie nieszczęsne pytanie adresowane raz po raz do nas wino pijących: jakie było pierwsze wino, które na Pani/Panu wywarło niezatarte wrażenie. Nieszczęsne, dla mnie w każdym razie, bo jakoś tego pierwszego wina zupełnie nie pamiętam. Albo może i pamiętam tylko jak tu mówić, że pierwszym, które pociągnęło za sobą chęć odkrywania kolejnych, była niechybnie jakaś sofia. To zupełnie jak się przyznać, że pierwszą książką, od której człowiek nie mógł się oderwać, była „Ania z Zielonego Wzgórza”.

No cóż, nie miało się tak wspaniałego winiarskiego dzieciństwa, jak Grażyna Torbicka i Jan Kulczyk, którzy na powyższe pytanie odpowiedzieli zgodnie, że Château Pétrus. Chociaż pamiętam, że w moim rodzinnym domu nie było co prawda Petrusów, ale proste bordeaux we wciąż jeszcze przaśnych latach 90. się pijało. Był to wielki rarytas i niebywała atrakcja po sofiach, Lovico, a nawet „Dwóch Mogiłach”. Było to wino, które ze swoją – jak wówczas mi się wydawało przyjemną cierpkością – ustanowiło dla mnie model czerwonego wina, podobnie jak po freudowsku tatuś ustanawia dla nas cierpko, na dobre i na złe, model mężczyzny, od którego, to się odżegnujemy, to do niego wracamy.

Nie jest to, jak wiadomo, model powszechny w dzisiejszej Polsce, gdzie codzienne bordeaux często jawi się jako wino ściśnięte, wątłe i po prostu niesmaczne. Ba!, w portalu Mojewino.pl znalazłam nawet przy ocenie smaku i bukietu taką oto stałą kategorię, na którą użytkownicy mogą sobie kliknąć: wino zbyt tradycyjne, francuskie, ziemiste, podkreślające terroir. Francuskość zatem, cokolwiek miałoby to znaczyć, zdaje się naszym rodakom wadą. A trudno w końcu o region bardziej francuski niż samo Bordeaux. Już sama jego struktura z 5% wielkich châteaux, w których bogaci robią wino dla bogatych, oraz całą resztą, którą mało kto się dzisiaj zajmuje, odzwierciedla w jakimś sensie hierarchiczność i sztywne podziały francuskiego społeczeństwa. Jest to zgryz i gula w gardle dla szerokiego dołu piramidy: apelacji Bordeaux i Bordeaux Supérieur, gdzie – jak miałam się okazję przekonać podczas mojego ostatniego pobytu – niewielu jest winiarzy, którym udaje się pozbyć kompleksu niższości i nieustannych porównań z grands crus classés, porównań skądinąd z góry skazanych na niepowodzenie. Toteż producenci coraz częściej oglądają się na Nowy Świat i z nim wchodzą w konkury, co można uznać za paradoks: oto najbardziej francuski z francuskich regionów ulega największej amerykanizacji.

O azjatyckich smakach i wstydliwych upodobaniach

Bruno Baylet z Château Landerau w Sadirac mówi otwarcie, że wino ma być proste, przystępne i zwyczajnie się podobać. Duża gama jest zaiste pomyślana tak, by z żadnej strony się nie wychylić i utrafić w szerokie gusta. Są to porządnie zrobione wina o intensywnych owocowych bukietach, zbyt owocowych jak na mój nos, który obsesyjnie węszył wszędzie drożdże aromatyczne, używane dziś z upodobaniem przez wielu bordoskich winiarzy. Owocowość w czerwonych winach jest tu szczodrze doprawiona wanilią. Wina Château Landerau są mięsiste, mają sporo drewna, całkiem dużo cukru i ekstraktu, choć ratuje je porządna kwasowość. Nie można im zarzucić braku rzetelności, brakuje im jednak charakteru i brakuje bordoskiego pazura. Za to podobno świetnie się sprzedają na azjatyckich rynkach.

Również Antoine Touton, właściciel Château Sainte-Barbe położonego w Ambès na prawym brzegu Garonny, głównie koncentruje się na eksporcie do Azji i Stanów Zjednoczonych. Za wina w jego posiadłości odpowiada Alain Renaud – uczeń Michela Rollanda. Jak mówi Touton; „Nie jest sztuką zrobić dobre wino, sztuką jest je sprzedać”, ale, jak się zdaje, uprawia tę sztukę ze znawstwem (wcześniej handlował kakao) i zapałem. Wina Sainte-Barbe, przeznaczone dla międzynarodowej publiczności, mają odpowiadać współczesnym upodobaniom. I rzeczywiście w ślepej degustacji można by je łatwo pomylić z chilijskim merlotem. Touton bardzo się cieszy z wprowadzenia w Bordeaux nowych regulacji dających winiarzom prawo do używania wiórów dębowych już w czasie fermentacji. Daje to jego zdaniem możliwość robienia win codziennych, które będą krągłe, pełne i po prostu przyjemne.

Przyjemność skądinąd była najczęstszym słowem, jakie podczas naszego pobytu w Bordeaux słyszeliśmy. Vin de plaisir (wino dla przyjemności) to główne hasło reklamowe Planète Bordeaux – instytucji zajmującej się promocją regionu. Tradycja dzisiaj nie jest w cenie. Jednak w dłuższej perspektywie czasowej odżegnywanie się od tradycji i pogoń za tak zwaną przyjemnością, może odbić się Bordeaux czkawką. Istotą tamtejszych win nigdy nie była prosta, by nie powiedzieć nachalna, atrakcyjność. To są w końcu wina umiarkowanego i mokrego klimatu. Wina, których urok krył się zawsze we wstrzemięźliwym charakterze, zgodnym z geografią regionu, gdzie często pada, a szarym i mglistym dniom nieobca jest tęsknota za krajobrazem nieco cieplejszym. W tradycyjnych bordoskich butelkach ciepło tli się słabym promykiem w owocu, ale przede wszystkim jest obecne w ziemistych aromatach – nutach torfu, gliny, ściółki leśnej i nie tak rzadkich niegdyś nutach stajennych, których niedawno na łamach tego pisma wyparł się Marek Bieńczyk i które zdecydowanie wychodzą z mody. Przy jednym z lunchów zachwyciłam się butelką czerwonego Château Mirambeau-Papin, która jechała lekkim brettem. Siedzący obok mnie winiarz Lionel Lateyron powiedział, że on także to wino lubi, ale dziś upodobanie do stajennych aromatów jest rzeczą wstydliwą. Odtąd w cichości zatem będę się w nich lubować.

Niezależnie jednak od moich osobistych, wstydliwych, jak się okazało, upodobań, bordoskie wina skrojone na nowoświatową modłę są siłą rzeczy wyzbyte osobowości i w konsekwencji nudne. Przyjemność z picia wina jest bezspornie rzeczą istotną, pozostaje jednak kwestią sporną, czy przyjemnością jest obcowanie z pełnymi ogłady komiwojażerami. Terroir jest już pojęciem mocno wyświechtanym, zresztą trudno mówić o doskonałych terroir w podrzędnych apelacjach, jednak bez wątpienia mogą powstawać w Bordeaux i Bordeaux Supérieur wina autentyczne i szczere. Wielu jednak twierdzi, że autentyczność i szczerość, gdy nie stoi za nimi idealne podglebie, ekonomicznie się nie opłaca.
 

Tekst ukazał się w numerze 42 (6/2009)



Strona: 1 2 następna >


Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek

Sytuacja Biodynamiczna

Jutro: 23 maja 2012


Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy.

Dziś: 22 maja 2012


Przez całą dobę czas Korzenia.


Wczoraj: 21 maja 2012


Do 14 czas przejściowy, od 15 czas Korzenia.

Objaśnienia

KorzystneNiekorzystne
Czas owocu Czas liścia
Czas kwiatu Czas korzenia
Czas przejściowy
Więcej o kalendarzu biodynamicznym

Najnowsze wpisy na blogach

Blog Ewy Rybak

Francja na stojąco

Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
więcej

Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego

Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux

Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą...
więcej

Blog Ewy Wieleżyńskiej

Nie pisz o grignolino

Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła
więcej

Blog Andrzeja Daszkiewicza

Prasówka 47

Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie...
więcej

Kalendarz imprez

Najbliższe:
22-24 maja, London International Wine Fair, Londyn, Wielka Brytania
26 maja, Dzień otwartych winnych piwnic, Małokarpacki Szlak Winny, Słowacja
 26 maja, Święto Wina, Janowiec nad Wisłą
31 maja - 3 czerwca,Time for Wine, Budapeszt, Węgry
2-4 czerwca, Vievinum, Wiedeń, Austria
23-24 czerwca, VII Konwent Polskich Winiarzy, Łańcut
28 czerwca - 1 lipca, Bordeaux Fete Le Vin, Bordeaux, Francja

Objaśnienia:
 Impreza organizowana przez Magazyn WINO
 Impreza promująca wina polskie
 Impreza promująca kraj lub region winiarski
 Impreza organizowana przez importera lub sklep
 Targi krajowe

Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!

Sprawdź wszystkie nadchodzące wydarzenia

Złapane w sieci

Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy

Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)


Wielka Majówka w lubuskich winnicach!

Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl)


Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków

Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)


Chcesz zrobić dobre wino?

W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl)


Zobacz wszystkie



© MagazynWino.pl | Prawa zastrzeżone | Warszawa 2008-2010
Regulamin | Reklama | Kontakt | Zapytania ofertowe
Serwis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich