|
Dobrze powiedziane Od lunchu ani razu! Harry Waugh, jedna z największych postaci brytyjskiego rynku wina, na pytanie kiedy ostatni raz pomylił bordeaux z burgundem
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Apulia (in)felix 08-04-2011 Wojciech Bońkowski
Najwięcej winnic we Włoszech i najmniej sukcesów. Witamy w Apulii. Moja ulubiona winiarska kontretykieta zawiera polityczny manifest, który jest dla Apulii tak trafny i aktualny, że warto zacytować go in extenso:
Gniewny okrzyk autora – Gregory Perrucciego z winiarni Accademia dei Racemi, od dekady odnoszącej spore sukcesy swoimi winami na bazie primitivo i nie tylko – jest charakterystyczny dla buntu uciśnionych mieszkańców kolonii (w RPA podobnie działo się w ramach nurtu black empowerment). Albowiem sytuacja winiarska Apulii jest wybitnie postkolonialna. A właściwie kolonializm się tu pod wieloma względami nie skończył. Permanentna kolonizacja Ten zapomniany przez boga region na obcasie włoskiego buta (jest to właściwie tyłek Italii) kolonizowany był zresztą dziesiątki razy. Najpierw przez prehistorycznych Messapiów, potem Fenicjan, Dorów, Kartagińczyków, Rzymian, Arabów, Bizantyjczyków, Normanów. Normańscy rycerze odcisnęli na apulijskiej cywilizacji trwały ślad; pobudowali drogi i zamki, rozwinęli miasta i porty, wznieśli wspaniałe bazyliki, jak ta w Bari poświęcona św. Mikołajowi. Po dwustu latach Apulia przypadła Sztaufom (Castel del Monte, pustelnia szalonego cesarza Fryderyka II, pozostaje jednym z najwspanialszych i najbardziej zagadkowych zabytków Europy), Andegawenom, a w 1442 roku królom Aragonii. Po nich zostały nam uprawy odmian takich jak cinsault (sprowadzonego z aragońskiej Okcytanii) i grenache oraz ognisty barok katedry w Lecce. Dla wszystkich tych królestw Apulia pozostawała spichlerzem bez dna. Jest jednym z nielicznych w śródziemnomorskiej Europie regionów niemal całkowicie nizinnych, o ciepłym, łagodnym, bezproblemowym klimacie i żyznych glebach. Od lutego po październik tutejsza ziemia wręcz eksploduje roślinnym życiem; kto nie jadł tutejszych pomidorów (13% produkcji europejskiej!), papryk, karczochów, kabaczków, bakłażanów, ten niewiele wie o smaku prawdziwych warzyw.
Winorośl nie pozostawała w tyle. Można tu produkować dowolne wino w dowolnej ilości. Żadnych trudnych w uprawie stromych stoków, łupkowych gleb niszczących najtrwalsze pługi; żadnych wiosennych przymrozków ani jesiennych deszczy. W zależności od upodobania zbiory można przeprowadzać w dowolnej chwili między sierpniem a listopadem. Syte słońcem winogrona obrastają w cukier i śródziemnomorskie smaki. To najlepsza antydepresyjna kuracja na rachityczne cienkusze Północy. W XIX wieku nie było takiego sławnego wina w Italii i także we Francji, którego nie podrasowywano by apulijską szczodrością. Barolo, barbaresco, brunello, weneckie cabernety, lombardzkie Oltrepò żyły z tego kuzynostwa przez długie dekady. A w połowie XX wieku pojawiła się apelacja, która w ogóle nie zaistniałaby bez pomocy młodszego jońskiego brata: Amarone della Valpolicella. Jest tajemnicą poliszynela, karmioną co jakiś czas ujawnieniem „nieoficjalnej” faktury albo zatrzymaniem cysterny zmierzającej do Werony, że i dziś, w czasach DOCG i wszelkich możliwych urzędowych kontroli, spory procent win pitych i chwalonych przez nas jako amarone powstaje w istocie z primitivo. W Italii, kraju cwaniactwa i nieoficjalności, to jest z pewnością możliwe. Smak wielu win, które piłem w czasie tego wyjazdu, był nieodległy od tego, co kojarzy się z amarone. Szok za szokiem Dla cudzoziemca, który przyjeżdża tu pomny pozytywnych doświadczeń z apulijskimi winami – tymi paroma nazwiskami Salice Salentino, jakie utrwaliły się w „eksportowej” świadomości, tym tuzinem modernistycznych primitivo, które sięgały po 90-ki Parkera i Trzy Kieliszki – to wszystko jest szokiem. Szokiem są 32 apelacje kontrolowanego pochodzenia o nikomu nic nie mówiących nazwach takich jak Lizzano, Matino, Rosso Barletta czy Cacc’e Mmitte di Lucera. Szokiem jest taka apelacja Orta Nova, największy poza Toskanią areał uprawy sangiovese, gdzie na 8 tys. hektarów jest tylko dwóch producentów butelkujących wino (…oficjalnie). Szokiem jest wydajność 8 kg z krzaka winorośli, do której przyznał się jeden z odwiedzanych przeze mnie producentów (to 176 q/ha, a wino i tak otrzymało apelację DOC…). Szokiem jest spółdzielnia w Mandurii i jej liczby: 400 członków, 900 hektarów, 30% sprzedaży luzem w cysternach i 40% luzem w sieci własnych sklepów – w każdym mieście apulijskim jest kilkanaście takich kantorków, gdzie wino kupuje się do baniaka, natomiast poza metropoliami, jak Bari, Brindisi i Lecce, nie tak łatwo jest kupić wino butelkowane. W katalogu win sprzedawanych „z pistoleta” jak na stacji benzynowej jest kilkanaście pozycji, można wybierać między primitivo 13%, 14%, 15%, 15,5%, a nazwy własne przypominają największe osiągnięcia marketingowe polskiego winiarstwa owocowego: „Żigolak”, „Wesołek”. Dawna nazwa tej spółdzielni to zresztą Consorzio Produttori Vini e Mosti Rossi da Taglio; taglio to mieszanka, a te „moszcze na mieszanki” przez dziesięciolecia kontraktowane były w Piemoncie (na wermut) oraz Lombardii i Veneto (na wszelkie spumante). Ten termin, jak również base neutra („wino bazowe bezsmakowe”), funkcjonuje tak naprawdę do dziś. Albowiem losem Apulii i dziś, nie łudźmy się, jest dostarczanie bezsmakowej bazy jeśli nie dla barolo i brunello, to dla wszecheuropejskich sikaczy sprzedawanych w sklepach dyskontowych za 1,49 euro za butelkę, wszystkich tych blend of wines from different countries of the European Union. Europejski i światowy apetyt na apulijskie wino jest niezmierzony. Jest kolejnym i ostatnim już szokiem, że wedle różnych szacunków Apulia posiada od 100 do 250 tys. ha winnic. Ta pierwsza liczba dałaby Apulii 14. miejsce na świecie, przed Niemcami, Bułgarią i Węgrami, czyniąc z niej po La Manchy i Langwedocji trzeci największy region winiarski świata. Ta druga, „nieoficjalna”, oznacza już miejsce ósme: tuż za Portugalią, a przed Argentyną…
Nic dziwnego, że w ostatniej dekadzie XX wieku Apulia stała się łakomym celem różnorakich winiarskich inwestycji. Jeżeli przytoczone powyżej z etykiety wina Anarkos hasła o wyzysku i kolonizacji brzmią Państwu zbyt ostro, trzeba pamiętać o szoku, jakim w regionie, gdzie pierwsze wina zaczęto butelkować raptem w latach 1960., było pojawienie się takich Antinorich z ich winemakerami, marketingowcami i milionami euro. Region, w którym było dotąd pięć czy sześć dużych winiarni, a reszta produkcji kontrolowana była przez spółdzielnie, niemal z dnia na dzień został wprzęgnięty w trybiki międzynarodowych koncernów i globalnych marek. Wina z rustykalnych, alkoholowych, octowych, utlenionych, nieczystych miały nagle stać się sformatowane i sprzedawalne. Winnice ekstensywne zmieniono na intensywne; alberelli na szpalery; zbiór ręczny na maszynowy; rdzenne odmiany na kilka sprawdzonych na międzynarodowym rynku (w tym cabernet i chardonnay); długie dojrzewanie na szybką sprzedaż; kwasowość i garbniki na cukier i gładkość. Tańsze od zrodzonych przez siebie butelek hektary szybko połykane były przez puchnące latyfundia. Prawa plantacyjne do wartego jedną dwudziestą tego co w Piemoncie hektara można było sprzedać za jedną dziesiątą. Przez park krajobrazowy – prawda, że zapuszczony i brudny – puszczono nagle winiarską autostradę. Strona:
1
2
następna >
Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Dziś: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Wczoraj: 21 maja 2012 Do 14 czas przejściowy, od 15 czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
||||||||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||||||||









Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

