|
E-sommelier
Dobrze powiedziane Na starość chciałbym mieć własną piwnicę na wino. Niczego więcej zresztą od życia nie pragnę. Jeśli mi ślepy los dopisze, pod siedemdziesiątkę uczciwi ludzie uznają mnie za człowieka uczciwego, za winiarza, a więc kogoś, kto wie, gdzie należy umrzeć. Bo nie masz piękniejszej śmierci jak przed piwniczką, pod rozłożystym orzechem, jesienią. Sándor Márai, pisarz węgierski
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa |
A
A
A
Węgry. Sztukmistrz z Szomolya 15-10-2009 Zbyszek KmiećPierwszy raz diaboliczny śmiech Imrego Kaló usłyszałem pewnego zimowego dnia w Węgierskiej Akademii Nauk. Byłem gościem Józsefa Simona i fundacji Egri Borvidékért. W sali prezentowała się cała piętnastka najlepszych, stojących na straży egerskich tradycji winiarzy. Postanowiłem być dzielny i spróbować wszystkiego.
Wioska jest piękna – mijamy maleńkie piwiarnie i sklepy, niedaleko ryneczku skręcamy z głównej drogi i po kilkudziesięciu metrach natrafiamy na piwnice wydrążone w pokrytym winnicami wzgórzu. Rodzinny dom Imrego stoi tuż obok („Szybko zauważyłem, że robię wina lepsze niż moi rodzice”). Imre przywita nas zapewne w roboczym stroju leśnika lub myśliwego. Niemal całą jesień spędza polując na dziki, które całymi setkami atakują winnice. Najzabawniej opowiada o tym Simon: „Gdybym ja chciał zbierać winorośl tak późno jak Imre, zebrałbym pewnie tylko trochę piór i sierści. Przez cały sezon miałem wrażenie, że ze zwierzętami kradniemy sobie wzajemnie winorośl z pola”. József mówił to 3 XII, a u Imrego w tym czasie w najlepsze botrytyzowało się na krzakach cabernet sauvignon. 70 godzin oszołomienia Imre prawie zawsze oderwie się od swoich zajęć i zaprowadzi nas do piwnicy. A tam… słyszałem o degustacjach u Imrego trwających 70 godzin. Sam uczestniczyłem w kilkunastogodzinnych. Ale gdy Imre nie ma czasu – bo musi jechać na przykład na jakieś rodzinne uroczystości – degustacja trwa raptem dwie godziny i ogranicza się do niewielkiego wycinka eksperymentów. Oto lista z takiej dwugodzinnej pospiesznej degustacji. By obraz był pełny powiem, że siedzieliśmy w piwnicy tylko we dwóch, Imre lał po około 100 ml każdego wina, a ja wylałem tylko jeden kieliszek. Dodam, że prosiłem Imrego tylko o wina, których do tej pory nie piłem. 2007 irsai olivér / müller-thurgau 2007 müller-thurgau 2006 pinot noir 2007 kékfrankos 2006 cabernet franc 2007 cabernet sauvingon 2007 syrah 2006 merlot 2006 syrah – składnik przyszłego bikavéra 2007 szürkebarát (czerwony!!!) 2005 bikavér: merlot / cabernet sauvignon / kékfrankos / turan / odrobina zweigelta 2007 turan 2007 turan / pinot noir 2007 cabernet sauvignon rosé 2007 grüner veltliner (genialny!!!) 2006 szürkebarát – z wciąż trwającą fermentacją 2007 grüner veltliner ze skórkami, powoli zmieniający się w wino czerwone 2003 olaszrizling samorodny főbor, metoda szampańska 2003 cabernet sauvignon / merlot rosé metoda szampańska 2001 leányka 15% alkoholu 2003 chardonnay słodkie 14% – prawdziwa królowa wśród win 2003 turan lekko musujący 2002 turan aszú Bywałem w piwnicy Imrego kilka razy, między chwilą, w której piszę te słowa i tą, gdy je przeczytacie też będę tam kilkakrotnie, i za każdym razem Imre prezentuje wina, których nie znałem wcześniej. Nie wiem ile gatunków wina leży w piwnicach Imrego; podejrzewam, że bliżej tysiąca niż setki. Samych bikavérów z każdego rocznika Imre produkuje po kilkanaście. Nie słyszałem jeszcze o serii dłuższej niż 1,5 tys. butelek, czasem pojawia się ich tylko 200. Wychodzi się z tej piwnicy oszołomionym lecz trzeźwym, pod ogromnym wrażeniem różnorodności. Dziesiątki odmiennych technik winifikacyjnych, dziesiątki subtelności lub ogromnych różnic. Imre mówi tylko po węgiersku, lecz bariery komunikacyjne znikają nie po którymś tam kieliszku, lecz z chwilą przekroczenia progu piwnicy. Nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednym fakcie. Imre Kaló, podobnie jak József Simon, jest świetnym kucharzem. Nigdy nie zapomnę przyrządzonego przez niego prosiaka mangalica, którego zapiekane plastry przekładane były ozorkiem, podobnie jak paprykarza z karasków, salcesonów, słoninek, boczków i szynek. Nie jadłem jeszcze przyrządzonej przez Imrego wątroby z dzika, ale pamiętam jego natchnioną twarz, gdy o niej opowiadał. Kosztujemy tych smakołyków popijając na przemian wina Imrego i producentów ze światowej czołówki, które Imre otwiera nam dla porównania. Nawet biorąc w ogromny nawias genius loci – Imre bije resztę świata na głowę. Jest jedyny. Misja Imre Kaló poświecił swoje życie ogromnej misji. Węgry zostały zniszczone przez komunizm. W sklepach całego świata możemy kupić jakąś ciecz z Węgier, produkowaną przez przestępców deprecjonujących cały wysiłek uczciwych ludzi. Prawdziwi winiarze natrafiają na mur walki z administracją. A tradycje Egeru, potencjalnie najlepszego okręgu winiarskiego świata, trzeba budować od nowa. Trzeba odtworzyć zatraconą wiedzę o siedliskach, winorośli, szczepach, sprawdzić ile w beczce wytrzyma merlot, a ile kadarka; trzeba zobaczyć czy medina to rzeczywiście chwast, czy turan nadaje się tylko do koloru, trzeba poznać wszystkie dziewicze tajemnice egerskich leányek (pamiętajcie, że po węgiersku leányka to także dziewczyna…), odkryć, co wpływa na długowieczność wina, zweryfikować możliwości i ograniczenia szlachetnej pleśni. Z wiedzy, której zdobycie Kaló przedkłada nad sprzedaż wina, będą korzystać następne pokolenia węgierskich winiarzy. Kaló jest z tego dumny. Dodaje jeszcze: „Myślę, że za 10–15 lat wina egerskie będą dystrybuowane wyłącznie bezpośrednio, przez sieć znajomych i przyjaciół. Produkujemy ich mało, ale za kilka lat ludzie będą szczęśliwi, że mogą pić wina egerskie.” József Simon kiwa na to głową. Czasem zastanawia się, czy nie iść droga Imrego, zeskoczyć z tej karuzeli odpowiedzialności za firmę, rosnących zobowiązań i kompromisów: „Najbardziej stresuje mnie to, że jak każdy winiarz chciałbym robić wyłącznie wina wielkie, a rachunek ekonomiczny zmusza mnie do robienia też win średnich.” A że wielkie wina potrafi robić, wiemy wszyscy. Cabernet 2001, Chardonnay 2000 i 2002 oraz dwa szalone wina, które podał w czasie naszej rozmowy z Imrem Kaló. Odbyła się ona w domu Józsefa przy ul. Maklarskiej w Egerze, a na stole wylądowała simonowa wołowina z prawdziwkami „wlałem do niej chyba z sześć litrów świetnego merlota” – nie potrzeba więcej dowodów. A te szalone wina to Pinot Blanc Jano 2001 i potężne czerwone cuvée z tego samego roku. „Trzymałem te wina na wesele syna, ale syn jakoś zwleka z ożenkiem, a dzisiejsza rozmowa to dobra okazja” – uśmiechał się Simon. Kaló z szacunku do win Simona tego ranka nic ze sobą nie przywiózł. Obaj winiarze rozumieją się, lubią, wzajemnie uzupełniają w budowaniu świetności win egerskich, tylko pozornie idą różnymi drogami. Dla nich nie ma bowiem wina bez miłości do ziemi, uczciwości i moralności. Żeby zakończyć dobrą nowiną powiem, że według Imrego Kaló rok 2008 był absolutnie wyjątkowy – poślednie wina z tego roku będą jak najlepsze wina z lat ubiegłych. A Kaló zrobił absolutnie genialny Cabernet Sauvignon Aszú (aż 1,5 tys. l) i będzie to (póki nie trafi się lepszy rocznik) najlepsze wino, jakie zrobił do tej pory. Kupić go raczej nie kupicie, ale z pewnością o tym winie napiszę. Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Dziś: 3 września 2010 Do 7:00 czas Korzenia, od 8:00 do 23:00 czas Kwiatu, później czas przejściowy. Wczoraj: 2 września 2010 Przez całą dobę czas Korzenia. Objaśnienia
Kalendarz imprez Najbliższe: 4-12 września, Winobranie 2010, Zielona Góra - program Później: 13-16 września, Salon Win i Alkoholi, Polagra Food, Polska 25-26 września, V Konwent Polskich Winiarzy, Kraków - informacje 28-30 września, konferencja „Smak i historia. Metodologia, źródła, perspektywy”, UMK w Toruniu 7-9 października, Galeria Wina w ramach targów HOTEL - GASTRO Meeting 2010, Expo Silesia, Sosnowiec 19 października, degustacja win z Macedonii, hotel Mamaison LeRegina, Warszawa (szczegóły podamy później) - uwaga, zmiana daty! 17-19 listopada, targi EnoExpo, Kraków
Zielona Góra zaprasza na wino
Informacje o tegorocznym zielonogórskim Winobraniu. (wyborcza.pl) Wino z Łotwy? Tak, tam też robią wino. Wojciech Bosak pojechał, obejrzał, spróbował i opisał w swoim blogu. (winologia.blog.pl) Podkarpackie winnice w Rzeczpospolitej Wino i enoturystyka w Małopolsce i na Podkarpaciu. (www.rp.pl) 2010 w Bordeaux - inne spojrzenie John Salvi, autor serwisu "Bordeaux Weather Report", z nieco większym sceptycyzmem ocenia rocznik 2010 w przededniu pierwszych zbiorów białych odmian w Bordeaux (www.decanter.com) Wrześniowe festiwale w Czechach Życie Warszawy tym razem pisze o winobraniowych atrakcjach w Czechach. (www.zw.com) Najnowsze wpisy na blogach Odchudzanie szampana Już kilka razy pisałem tu o problemie, jakim jest absurdalnie duży ciężar wielu butelek wina. Z kontrowersji wyłączyłem tylko butelki przeznaczone na... Mozela 2009: róg obfitości Dwa dni spędzone nad Mozelą w poszukiwaniu dobrych Rieslingów „na lata” minęły szybko i skończyły się dla mnie sporym debetem. Wysoka jakość... Świeża bryza z Verduno
Mało znana, nawet pośród winomanów, gmina Verduno to brzydkie kaczątko apelacji Barolo, pomijane w większości winiarskich wydawnictw. Jak... |
||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||







Blog Andrzeja Daszkiewicza
Wina na lata
Blog Ewy Wieleżyńskiej

