Archiwum Magazynu WINO Świat Włochy


Anteprima Vino Nobile & Benvenuto Brunello. Rosso bierze wszystko

20-01-2009

Wojciech Bońkowski, Tomasz Prange-Barczyński



fot. TPB

Doroczna degustacja nowych roczników win toskańskich przyniosła bezsprzeczny tryumf rosso di montalcino 2006. Młodszy brat wielkiego wina z Montalcino prezentuje się w tym roczniku lepiej niż wchodzące właśnie na rynek brunello 2003.

Brunello di Montalcino 2003: Z deszczu pod rynnę

Po trudnym, pełnym deszczów roczniku 2002, w którym wielu szanujących się producentów po prostu nie zrobiło swojego brunello, przyszło nam degustować w Montalcino wina z ekstremalnie gorącego rocznika 2003. Tym razem winiarze musieli zrobić brunello. W wielu przypadkach wypadałoby westchnąć: niestety.

Rzecz jasna, potępianie całego rocznika 2003 w Montalcino jest pozbawione sensu. Niemniej była to jedna z najtrudniejszych przekrojowych degustacji brunello w jakiej przyszło mi uczestniczyć. Wino wchodzące na rynek w piątym roku życia, uznawane zwykle za – w tym własnie momencie – zbyt młode, by go w ogóle dotykać, w 2003 pokazało (podkreślam, w niektórych przypadkach) swoją ciemną stronę. Zbyt wiele było bowiem w kieliszku win o wyraźnie brunatnej, ewoluowanej sukni, pachnących przypaloną konfiturą, w ustach zaś boleśnie twardych, zdominowanych przez niedojrzałe taniny (efekt zablokowania procesów fotosyntezy przez zbyt wysokie temperatury). O jakimkolwiek dalszym dojrzewaniu w butelce, potencjale starzenia, mowy w ich przypadku być nie może.


Brunello di Montalcino 2007 – znowu 5 gwiazdek! | fot. TPB

To jedna ze smutnych prawd o brunello 2003: nawet wina, które dziś smakują zupełnie nieźle, mają (nie wszystkie) dość ograniczony potencjał starzenia. Kto w 2003 powił latorośl, niech na 20 urodziny swego potomka szuka raczej butelek gdzie indziej. Chyba, że sięgnie po najlepszych... Tradycyjnie odwiedziliśmy ieuczestniczących w “Benvenuto Brunello” dwóch wielkich winiarzy regionu: Franka Biondi-Santi i Giulia Salvioniego. Obaj zrezygnowali z produkcji brunello w 2002, obaj zrobili w 2003 wina wielkie, choć całkowicie odmienne w charakterze. O ile bowiem Salvioni zrobił wino “podwójne”, potoczyste, przebogate, krągłe (z zachowaniem jednak świetnej kwasowości i świeżości owocu), o tyle Biondi-Santi przedstawił wzorzec ekspresji sangiovese i to w zaskakująco finezyjnej, chciałoby się wręcz powiedzieć: lekkiej wersji. Tenuta Greppo 2003 to wino w 100 proc. z owocu i na owocu oparte, zrobione w opozycji do rocznika i zewnętrznego świata. Oba wielkie, oba potencjalne.

Na szczęście pośród brunello “dla normalnych zjadaczy chleba” też można odnaleźć wina, które wypijemy ze smakiem, niektóre nawet przechowamy kilka lat w piwniczce. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obronną ręką wyszło z gorącego rocznika sporo win “modernistycznych” dojrzewających w nowych baryłkach. (tpb)

Najciekawsze brunello di montalcino 2003:

Cerbaiola, Giulio Salvioni
Tenuta Greppo, Biondi-Santi
Bellaria

Capanna, importer: Vinoteka 13
Tenuta Caparzo, importer: Wineland
Collemattoni, importer: DiVino
Tenuta La Fuga, importer: Dom Wina
Silvio Nardi, importer: Vininova
Lisini
Mocali Vigna delle Raunate, importer: Vinationale
Siro Pacenti, importer: Mielżyński Wina
Poggio Antico Altero, importer: Centrum Wina
Il Poggione, importer: Salute.pl
Talenti, importer: Eurovin
La Togata, importer: Noma

Rosso di Montalcino 2006: Raz w życiu

Taki rocznik zdarza się raz w życiu. Nie, nie przesadzam, nie chodzi o tani marketingowy chwyt „vintage of the century”, pojawiający się w regularnych odstępach w amerykańskiej prasie (mieliśmy toskany z 1997, a potem 2001 i 2004, barolo z 2000 itd.). 2006 rzeczywiście jest w Toskanii wyjątkowy.

Był to dla winogrodników rok marzeń. Wiosna i wczesne lato przyniosły piękną pogodę, kwitnienie i dojrzewanie gron odbywało się bez zakłóceń. Wydajność obniżyły niższe od sezonowej średniej opady, co wpłynęło pozytywnie na jakość winogron. Kluczowe znacznie miało jednak znaczne ochłodzenie w sierpniu, przez co dojrzewanie gron zostało przedłużone. Równowaga cukru i kwasowości w gronach okazała się doskonała. Babie lato przedłużyło się na październik, grona zebrano w świetnym stanie sanitarnym.

Degustacja ok. 40 win DOC rosso di montalcino właściwie przyćmiła tegoroczne brunello. Nie było wina zasługującego na ocenę niższą niż bardzo dobra. 23 przekroczyły próg wina wielkiego. Rossi 2006 zachwycają przede wszystkim harmonią. W zapachu, lecz przede wszystkim na podniebieniu mają oczywistość, stopliwość, bezproblemowość, jaka cechuje tylko największe roczniki. Nie pamiętam takich wrażeń w Montalcino od 1990 i (w mniejszym stopniu) 1999. W wielu winach zwykle nie tak ciekawych czuć ewidentną rasę i owe zawieszenie broni między naturą a człowiekiem. Są bardzo dojrzałe, lecz niemal nie spotkałem win nazbyt słodkich, przegrzanych; alkohol jest bardzo dobrze zintegrowany. Miękka, dojrzała, owocowa materia świetnie integruje nuty beczkowe. Kwasowość z pewnością nie jest w 2006 na pierwszym planie, lecz wina są świeże, naturalne, bardzo często wyraziście mineralne, co w ciepłym klimacie Montalcino nie jest rzeczą oczywistą (podobnie entuzjastycznie odczucia budzą zresztą we mnie chianti classico 2006).

Nie ma wątpliwości, że rosso di montalcino, vino nobile i chianti classico 2006 będą w tym i kolejnym roku priorytetowym zakupem w całych Włoszech. Okazji cenowych będzie mnóstwo, gdyż trafiające do winotek i restauracji rosso nie są wyraźnie droższe od poprzednich roczników. Przez tydzień pobytu w Toskanii piłem codziennie do kolacji rosso lub chianti classico od tańszych producentów za ok. 15–18 euro w restauracji (ceny sklepowe 10–15 euro) i były to wielekroć wina bliskie wybitności, a nigdy słabe. Pora więc zapełnić piwnice sangiovese, a zarazem już zacząć oszczędzać na brunello 2006, gdyż rok 2011, gdy wina te trafią na rynek, będzie dla miłośników wina toskańskiego okresem wielkich wydatków. (wb)

Najciekawsze rosso di montalcino 2006:

Campogiovanni
Ciacci Piccolomini d’Aragona
, importer: Bodega Marqués
Collosorbo, importer: Mielżyński
Maurizio Lambardi (Canalicchio di Sotto), importer: Rubikon
Lisini, importer: Salute.pl
Mastrojanni, importer: Winkolekcja
Franco Pacenti (Canalicchio di Sopra)
Siro Pacenti, importer: Mielżyński
La Poderina, importer: North Coast
Il Poggione, importer: Salute.pl
La Rasina, imporer: Kawa-Wino-Czekolada
Castello Romitorio
Talenti, importer: Eurovin
La Togata, importer: Noma

Vino nobile 2005: Na wschodzie bez zmian


Anteprima Vino Nobile | fot. TPB

Na tle znakomitych rosso di montalcino 2006 vino nobile z rocznika 2005 musiały rozczarować. Jest to dość dziwny, sprzeczny rocznik: sezon wegetacyjny był udany i winogrona osiągnęły znakomitą dojrzałość (niekiedy przesadną: w Montepulciano średnia zawartość alkoholu to blisko 14,5%), lecz wartości statystyczne nie mówią wszystkiego. Przy podobnych parametrach jest to bowiem rocznik znacznie mniej harmonijny niż 2006: dojrzewanie odbyło się w krótszym czasie, a wrześniowe deszcze – odczuwane w całym Włoszech – rozwodniły materię większości win. W efekcie powstał rocznik hybrydowy, bez koncentracji i dojrzałości najlepszych (2006, 2001), ale też bez finezji i mineralności roczników prawdziwie chłodnych (1998).

Najkrócej nobile 2005 opisać można zdaniem: dobre, lecz nic więcej. Zaletą rocznika jest dość wyrównana jakość (40 degustowanych nobile mieściło się w większości w przedziale „bardzo dobre”), co wynika również z rosnącej w ostatnich latach jakości całej apelacji. Win nadzwyczajnych jest jednak bardzo mało i raczej nie należy się ich spodziewać w przyszłym roku, przy okazji prezentacji vino nobile riserva. W mym odczuciu najlepiej wypadły wina, które szukały przede wszystkim świeżości i finezji nawet kosztem owocu i ciała. Zwracam uwagę na posiadłości kultywujące tradycyjny styl sangiovese starzonego w dużych beczkach botte (Contucci, La Ciarliana). Modelem udanego 2005 jest dla mnie Boscarelli, którego nobile może zrazu zbić z tropu jaśniutką barwą, podobną do gamay; kwiatowe aromaty oraz żywa, pestkowa materia w ustach są jednak bardzo wciągające. Słabsze wina natomiast cierpią na trzy defekty: suche garbniki (nadekstraktywność jest nadal plagą apelacji), rozwodnione końcówki i brak aromatycznej precyzji.

W sumie nobile 2005 posłuży jako użyteczny na krótką i średnią metę rocznik przejściowy między bardzo dobrymi 2004 i 2006. Nobile z 2002 są w swym ogóle średniej klasy i już wymagają wypicia, nieliczne wciąż dostępne w sklepach 2003 muszą jeszcze czekać, toteż taki właśnie niezły rocznik bez kosmicznych ambicji jest dokładnie tym, czego potrzebuje Montepulciano w najbliższych miesiącach. A już za rok z piwnic wyjadą nobile 2006 i wtedy wrócimy do superlatyw.

Ciekawsze odczucia, jak można było się spodziewać, budziły vino nobile riserva z bardzo dobrego rocznika 2004. W swym ogóle są to wina udane i warte swoich cen. 2004 to rocznik dojrzały, ale jednak z mocną strukturą garbnikową, która wymagać będzie czasu. Porównania 2004 z 2006, które czytałem w prasie włoskiej, są chybione, bo 2006 jest jednak zdecydowanie bardziej kompletny i harmonijny. 2004 wypada porównywać raczej z 2001 i 1998. Dobrze wypadły wina w stylu nowoczesnym: te mocne garbniki często zyskiwały na obróbce w nowych beczkach. Wina te odłożyłbym co najmniej do 2011. (wb)

Najciekawsze vino nobile di montepulciano 2005:

Tenimenti Angelini
Boscarelli, importer: Salute.pl
La Braccesca, importer: Centrum Wina
Canneto, importer: Vininova
Fattoria del Cerro Antica Chiusina, importer: North Coast
La Ciarliana Vigna ‘Scianello
Contucci
Fassati Pasiteo, importer: Noma
Poliziano, importer: La Passion du Vin, Vinoteka13
Villa Sant’Anna, importer: Dionizos, Vininova
Triacca Santavenere
Tenuta Valdipiatta Vigna d’Alfiero

 

 
Najciekawsze vino nobile di montepulciano riserva 2004:

Boscarelli Nocio dei Boscarelli, importer: Salute.pl
Le Casalte Quercetonda
Poggio alla Sala Riserva
Poliziano Asinone
, importer: La Passion du Vin, Vinoteka13

Sant’ Antimo: chaos jakby smaczniejszy

Degustacja win z najbardziej kuriozalnej toskańskiej DOC Sant’ Antimo (wina od sasa do lasa, rózne style, grona, barwa, a nawet słodycz – na degustacji pojawiło się vinsanto z tej apelacji) wypadła zdecydowanie lepiej niż przed rokiem. Rzecz jasna nie ma mowy o jakiejkolwiek jednorodności stylistycznej czy cieniu wspólnego mianownika. Degustowaliśmy jednak głównie wina z dobrych roczników 2004, 2005 i 2006. Ciągle daleko im do klasy brunello, ale przynajmniej kilka można śmiało określić jako bardzo dobre i bezpiecznie używać na codzień. (tpb)

Subiektywny wybór wchodzących na rynek win z DOC sant’ antimo:

Nearco 2003, Col d’Orcia
Sant’ Antimo 2005, Canneta
Mantus Merlot 2004, Maté
Banditone Syrah 2004, Maté
Leonensis 2004, Podere Brizio
Turan 2005, Tenute Silvio Nardi
Romitorio del Romitorio 2005, Castello Romitorio
Ateo 2005, Ciacci Piccolomini d’Aragona

Tekst ukazał się w numerze 32 (2/2008)