Polityka a wino
26-08-2009
Andrzej DaszkiewiczWłaściwie dlaczego w Bordeaux nie uprawia się rieslinga? Kto decyduje o tym, co może pić Francuz lub nowojorczyk i jaki na to wpływ ma globalizacja? Co ma wspólnego wino z ekologią? Dowiedzą się Państwo tego z książki Wine Politics.
|
|
Temat jest niezwykle obszerny, autor ograniczył się więc do dwóch reprezentatywnych i chyba najważniejszych dla tematu krajów, Francji i Stanów Zjednoczonych. Roli Francji nie sposób przecenić, tam bowiem po raz pierwszy w nowożytnych dziejach na tak szeroką skalę państwo poprzez system apelacji wkroczyło w obszar wina w wymiarze innym niż fiskalny, zaś Stany Zjednoczone, dziś jeden z największych konsumentów wina w świecie, wciąż borykają się z brzemieniem Prohibicji, choć od jej uchylenia minęło już ponad 70 lat. O tych, i o wielu innych sprawach pisze Colman w swej książce i warto ją przeczytać, by zrozumieć dzisiejszy świat wina także pod tym względem. Ja lekturę niespełna 150 stron kończyłem z pewnym niedosytem, nad wieloma ważnymi sprawami autor tylko się prześlizgnął, wielu tematów w ogóle nie poruszył, by jednak zadowolić mnie w pełni, musiałby napisać inną, dużo grubszą książkę. Pewnie w końcu sięgnę po jego doktorat (i dalej będę czytał blog), na razie jednak odstawiam Wine Politics na podręczną półkę z książkami, do których mam zamiar często wracać.
Tyler Colman, Wine Politics
wyd. University of California Press (2008), 19 USD w Amazon.com
