|
Dobrze powiedziane Wino to przede wszystkim przyjemność. Kermit Lynch, amerykański importer, pisarz i muzyk
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Archiwum Magazynu WINO Beaujolais Nouveau. Igrzyska, ale jakie? 15-11-2010 Wojciech Bońkowski, Marek Bieńczykdrukuj
Wojciech Bońkowski: Ile kieliszków Beaujolais Nouveau pijesz w trzeci czwartek listopada? Marek Bieńczyk: Najwyżej dwa. A Ty? W: A ja żadnego. I co, wychodzimy na snobów, którzy zamykają gardła przed tym, czym delektują się tego dnia wszyscy, na sztywniaków, którzy nie lubią się bawić, czy też na strażników tradycji, którzy uznają Beaujolais Nouveau za – wybacz to określenie – pic na wodę? M: Odpowiem ci tak. Niedawno oglądałem w telewizji francuskiej reportaż o najbardziej zasłużonym winiarzu w Beaujolais, Georges’u Duboeufie. Jak Ci wiadomo, to on stworzył potęgę Beaujolais i w pewnym sensie także święto, o którym rozmawiamy. No i widzę coś takiego: przychodzi do Duboeufa Japończyk, smakuje Beaujolais Nouveau z poszczególnych kadzi i wybiera sobie te próbki, które mu się podobają najbardziej, po czym ekipa Duboeufa komponuje mu je w całość. Więc ja ciebie zapytuję, czy można nazwać winem to, co składa sobie klient według własnego widzimisię. W: W tej sprawie nie do końca zgadzam się z Tobą. Gdybyś chciał być konsekwentny w tym proteście, nie mógłbyś pić żadnego wina wielkiego bordoskiego négocianta, żadnego zwykłego burgunda przeznaczonego do angielskich czy amerykańskich supermarketów. Musiałbyś przestać pić proste szampany wielkich marek i właściwie większość win z niskiej i średniej półki z Nowego Świata, bo wszyscy ci producenci słuchają japońskich i brytyjskich importerów. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, w jakim stopniu: wielkie sieci handlowe dyktują już nie tylko wygląd etykiet i stopień słodyczy wina, ale nawet – jakimi drożdżami ma być fermentowane, bo to wpływa na zapachy. Uległość Duboeufa to norma, a nie odosobniony przypadek. M: Który jednak pokazuje do jakiego stopnia można tym „winem” manipulować. Bo skoro winiarz ma świadomość, że można, to znaczy że wie, jak krucha jest jego podstawa istnienia. Bo przecież Duboeuf nigdy nie pozwoli, by mu Japończyk komponował jego gminne crus z Beaujolais, jak Brouilly czy Morgon. Od razu wyłożę wszystkie karty. Wydaje mi się ogólnie, że nie można nazwać winem czegoś, co nie starzało się trzy miesiące. Dla mnie jest to granica, od której zaczyna się wino. Są różne punkty widzenia, kiedy zaczyna się życie ludzkie: w chwili poczęcia, gdy ukształtuje się embrion czy jeszcze później. No więc sądzę – wybacz to niestosowne może porównanie – że życie wina zaczyna się po trzech miesiącach. Że to jest ten minimalny okres kreacji, przed którego upływem można wina usunąć. Z naszego życia. W: Zgadzam się z zasady, chociaż są wyjątki. Piemonckie Moscato d’Asti powstaje w ciągu kilku dni i wtedy właśnie jest najlepsze. Zresztą wiesz dobrze, że degustacje porównawcze różnych parcel w wielkich domach szampańskich czy zamkach bordoskich, gdzie ważnym etapem jest komponowanie wina, odbywają się wkrótce po fermentacji. Ale można mieć wątpliwości, czy tak młode wina są skończonymi dziełami czy dopiero ingrediencjami na wino. M: Jak Ci wiadomo, wielkie wina mogę powstawać po paru ledwie miesiącach od chwili zbioru. Białe przede wszystkim. Na przykład rieslingi i veltlinery z Wachau czy Kamptalu. Ale czerwone też. Zresztą coraz bardziej lubię wina młode, choćby loarskie cabernet franc (Touraine, Anjou czy młode Chinon); piłem wiosną rocznik 2002, świetne. Ale poniżej tej granicy trzech miesięcy zejść nie sposób. W: Oczywiście, zresztą jednym z najbardziej ponurych aspektów operacji medialnej pod nazwą Beaujolais Nouveau jest niesamowity pośpiech wszystkiego, od zbiorów począwszy, kończąc na tempie opróżniania butelek w feralny czwartek. Tymczasem wino potrzebuje czasu i im więcej ma się dlań cierpliwości, tym więcej daje z siebie. Pamiętasz, ile razy jakieś wino dopiero na koniec wieczoru, po wielu godzinach w karafce, otwierało się i przemawiało do nas z całą mocą? M: To, co powiem, jest truizmem. Święto Beaujolais Nouveau rzuca cień na możliwości szczepu gamay. Jak wiadomo jest to szczep bardzo „podejrzany”. Od dawna; jeden z francuskich monarchów, nie pamiętam już który, zakazał w ogóle kupowania win z gamay na królewski stół. Wśród moich przyjaciół winomanów nie znam nikogo, kto by kupował regularnie wina z gamay. My też od paru lat nie możemy się spotkać, żeby poświęcić jeden wieczór wyłącznie gamay. Ale kiedy pomyślę o smakach, które zapadły mi w pamięć, to nagle okazuje się, że gamay często gra w mych wspomnieniach pierwsze skrzypce. W zeszłym roku przez tydzień degustowałem burgundy. I wiesz, co najbardziej pamiętam spośród tych wszystkich win, nie wyłączając grand cru? Bourgogne grand ordinaire (to już zanikająca apelacja, dozwalająca użycie gamay) od Roberta Ente. A za moje osobiste wino roku 2000 wybrałem za 7 euro Cépages Oubliés od Marionneta, loarskie vin de pays, powstałe z zanikającej odmiany gamay de bouze. Marionnet to wielka postać gamay. Albo Descombes w Beaujolais i jego Morgon, czy inne Morgon od Foillarda. Czy jeszcze kapitalne gamay z Ardèche, Domaine Peyra. W: No właśnie, zresztą ja też coraz cieplej myślę o gamay, a Beaujolais uważam za jedno z najlepszych wobec ceny win w całej Europie. Najbardziej podoba mi się jego świeżość, kwasowość, ten genetyczny brak ciała, który chroni wina z gamay przed ekscesami nowoczesnej enologii, nowymi beczkami, koncentratorami i całym tym kulturystycznym jarmarkiem. Gamay to prawdziwa odtrutka na kalifornijskiego merlota, to ludzka twarz starej Europy i jej zasad, wśród nich najważniejszej zasady wina – równowagi i świeżości. Zresztą coraz więcej winiarzy w różnych regionach, nawet w medialnej Toskanii, zaczyna dodawać gamay do swoich win codziennych – jego owoc i młodość zaczynają być w cenie. Nie wątpię, że gamay będzie jednym z najpopularniejszych szczepów XXI wieku i jego powrót na światową arenę odbędzie się w blasku reflektorów. Święto Beaujolais Nouveau, które już dziś trąca myszką, za kilkanaście lat będzie tylko złym wspomnieniem. M: Tego nie byłbym pewien. Świat wina potrzebuje święta, jakiegokolwiek, potrzebuje jak każda dziedzina swych igrzysk, i z powodów merkantylnych, i z powodów duchowych, i trudno będzie wymyślić coś nowego, nowe igrzyska, tym bardziej, że sama tradycja świętowania młodego wina jest bardzo stara. W: Szkoda, że to święto tak się skomercjalizowało, że stało się zakładnikiem wielkich budżetów reklamowych. Potrzebne nam święto autentyczne, prawdziwie bakchiczne, niekontrolowane, ale na to w dzisiejszym świecie nie ma chyba co liczyć. M: Potrzebne byłoby też święto sportu bez pieniędzy, festiwale w Cannes bez medialnego hałasu, niesponsorowane konkursy literackie i tak dalej. Tego już nie będzie, natomiast szkoda, że jedyne wielkie święto wina odbywa się w istocie bez wina. Świętu mówię tak, jednomiesięcznym winom mówię nie. W: No to może już się napijmy. Spróbuj tego górskiego gamay z Chambave, małej wioski w Dolinie Aosty. Krzewy uprawiane są na stokach Mont Blanc na 1000 metrów n.p.m. Piękny owoc i kwasowość, soczyste, wymarzone do jedzenia. Kilka euro, a tyle radości. M: A ja mam dla Ciebie wino zwane Vinifera od Marionneta. Ponoć jedno z największych gamay świata. Tylko 10 euro. Napijemy się dobrze jak rzadko. W: Le bon gamay est arrivé!
Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 lutego 2012 Przez całą dobę czas Liścia. Dziś: 23 lutego 2012 Do 22 czas Kwiatu, od 23 czas Liścia. Wczoraj: 22 lutego 2012 Przez całą dobę czas Kwiatu. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach
Chianti Classico: Inwazja owocu trwa Przed rokiem pisząc o wchodzących na rynek nowych winach z DOCG Chianti Classico swój raport nazwałem „Powrót do owocu”. Jest mi miło donieść,... Wino jako performance
Czy chciałabyś się napić wina wyłowionego z morza? - spyta Prasówka 43 Czas najwyższy odciążyć pamięć, więc dziś znów kilka rzeczy, które ostatnio zwróciły moją uwagę.
W portalu decanter.com filmowa wręcz... Co zwykł Pan pijać o tej porze? Pucharek wina? Białe, czerwone? Wina jakich krain zwykł pan pijać o tej porze?
Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Dzisiejsza duża publiczna... Kalendarz imprez Najbliższe:
W Dwutygodniku...
rozmowa z Markiem Bieńczykiem. (dwutygodnik.com) Powrót państwowego monopolu alkoholowego? Światowa Organizacja Zdrowia proponuje drastyczne ograniczenie dostępności alkoholu! (gospodarka.dziennik.pl) W MenStream o polskich winach... wypowiadają się Ewa Wawro, Mariusz Kapczyński i Roman Mysliwiec. (menstream.pl) Francuzi biją rekord Rok 2011 to najlepszy jak dotąd rok dla eksportu win z Francji, głównie za sprawą wzrostu ich cen. (wyborcza.biz) W Pradze piszą... ... o polskich winach. (praguepost.com) Polak potrafi... ...lecz tym razem przesadził i 38 ton francuskiego wina trochę się spóźni. (dziennik.pl) |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||











Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza
Winny Bieńczyk

