Tango w dzielnicy Caminito, Buenos Aires | Fot. MK
Andrzej Daszkiewicz, Mariusz Kapczyński
Jedno z haseł promujących ten kraj brzmi: „Argentyna – turystyka na wszystkich wysokościach”. Rzeczywiście, można tu zacząć nad samym morzem i stopniowo osiągać szczyty, także winiarskie.
Hotele i spa
Właściwie każda część tego rozległego kraju ma coś ciekawego do zaoferowania. Północ jest dzika, bardzo jeszcze „indiańska” w duchu; do dziś przetrwały tu fragmenty zabudowań po pierwszych kolonizatorach. Ten klimat odczuwa się już na niemal wiejskim lotnisku w mieście Salta. Swój klimat maja też małe miasteczka i winnice ulokowane wokół Cafayate i Molino. Niezwykłe księżycowe krajobrazy i ciekawa baza turystyczna pozwalają połączyć przyjemność degustacji z turystyczną frajdą (np. trekkingiem). Wrażenia będą niezapomniane, bo dolina Cafayate co kilkanaście kilometrów zapiera dech nowym krajobrazem, różnobarwnymi skałami, kaktusami i niezwykłą, pustynna przestrzenią. Niektóre winiarnie, jak Colomé, prowadzą przytulne hoteliki utrzymane na bardzo dobrym, niemal luksusowym poziomie.
Producenci wina oferują nie tylko prosty wypoczynek; np. Michel Torino dysponuje hotelem i winiarskim spa (30 pokoi, elegancka restauracja, wine bar, basen i szeroki wachlarz usług odmładzająco-relaksujących), a goście – jeśli przybędą w sezonie – mogą obserwować proces produkcji wina i wziąć udział w zbiorach.
Z kolei winiarska Patagonia sama w sobie nie jest może najlepszym celem wędrówek, ale i tam enoturystyka rozwija się bardzo szybko, zwłaszcza w dolinie Neuquén, dzięki wygodnemu położeniu w pobliżu dużych jezior – miejsc uprawiania sportów wodnych: żeglarstwa i windsurfingu. Większość winiarni prowadzi restauracje (polecamy zwłaszcza tę w Bodega NQN), a luksusowe winne spa oferuje Valle Perdido.
W centrum winiarskiej Argentyny, czyli w Mendozie, jest już bardziej światowo i oferta enoturystyczna jest bardziej urozmaicona. Samo miasto rozwija się prężnie i nie narzeka na brak turystów – jeszcze kilka lat temu nie było tu czterogwiazdkowego hotelu, teraz jest ich kilka i budują się następne. Najlepsze tutejsze restauracje mają obszerne karty win, a sposób przechowywania i podawania butelek mógłby wielu europejskich restauratorów wpędzić w kompleksy – polecamy zwłaszcza restauracje La Sal i Azafrán.
Klasycznym przykładem nowoczesnego wykorzystania turystyki może być Bodega Salentein w dolinie Uco w Mendozie – jest tu galeria sztuki, winiarnia i restauracja. Nie potrzeba samochodu, by tu trafić, o czym przekonał nas widok grupy tryskających energią rowerowych enoturystów w kwiecie wieku. W winiarni Ruca Malén w Luján de Cuyo mogliśmy osobiście sprawdzić atrakcyjność menu degustacyjnego. Także obiadujący bezpośrednio po odwiedzinach w winiarni turyści wyglądali na zachwyconych. Z próbowanych tu win szczególnie podobała nam się twardość i grafitowy chłód Petit Verdot 2007.
Boskie Buenos
W samym Buenos Aires dominuje oczywiście tango i wołowina, ale i win jest pod dostatkiem. Strzeżmy się tylko miejsc typowo turystycznych: program muzyczny bywa w nich znakomity (jak w odwiedzonym przez nas El Viejo Almacén), jedzenie i wino już niekoniecznie. Nasze źródła (a konkretnie przepytywany na sąsiednich stronach Fabrizio Portelli) donoszą, że wino w stolicy najlepiej kupować w sklepie Ligier, najlepszym barem winnym jest Gran Bar Danzón, a w przypadku większego głodu w poszukiwaniu długiej karty win najlepiej udać się do restauracji Sucre. Pamiętajmy jednak, że udając się do słynnej i bezpiecznej raczej tylko w dzień dzielnicy Caminito nie powinniśmy ubierać się na czerwono. To chyba jedyne miejsce na świecie, w którym nawet reklamy Coca Coli są czarne – rządzą tu kibice klubu piłkarskiego Boca Juniors, a czerwień jest kolorem znienawidzonego River Plate.
fot. MK
Duch Gauchito
Podróżujący po Argentynie turysta może zauważyć często ustawione przy drogach „dzikie” kapliczki z czerwonymi szarfami i masą rozmaitych czerwonych amuletów. To wyraz osobliwego kultu Gauchito Gila. Jest to postać autentyczna – Antonio Mamerto Gil Núñes żył w rejonie dzisiejszego miasta Mercedes (prowincja Corrientes). Legenda głosi, że wcielony do wojska Gil uciekł, nie chcąc brać udziału w bratobójczych walkach. Schwytany, tuż przed śmiercią miał powiedzieć katu, że kiedy wróci do domu, zastanie tam swojego umierającego syna. Antonio obiecał, że kiedy stanie przed obliczem Boga, wstawi się o zdrowie dziecka. Egzekucję wykonano. Przepowiednia Antonio sprawdziła się. Od tego momentu kult Gauchito Gil rósł w siłę. Jego symbolem stały się przydrożne kapliczki i czerwona szarfa, mająca przypominać bandanę Gauchito zmoczoną we krwi.
Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na... więcej
Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... więcej
Objaśnienia: ● Impreza organizowana przez Magazyn WINO ● Impreza promująca wina polskie ● Impreza promująca kraj lub region winiarski ● Impreza organizowana przez importera lub sklep ● Targi krajowe
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)
Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)