|
Dobrze powiedziane Na starość chciałbym mieć własną piwnicę na wino. Niczego więcej zresztą od życia nie pragnę. Jeśli mi ślepy los dopisze, pod siedemdziesiątkę uczciwi ludzie uznają mnie za człowieka uczciwego, za winiarza, a więc kogoś, kto wie, gdzie należy umrzeć. Bo nie masz piękniejszej śmierci jak przed piwniczką, pod rozłożystym orzechem, jesienią. Sándor Márai, pisarz węgierski
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Mozela. Nie samym winem ... 30-09-2009 Maciej Klimowiczdrukuj
Chowałem się przed skwarem w piwnicach Tokaju, przechadzałem się z kieliszkiem po winnicach Bordeaux, popijałem winem lunch w sercu Napa Valley. Ale żadne z tych doświadczeń nie przygotowało mnie na Mozelę. Kajaki, rowery, piesze wędrówki, jazda konna – tu zrobisz to wszystko niemal nie wychodząc z winnicy. Mozolnie jak nad Mozelą Jak wygląda enoturysta, każdy widzi. Zapatrzony w swój kieszonkowy winiarski przewodnik (wzrok ma zepsuty od czytania etykiet w ciemnych piwnicach, więc co chwila poprawia okulary na zaczerwienionym nosie), wędruje między krzakami winnej latorośli, zawzięcie notując nazwy szczepów i producentów. Przystaje to tu to tam by powąchać zawartość kieliszka dzierżonego w dłoni, wziąć łyk, wypluć i zanotować kolejnych kilka zdań. Krótko mówiąc, nie wygląda zbyt atrakcyjnie, a w każdym razie nie na tyle by trafić na plakat promujący usługi jakiegoś biura podróży. A mógłby, gdyby był enoturystą znad Mozeli. To zupełnie inny gatunek.
Wszystkie te udogodnienia na niewiele by się zdały, gdyby nie odpowiednia motywacja do wspinaczki. Na przykład pod postacią obfitego lunchu czekającego na jednym z tarasów uwieszonych pośród winnych krzewów, kilkaset kroków nad rzeką. W winnice można zapuścić się samodzielnie, z butelką wina w plecaku i kanapką w kieszeni. Można jednak zapłacić przewodnikowi, który nie tylko przeprowadzi nas najciekawszym szlakiem, ale nakarmi własnoręcznie przyrządzonymi daniami, idealnie dobranymi do tutejszego wina. (wycieczki organizuje firma Genuss Erleben – www.mosel-genusserlebnis.de, cena od 95 do 195 euro, możliwe również między innymi zwiedzanie winnic konno). Wino najlepiej smakuje w winnicy, to twierdzenie równie prawdziwe jak to, że barszcz najlepiej smakuje w wigilię Bożego Narodzenia. Nie inaczej jest z mozelskim rieslingiem. Nawet ten najprostszy, nie wydumany i młody przyprawia o zawrót głowy (wcale nie powodowany nadmierną zawartością alkoholu), gdy zostanie podany zaraz po wspinaczce, w skąpanej w słońcu winnicy. Zapach łupkowej gleby, którą enoturysta deptał przed chwilą swoimi ciężkimi górskimi butami, uderza w nos wprost z kieliszka. Chłód każdego łyka napełnia spracowane mięśnie nowymi siłami potrzebnymi do pokonania drogi powrotnej.
Widoki na dolinę Mozeli z jednego z jej stromych zboczy zapierają dech w piersiach, ale położone niżej punkty widokowe również dostarczą enoturyście wielu wrażeń. Mocne nogi przydadzą mu się nie tylko do wspinaczki – świetnym sposobem na podziwianie tutejszych krajobrazów jest na przykład rower. Jednoślad można wynająć już za około 10 euro dziennie, a na rowerzystów czeka ponad tysiąc km tras, w tym świetnie oznakowane ścieżki ciągnące się kilometrami wzdłuż rzeki, łącząc ze sobą kolejne malownicze miasteczka. Rower można wypożyczyć na kilka godzin, a bardziej zawzięci mogą przejechać wzdłuż całego regionu. Taka wycieczka zajmie około sześciu dni, jeśli każdego dnia będziemy pokonywać około pięćdziesiąt km. Można wybrać się na nią samodzielnie, z książkowym przewodnikiem dla rowerzystów Mosselland – Radwanderfuhrer (8,60 euro). Aktualna, piąta edycja zawiera 22 mapy, informacje na temat wypożyczalni rowerów, sklepów i miejsc wartych odwiedzenia – przewodnik dostępny jest w centrach informacji turystycznej i w niemieckich księgarniach. Można też skorzystać z usług lokalnego operatora wycieczek, który zagwarantuje między innymi transport bagażu między hotelami - www.tour-de-spokes.com/mosel_valley_tour_c.htm. Po kilku dniach pedałowania enoturysta może dać odpocząć nogom, co wcale nie znaczy, że musi zrezygnować z podziwiania winnic. Te, równie dobrze jak z rowerowego siodełka, wyglądają obserwowane z kajaka, z poziomu lustra wody. Choć jadąc z samochodem z Trewiru do Koblencji, gdzie Mozela wpada do Renu, pokonuje się niespełna sto trzydzieści km, kajak ma ich do przebycia niemal dwieście, wzdłuż rzeki wijącej się kolejnymi zakrętami. Wodny enoturysta nie musi od razu porywać się na tygodniową wyprawę, koszt wynajmu sprzętu na kilkugodzinną wycieczkę wynosi około 20 euro. Miłośnicy ekstremalnych wrażeń raczej się zawiodą, ale warunki na rodzinny spływ są idealne – rzeka snuje się łagodnie i powoli, a winnice oglądane z tej perspektywy wydają się jeszcze bardziej strome. Jeśli natomiast komuś przeszkadzają pływające po Mozeli statki wycieczkowe, na kajakarzy czeka jeszcze spokojniejsza i bardziej zielona rzeka Saara.
Nawet najbardziej tradycyjnie nastawieni enoturyści, którzy nie mają ochoty pedałować, wspinać się lub wiosłować, mogą bez wysiłku obejrzeć mozelskie winnice w całej okazałości. Biała flota regularnie kursująca między tutejszymi malowniczymi miasteczkami pozwala cieszyć się widokiem winnic w jedyny słuszny sposób, czyli z kieliszkiem rieslinga w dłoni.
O autorze
Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 11 lutego 2012 Do 7 czas Korzenia, od 8 czas przejściowy. Dziś: 10 lutego 2012 Do 5 czas przejściowy, między 6 a 9 czas Owocu, od 10 czas Korzenia. Wczoraj: 9 lutego 2012 Do 13 czas Owocu, od 14 czas przejściowy. Objaśnienia
Kalendarz imprez Najbliższe:
W Pradze piszą...
... o polskich winach. (praguepost.com) Polak potrafi... ...lecz tym razem przesadził i 38 ton francuskiego wina trochę się spóźni. (dziennik.pl) 2011: Rok zły, bo wina mało, ale rocznik genialny Lubuski dziennikarz i winiarz podsumowuje miniony rok w winnicy. (winnica.redblog.gazetalubuska.pl) Chemia i fizyka szampana Z okazji zbliżającego się Sylwestra i mijającego Roku Chemii American Chemical Society opublikowało w internecie film poświęcony chemii szampana. (wyborcza.pl) Myśl globalnie, pij lokalnie ... a więc o ekologicznych aspektach wyboru wina. (wyborcza.pl) Spada sprzedaż win owocowych Do 2015 roku wydatki na wina gronowe zwiększą się w naszym kraju do 3,25 mld zł. (rp.pl) Najnowsze wpisy na blogach
Za wcześnie na amarone… …przynajmniej na rocznik 2008. Zgodnie z przepisami DOC Amarone della Valpolicella, wina z tej apelacji trafiają na rynek w czwartym roku po zbiorach. Jak... Prasówka 42 Co prawda nie dotyczy to wina, ale nie mogę nie odnotować obszernego tekstu mojego ulubionego australijskiego dziennikarza i blogera, Philipa White'a,... Co zwykł Pan pijać o tej porze? Pucharek wina? Białe, czerwone? Wina jakich krain zwykł pan pijać o tej porze?
Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Dzisiejsza duża publiczna... Burza w szklance wina
Przedwczoraj wicepremier Waldemar Pawlak dołożył wisienkę do niefortunnej wypowiedzi Radosława Sikorskiego, wypowiadając się w TVN 24, że będzie... |
|||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||













Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Andrzeja Daszkiewicza
Winny Bieńczyk
Blog Ewy Wieleżyńskiej

