Magazyn Wino


Wyszukiwarka win

Wyszukiwarka zaawansowana

Newsletter

Aby zamówić bezpłatny
biuletyn portalu
MagazynWino.pl, wpisz
w poniższe pole
swój adres e-mail.

Dobrze powiedziane

Większość win kultowych i wiele innych równie niepijalnych ...

Ch'ng Poh Tiong, dziennikarz

Promocja!
Zamów prenumeratę
a otrzymasz prezent

Magazyn Wino

01-510 Warszawa
ul. Gen. Zajączka 11/C5
tel. +48 22 312 40 30/31
fax +48 22 312 40 01
redakcja@magazynwino.pl

Płatności przez internet - dotpay

A A A

Enoturystyka
Świat Austria


Enonarty. Wino, śnieg i harakiri

24-01-2011

Tomasz Prange-Barczyński


drukuj Strona: 1 2 następna >


Harakiri | fot. Zillertal.at
Harakiri popełniłem dwukrotnie. Raz za razem. Teraz już wiem, że zdecydowanie lepiej robić to przed lunchem. Przynajmniej w Zillertal.

Harakiri to najbardziej stromy stok narciarski w Austrii. Ma 78% nachylenia. Leży w regionie Penken, powyżej Mayerhofen, w dolinie rzeki Zill, w austriackim Tyrolu. Ściana jest rzeczywiście stroma, choć na tyle krótka, że powinni sobie dać z nią radę także średniozaawansowani narciarze. Za to wieczorem można paradować po dolinie w koszulce z napisem „I survived Harakiri” za jedyne 19,90 euro sztuka.

Zillertal jest jedną z najbardziej rozległych i długich dolin tyrolskich. Na nartach można jeździć tu w regionach Spieljoch, Hochzillertal-Hochfügen, Penken-Eggalm, Zell-Gerlos-Königsleiten (Zillertal Arena), Ahorn, a przez cały rok (jedyne takie miejsce w Austrii) na lodowcu Hintertux. W sumie ponad 600 km świetnie przygotowanych tras, niekiedy bardzo długich, wielokilometrowych i wymagających, jak choćby „czarno-czerwony” szlak w Hochzillertal imienia lokalnego bohatera, mistrza olimpijskiego, alpejczyka Stefana Eberhartera, czy „czerwona” z Ahorn do Mayerhofen. Jednak nie tylko jakość i długość tras wyróżnia dolinę rzeki Zill.

Piwnica na 2350 m n.p.m.


Piwnica z winem w chacie Wedel | fot. Wedelhütte

Do Wedelhütte docieramy o godzinie 16, z chwilą zamknięcia wyciągów. Nasze bagaże będą tu za mniej więcej pół godziny. Tyle potrzebuje kierowca skutera śnieżnego, by przywieźć je z Kaltenbach w dolinie. Może ruszyć w górę dopiero wtedy, gdy stoki opuszczą narciarze. Zabijamy czas gasząc pragnienie pszenicznym piwem z lokalnego mikrobrowaru pod Mayerhofen i zwiedzając nowiutki (choć tego na szczęście nie czuć aż tak bardzo), otwarty w grudniu 2009 r. pięciogwiazdkowy hotelik leżący nieco wyżej, niż wierzchołek drugiej góry w Polsce, Mięguszowieckiego Wierchu. Choć piwo jest doskonałe, po chwili przechodzi mi na nie ochota. Docieramy na poziom -2, gdzie tuż obok narciarni znajduje się Weingwölb, wielka sala z arkadowym sklepieniem i potężnymi, jak na było nie było schronisko górskie, oknami z widokiem na szczyty po wschodniej stronie Zillertal. Ścianę wypełnia kolekcja butelek: od austriackiej klasyki stanowiącej lwią część zapasów Wedelhütte, przez Vega Sicilię, po uznane burgundy i bordeaux. Na długim stole degustacyjnym napoczęte flaszki Krachera i Schwarza. Młody Gerhard Kracher, syn zmarłego w 2007 r. Aloisa, legendarnego producenta słodkich win znad jeziora Nezyderskiego, oraz przyjaciel Aloisa, słynny rzeźnik-winiarz z Andau w Burgenlandii, Hans Schwarz musieli opuścić hotel głównym wejściem dokładnie wtedy, gdy my tarabaniliśmy się do narciarni. Szkoda; na szczęście zostały napoczęte butelki Schwarz Rot i TBA Scheurebe Zwichen den Seen… Podobne degustacje z winiarzami w chacie Wedel odbywają się mniej więcej co dwa tygodnie.


Premier Lounge Wedel | fot. Wedelhütte

Trzy piętra wyżej, na przeszklonym poddaszu, po saunie i prysznicu, siadamy dwie godziny później do kolacji. W Premium Wedel Lounge podaje się pięciodaniowe kolacje autorstwa dwóch młodych szefów kuchni. To swoisty „zestaw-niespodzianka”, choć można liczyć, że zdecydowana większość produktów, które posłużyły do przygotowania kolacji, pochodzi z Zillertal. Zasada jest prosta – jeśli do stołu siadają dwie osoby, dostają dwa rożne menu. O nudzie i powtarzalności nie ma mowy. Trend panujący w kuchni Wedelhütte obowiązuje w całej dolinie – zinterpretować na nowo tyrolską i austriacką tradycję kulinarną. Jest więc wariacja na temat nieśmiertelnego Tafelspitz, jest znakomitej jakości miejscowa wołowina, jest strudel z lokalnym twarogiem. A że gdzieś pomiędzy zaplącze się pyszna tajska zupa curry z krewetkami…

Ferrari na śniegu


Kristalhütte | fot. Walter Graf

Nieco dłuższy staż od Wedelhütte ma Kristalhütte, na południowych rubieżach regionu narciarskiego Hochzillertal. Przyjeżdżamy tam na lunch po intensywnym poranku na nartach. Z pozoru „kryształowa chata” wygląda jak przeciętne alpejskie schronisko, tyle że słoneczny taras pełen jest wygodnych foteli, szezlongów i podwójnych materacy wyłożonych skórami, na których zmęczeni jazdą i obfitym posiłkiem narciarze mogą raczyć się słońcem i digestifem. My na tarasie pijemy aperitif – białe i różowe Ferrari z nieodległego Trydentu. Na obiad zupa jabłkowo-chrzanowa (a więc znów jesteśmy duchowo gdzieś blisko Tafelspitza) i wołowina serwowana z rewelacyjnym wrapem faszerowanym sauerkrautem i speckiem.

W karcie blisko setka win. Przeciętna cena butelki grüner veltlinera, rieslinga, czy styryjskiego sauvignon waha się między 25 a 30 euro, a więc zupełnie przyzwoicie biorąc pod uwagę, że na etykietach znajdujemy nazwiska takie jak Nigl, Knoll, Alzinger, F.X.Pichler, Kracher, Gross czy Sabathi.

Komu po obfitym lunchu odechce się jazdy na nartach, może skorzystać za skromne 98 euro od pary z zimowego jacuzzi na tarasie schroniska. W zestawie oczywiście butelka Ferrari, talerz przekąsek dla dwojga i krem do opalania.

Życie po harakiri


Schneekarhütte | fot. Zillertal.at

Kolejny dzień w Zillertal zaczynamy od przeprowadzki. Czas opuścić gościnna chatę Wedel, zjechać do doliny i przemieścić się busem w stronę Mayerhofen, by znów znaleźć się na stoku, tym razem w regionie Penken. Pierwsze zjazdy są przygotowaniem do rytuału Harakiri, który każdy szanujący się narciarz musi tutaj przejść. Zostawiając z boku marketingowy szum – trasa jest pewnym wyzwaniem, jednak jest na tyle krótka, że po wszystkim pozostaje poczucie niedosytu. Znika on jednak łatwo na stoku po drugiej stronie niewielkiej doliny – Schneekar. Nie brak tu ścianek i przewężeń, za to długość trasy każe pomyśleć o kondycji. Tuż poniżej górnej stacji wyciągu przysypane śniegiem schronisko Schneekarhütte. Z pozoru typowe, z ciasnymi, niskim pokojami, przytłumionym światłem wpadającym przez nieduże okna. Południowe skrzydło chaty znacząco odbiega jednak od tyrolskiej klasyki. Od panoramy Rastkogla dzieli nas tylko szklana ściana. Przy stole czeka zawodowy sommelier proponując do dzisiejszego menu zierfandlera Karla Alpharta z Thermenregion, zaś do głównego dania Cuvée Ab Ericio Hansa Iglera z Burgenlandii, które skwapliwie dekantuje przy pomocniczym stoliku. Przy trzeciej potrawie w menu mój sąsiad przy stole, instruktor narciarski Stefan, zaczyna się niecierpliwić. Kto to widział – poświęcać dwie godziny na lunch! Z jednej strony nie mogę odmówić mu racji – myśl o kolejnym Harakiri czy Schneekar, nawet z pełnym brzuchem wydaje się ciągle kusząca. Z drugiej – za szybą widać sybarytów ze stolika obok, którzy po zakończonym posiłku moszczą się na tarasie pod futrami i rozpalają swoje montecristo i cohiby. A jednak – rezygnujemy z deseru w postaci Kaiserschmarrn i łapiemy jeszcze godzinę jazdy.

Epilog w lodzie


Chłodna, romantyczna noc w igloo | fot. Zillertal.at

O zmierzchu wjeżdżamy na 2000 m n.p.m. do górnej stacji sąsiedniego ośrodka narciarskiego Ahorn. Kilkadziesiąt metrów wyżej gości zaprasza White Lounge, bedący w istocie lodowym hotelem i klubem. Każdej zimy, od czterech lat właściciele kolejki Ahorn budują tu igloo, w którym mieści się bar, klub taneczny, jadalnia i dziesięć hotelowych „pokoi”. Przed nami noc w lodowej grocie. Karta win ogranicza się wyłącznie do szampana; w czasie imprez (raz w tygodniu, we wtorki od 20 do 23, wjazd z doliny kolejką + drink powitalny za 25 euro) króluje raczej caipirinha na gorąco. Na miejscu jest na szczęście także sauna czynna 24 godziny na dobę – jedyne ciepłe miejsce w White Lounge (wewnątrz igloo temperatura wynosi stale 0ºC). Sypialnie mogą pomieścić od dwóch do sześciu osób, są w istocie bardzo romantyczne, z kolorowym światłem i erotycznymi płaskorzeźbami na ścianach. Właściciele kuszą nawet „romansowym pakietem” dla dwojga, obejmującym nocleg i śniadanie z szampanem za 350 euro od pary – uprzedzam jednak lojalnie, że noc w igloo trudno spędzić inaczej, niż szczelnie okutanym w gruby puchowy śpiwór z kołnierzem i kapturem.

Nasze igloo jest czysto męskie. Z premedytacja zostawiamy więc ubranie w saunie i koło północy gnamy w piżamach po śniegu do śpiworów. System się sprawdza – rano czekają na nas suche i ciepłe ciuchy. Śniadanie serwowane jest na szczęście w ogrzewanym schronisku poniżej. Świeci słońce, przed nami kolejny narciarski dzień.

www.wedelhuette.at
www.kristallhuette.at
www.schneekarhütte.com
www.white-lounge.at

Tekst ukazał się w numerze 43 (1/2010)



Strona: 1 2 następna >


Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek

Sytuacja Biodynamiczna

Jutro: 24 maja 2012


Przez całą dobę czas przejściowy.

Dziś: 23 maja 2012


Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy.


Wczoraj: 22 maja 2012


Przez całą dobę czas Korzenia.

Objaśnienia

KorzystneNiekorzystne
Czas owocu Czas liścia
Czas kwiatu Czas korzenia
Czas przejściowy
Więcej o kalendarzu biodynamicznym

Najnowsze wpisy na blogach

Blog Ewy Rybak

Francja na stojąco

Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
więcej

Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego

Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux

Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą...
więcej

Blog Ewy Wieleżyńskiej

Nie pisz o grignolino

Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła
więcej

Blog Andrzeja Daszkiewicza

Prasówka 47

Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie...
więcej

Kalendarz imprez

Najbliższe:
22-24 maja, London International Wine Fair, Londyn, Wielka Brytania
24-27 maja, Dni Węgrzyna & CK Wino, Kraków
25-26 maja, MineWine Malta Festival, Poznań
26 maja, Dzień otwartych winnych piwnic, Małokarpacki Szlak Winny, Słowacja
 26 maja, Święto Wina, Janowiec nad Wisłą
31 maja - 3 czerwca,Time for Wine, Budapeszt, Węgry
2-4 czerwca, Vievinum, Wiedeń, Austria
23-24 czerwca, VII Konwent Polskich Winiarzy, Łańcut
28 czerwca - 1 lipca, Bordeaux Fete Le Vin, Bordeaux, Francja

Objaśnienia:
 Impreza organizowana przez Magazyn WINO
 Impreza promująca wina polskie
 Impreza promująca kraj lub region winiarski
 Impreza organizowana przez importera lub sklep
 Targi krajowe

Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!

Sprawdź wszystkie nadchodzące wydarzenia

Złapane w sieci

Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy

Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)


Wielka Majówka w lubuskich winnicach!

Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl)


Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków

Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)


Chcesz zrobić dobre wino?

W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl)


Zobacz wszystkie



© MagazynWino.pl | Prawa zastrzeżone | Warszawa 2008-2010
Regulamin | Reklama | Kontakt | Zapytania ofertowe
Serwis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich