|
Dobrze powiedziane Moja ulubiona część obiadu ... to kilka kieliszków wina, które wypiję gotując. Steve Waters, pisarz
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Slow Food. Wychowanie gurmandzisty 04-04-2011 Agnieszka Kręglickadrukuj
Jeśli chcesz, by twoje dziecko doceniło w przyszłości smak Château Ducru-Beaucaillou, które odłożyłeś w piwnicy na jego osiemnaste urodziny, już dziś zacznij dbać o zapachowo-smakową wrażliwość pociechy. Niczym na najruchliwszej nowojorskiej ulicy w godzinach szczytu, międzynarodowy tłum smakoszek i smakoszów faluje na slowfoodowych targach Salone del Gusto w Turynie. Kuszą tysiące stoisk z wyjątkowym jedzeniem oraz liczne, organizowane równolegle wykłady, degustacje, warsztaty i pokazy. W tym tłumie regularnie trafiamy na grupki dzieciaków, które jak gąski maszerują za opiekunami w drodze na swoje zajęcia. Oferta dla młodych na Salone jest równie atrakcyjna, jak dla dorosłych. Osobno przygotowane sale, materiały dydaktyczne, cały program dostosowany do grup wiekowych. Usadzone na dywanie przedszkolaki wyjmują z doniczek rośliny, oglądają korzenie, rwą liście szałwii i wdychają jej zapach. Słuchają lekcji o ziemi, słońcu, wodzie i o tym, skąd się bierze jedzenie. W innej klasie dzieci poznają, czym jest bioróżnorodność. Dynie, cukinie, kabaczki, tykwy, z całego świata, w najróżniejszych odmianach, kształtach, kolorach, można dotykać, wąchać i smakować. Każdy dostaje do spróbowania kilka dań i doświadcza na języku, że bioróżnorodność to także więcej wrażeń i zmysłowych przyjemności. Warto się o nią troszczyć. Starsze dzieci pracują jak dorośli degustatorzy. Wypełniają szczegółową ankietę, określając miękkość, lepkość, fakturę, kolor i aromaty gruszki. Uczą się, że każdy z nas wyposażony jest w doskonały aparat do rozpoznawania smaku. Patrzymy z zachwytem, jak żywo reagują, z jakim entuzjazmem ogłaszają swoje odkrycia i „po dorosłemu” omawiają niuanse. Prestiż gurmandzisty jest równie atrakcyjny, jak renoma najlepszego piłkarza. Slowfoodowe programy skierowane do dzieci działają we Włoszech nie tylko w czasie targów. Warsztaty smaku prowadzone są przez lotne grupy szkoleniowców, świadczące usługi dla szkół i przedszkoli. Powstają przyszkolne ogrody owocowo-warzywne, gdzie dzieci samodzielnie, metodami ekologicznymi, dbają o rośliny. Program reformy stołówek kładzie nacisk na odrzucenie przetworzonej żywności na rzecz gotowania z produktów sezonowych, kupowanych lokalnie. Chciałoby się od razu przenieść te wszystkie inicjatywy na nasz grunt. Ale skąd wziąć pięknie wydane pomoce szkolne, mnóstwo przeszkolonych, zaangażowanych ludzi, pieniądze na ich pracę i biuro koordynujące zadania? Tego wszystkiego w Slow Foodzie polskim nie ma. Kiedyś nie było też we włoskim. Wtedy, a właściwie także i dziś, działalność organizacji opiera się na aktywności poszczególnych członków. Tyle się będzie działo, ile sam zrobisz. Ponieważ nasz syn rozpoczął właśnie naukę w szkole, przygotowaliśmy warsztaty dla pierwszoklasistów. Zaczęliśmy od rozmowy z dzieciakami, kto jakie lubi smaki, jakie dania są jego ulubione. Maluchy wchodzą w taki temat od razu. By zdały sobie sprawę z odczuwania smaku, przed każdym ustawiliśmy kilka tak samo wyglądających kubeczków, w których była woda, każda inaczej doprawiona. Należało spróbować i przypisać kubek odpowiedniemu smakowi: słodkiemu, słonemu, kwaśnemu i gorzkiemu. Chwilę rozmawialiśmy o tym, jak działa nasz język i przeszliśmy do zapachów. Każdy dotykał, rozcierał i wąchał liście świeżej mięty, szałwii, bazylii i kolendry. Przypominaliśmy sobie skąd znamy te zapachy i uczyliśmy się je rozpoznawać, z zamkniętymi oczami. Potem każdy schował swoje wybrane listki, do nieprzejrzystej torebki, która przepuszczała zapach i w parach odgadywaliśmy zioło wybrane przez kolegę. Powstał przy tym straszny harmider, ale się udało. Następne zadanie, to odgadywanie zapachów z koncentratów w buteleczkach „Le nez du vin”. Dzieci zaskakiwały nas swoją wrażliwością i pamięcią zapachową. Czarną porzeczkę, pieprz, wędzonkę odgadywały bez pudła. Potem porównywaliśmy zapach utartej skórki z pomarańczy i olejku pomarańczowego, laskę wanilii i cukier wanilinowy i opisywaliśmy różnice. Na finał przygotowałam napój z wody doprawionej cukrem, kwaskiem cytrynowym i sztucznym aromatem, zabarwiony spożywczym barwnikiem. Porównywaliśmy jak smakuje sztucznie spreparowany napój wiśniowy, w porównaniu z sokiem wyciśniętym z wiśni. Moim celem było, by młodzi poczuli różnice, by podejmując decyzję o wyborzezakupu w szkolnym sklepiku zastanawiali się: „co ja czuję”. Równolegle do naszych warsztatów grupa młodych członków warszawskiego convivium przygotowała plenerową ofertę dla dzieci, przybliżającą je do świata owoców i warzyw. Najpierw z koszy obfitości wybierały okazy, rozpoznawały je, opisywały i zapamiętywały. Potem należało z zamkniętymi oczami rozpoznać produkt po dotyku, po zapachu, po smaku. Takie zabawy mobilizują wrażliwość. Następnym etapem było wyciskanie soków z owoców i warzyw, smakowanie ich i łączenie w kompozycje. Samodzielne przygotowanie owocowego koktajlu działało nawet na zatwardziałych przeciwników surowizny. Każdy z dumą zachwycał się swoim dziełem i wypijał z apetytem. Prodziecięce aktywności członków slow foodu zaczęły się mnożyć, była praca z licealistami, przy wymyślaniu szkolnego lunchu dobrej jakości, konkursy i zabawy wokół tematu starych odmian jabłek na świątecznym jarmarku, wspólne gotowanie z dziećmi ze świetlic środowiskowych. Przygotowywany jest program wykładu o polskich tradycjach kulinarnych i historii naszych jedzeniowych upodobań. W morzu potrzeb może się wydawać, że te inicjatywy giną niezauważalne, ale z drugiej strony, każda z nich jest kroplą drążącą skałę. I jeśli ktokolwiek z was ubolewa, że zalewa nas fast food, że dzieci ulegają telewizyjnym reklamom i tracą atencję dla prawdziwego jedzenia, może przyczynić się do zmiany. Udostępniamy przykłady aktywności edukacyjnych, które członkowie Slow Foodu podejmowali w różnych krajach, dzielimy się naszymi doświadczeniami. Nie ma co czekać na to, co zrobi dla nas Slow Food, lepiej to po prostu zrobić. Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 maja 2012 Przez całą dobę czas przejściowy. Dziś: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Wczoraj: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||









Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

