Magazyn Wino


Wyszukiwarka win

Wyszukiwarka zaawansowana

Newsletter

Aby zamówić bezpłatny
biuletyn portalu
MagazynWino.pl, wpisz
w poniższe pole
swój adres e-mail.

Dobrze powiedziane

Kto wielbi naturalne wina, ten godzi się na okazjonalną katastrofę.

Kermit Lynch, importer, pisarz, muzyk

Promocja!
Zamów prenumeratę
a otrzymasz prezent

Magazyn Wino

01-510 Warszawa
ul. Gen. Zajączka 11/C5
tel. +48 22 312 40 30/31
fax +48 22 312 40 01
redakcja@magazynwino.pl

Płatności przez internet - dotpay

A A A

Wino w kuchni Sery, oliwy i inne smakołyki


Jak zostałem różdżkarzem

06-03-2009

Mariusz Kapczyński


drukuj

 
Letnie trufle z r. 2008 | fot. MK

Zwykle dzieje się to na chwilę przed wprowadzeniem ich do organizmu. Nie raz widziałem wtedy u moich kompanów rozszerzone źrenice, nerwowo drgające nozdrza i ogólne pobudzenie. Ten błędny wzrok i chwilowa utrata łączności z rzeczywistością wynikał z głębokiego uzależnienia od grzybów. Nie, proszę Państwa, nie chodzi o halucynogeny. Rzecz tyczy trufli.

Na początek pozwólmy sobie na odrobinę klasyki. Anthelme Brillat-Savarin (1755-1826) rzecze: „Ten, co powiada trufla, wymawia wielkie słowo, które budzi wspomnienia erotyczne i smakoszowskie u płci noszącej spódnice i wspomnienia smakoszowskie i erotyczne u płci noszącej brody. Ta zaszczytna podwójność wynika nie tylko stąd, że sławny grzyb uchodzi za wyborny w smaku, ale też stąd, że powiększa moce, których użycie łączy się z najsłodszą rozkoszą. (…) Sądzę, że w momencie kiedy to piszę (1825) sława trufli osiągnęła apogeum”.

We władzy grzyba

Trufle wzbudzają wielkie emocje – ze względu na rzadkość występowania, astronomiczne ceny jakie są w stanie zapłacić „kolekcjonerzy”, ekskluzywność, ale przede wszystkim za niezwykły aromat i smak, jakie potrafią nadać nawet najprostszej potrawie. Cenne niczym złoto i podobnie jak ono wprowadzane „do obrotu” w niewielkich ilościach – kupowane na sztuki a w niektórych restauracjach sprzedawane do dania osobno – na gramy, w świeżo startych płatkach. O ich rzekomo erotycznych zaletach niech chętni doczytają sobie w cytowanej „Fizjologii smaku”. My czujnie podążmy tropem korzeni tego zmysłowego grzyba.
Wartość i zalety trufli doceniono bardzo dawno temu – już w oficjalnych dziełach z V wieku p.n.e. lat starożytnych Greków czy Rzymian rodzaj „podziemnych grzybów” opisany jest jako przysmak i jest niejednokrotnie wzmiankowany. U samych początków polowań na trufle podpatrywano dzikie zwierzęta, które próbowały wygrzebywać z ziemi smakołyk, obserwowano też muchy truflowe (Helomyza tuberivora) chętnie obsiadające miejsca w których rosły grzyby.

Trufle coraz częściej pojawiały się na stołach średniowiecznych władców. W 1564 roku poświęcono im całe pieczołowicie opracowane dzieło „Opuscalus de Tuberis di Alfonso Ceccarelli de Bevagna". W XVII wieku ze swoich królewskich grzybów zasłynął Piemont – sprowadzały je wtedy do swoich spiżarni najznakomitsze dwory Europy a „wyprawy truflowe” bywały wyszukaną, dworską formą relaksu, w której chętnie brali udział politycy, ambasadorowie i goście dworów dzisiejszych północnych Włoch.

Osobliwe pod-grzybki

Trufle to niezwykłe „pod-grzybki” – jak wiadomo rosną nie na powierzchni gruntu, ale pod nim – kilka, kilkanaście centymetrów w głąb. Samemu znaleźć jest je trudno. Do ich wykrywania od zawsze używało się świń i psów. Dziś przede wszystkim tych ostatnich.
Za idealne pod względem wielkości uznaje się grzyby 60-70 gramowe, są wtedy w najlepszej fazie wzrostu i mają najbogatszy aromat. Zbyt małe, „groszkowe” trufle są po prostu niejadalne. Trufle mają chropowatą bulwiastą budowę, której forma uzależniona jest od warunków w jakich grzyb dojrzewa. Najczęściej mają „skórzastą”, grudkowato-porowatą powierzchnię.

W samych Włoszech można wyróżnić co najmniej kilka najważniejszych rodzajów trufli. Różnią się czasem dojrzewania, wyglądem i smakiem, są wyznaczone okresy, kiedy można je zbierać – sezon na trufle jest dość długi i właściwie trwa cały rok.

Truflobranie

 
Jest trufla ... | fot. MK

Za najbardziej szlachetne i smaczne uważa się rzadkie i niezwykle drogie trufle białe, Tuber magnatum pico (zbierane od 1 października do 31 grudnia). To rzadka odmiana występująca w północnych i środkowych regionach Włoch i na południu Francji. Choć często jedna nacja o truflach drugiej wyraża się z lekceważeniem, by nie rzec – z pogardą, to za jedne z najcenniejszych uznaje się trufle białe rosnące w okolicach Piemontu. Najdorodniejsze egzemplarze można spotkać na wzgórzach wokół Alby (we Włoszech oficjalnie białe trufle mogą pochodzić tylko z Alby bądź z marchijskiej Acqualagni). Trufle białe rosną w pobliżu dębów, lip, topoli i wierzb. Mają niebywale złożony i intensywny aromat i smak – za te walory koneserzy są w stanie zapłacić majątek.

Znacznie częściej występuje trufla czarna zimowa (Tuber melanosporum vitt), którą zbiera się od 1 października do 15 marca – aromatyczna, o chropawej strukturze powierzchni i wyrazistym aromacie. Są również czarne trufle letnie zwane we Włoszech „scorzone” (Tuber aestivum vitt) – zbierane od 1 maja do 31 grudnia. Ten rodzaj grzybów lubi żyzne, wapienne gleby, lasy dębowe i bukowe. Wyróżnić można też pośledniejsze gatunki trufli, np. Tuber borchii vitt , zwane „marzuolo” – zbierane od stycznia do 30 kwietnia.

Gatunek, jakość i wielkość trufli odgrywają zasadniczą rolę jeśli chodzi o ich cenę. W „drugiej” stolicy włoskich trufli – Acqualagna, za kilogram dobrej jakości trufli białych (dużych, powyżej 50 gramów) w tym roku płacono ponad 3.200 euro, za mniejsze sztuki (do 15 gramów) – 2.400 euro). Za letnie (powyżej 50 gramów) płaci się już mniej, „tylko” 400 euro/kg.

Czy będąc w kręgu zadeklarowanych miłośników i znajdując się blisko truflowego centrum mogłem odpuścić wybranie się na truflowe polowanie? Oczywiście, że nie. Dlatego ochoczo spakowałem aparat fotograficzny, podróżną torbę i udałem się do Marche, do Agualanii.

Świnia, pies lub… drut


Giorgio Remedia i jego utalentowana Lola | fot. MK

Dobry pies to prawdziwy skarb truflowego zbieracza i dużo kosztuje. Psy tresuje się od małego. Wykorzystuje się bardzo różne rasy. „Za oficjalnie uznaną rasę do poszukiwania trufli uważa się lagotto romagnolo – odpowiedział mi, zapytany o to doświadczony zbieracz, Giorgio Remedia. Doświadczenia uczy jednak, że jest to nie tyle kwestia rasy, co wrodzonych zdolności psa, wspartych dobrym treningiem, który pomaga odpowiednio ukształtować charakter czworonoga. Trzeba go z jednej strony nauczyć wyszukiwania przysmaku, z drugiej oduczyć zjadania go” – tłumaczył mi Giorgio.

W poszukiwaniach trufli pies nigdy nie ma „wolnej łapy” – trzeba wskazać mu obszar, miejsce które powinien przeszukać. Pies znajdując grzyba powinien odpowiednio to „zaznaczyć”. Dobry, ceniony pies na pewno ominie zbyt małe trufle (mniej intensywny aromat). Psy uczy się w ten sposób, ze kiedy maja 8-9 miesięcy pozwala im się zjadać małe trufle i przyucza się je do wyszukiwania przysmaku.

Do grzybowych „polowań” wykorzystywano dawniej także świnie. O ile miały one dobre rezultaty w znajdowaniu cennych grzybów (wykorzystywano głównie maciory) to miały równie dobre rezultaty w natychmiastowym pożeraniu znaleziska. Tresowało się je podobnie jak psy – w pierwszych tygodniach szkolenia dając do jedzenia małe trufle. Świnie bardziej niż psy lubią trufle, więc – inaczej niż bardziej posłuszne psy – świnie nie mogły tylko trufli znaleźć – często musiały ją również pożreć. To zdyskwalifikowało je jako wykwalifikowany personel do poszukiwań.

Jednak tak jak i ludzie, psy również potrafią na punkcie trufli być mocno zakręcone, mają jednak więcej dyscypliny. „W samej Aqualanii ludzie mają rozmaite psy - tłumaczył mi zbieracz trufli - mieszańce, ale i typowo myśliwskie, psy z różnym temperamentem - spokojne i trochę narwane, ale i tak wszyscy wiedzą, że najważniejsze jest, by potrafiły znaleźć właściwe miejsce. A że węch mają znakomity – przy odpowiednim przeszkoleniu potrafią być w tym świetne” dodawał.

Wyruszyłem więc z moim przewodnikiem i doskonałym zbieraczem na truflobranie. Giorgio Remedia ma 10 psów, z czego najbardziej skuteczna jest Lola – najstarsza i właściwie bezbłędna w tropieniu podziemnego skarbu.

Pierwsze znaleziska mięliśmy na tej wyprawie dość szybko – odpowiednio kierowana przez swego opiekuna Lola co jakiś czas wskazywała ważne miejsca. Wtedy, niezmiennie, wedle wszelkich prawideł Giorgio przy pomocy specjalnej motyczki zdejmował wierzchnią warstwę mchu oraz rozkładających się liści i poszycia i drążył głębiej. Po wyjęciu aromatycznego grzyba delikatnie przywracał glebę na miejsce i w możliwe najwierniejszy sposób osłaniał ją na powrót poszyciem.


Giorgio różdżkarz | fot. MK

Podczas naszej truflowej wędrówki okazało się, że wykorzystanie zwierząt do poszukiwań trufli to tylko jeden z możliwych sposobów. Są i inne, bardziej wyszukane metody. Osobiście wziąłem udział w ezoterycznej metodzie, „na druciki” – tak jak w przypadku poszukiwania głębinowej studni, chwyta się w dłonie dwa odpowiednio sprofilowane druty i podobnie jak w poszukiwaniu źródeł wody krąży po terenie wokół drzew. Dzierżąc przed sobą druty sprawdza się okolicę czekając aż druciki dadzą „sygnał” - skrzyżują się w naszych dłoniach. Ćwiczyliśmy to i – wierzcie lub nie – nie raz działa! Jak mi powiedział Giorgio, rosnące trufle wytwarzają rodzaj specyficznego pola magnetycznego i właśnie przy pomocy różdżek-drucików udaje się często oznaczyć miejsce, gdzie rośnie grzyb.

W ten sposób, przy całym wrodzonym sceptycyzmie, zostałem sprawdzonym różdżkarzem. Ostatecznie czego nie robi się z miłości do trufli.

Acqualagna: kompletnie zgrzybiali

Acqualagna znajduje się 70 kilometrów na zachód od Ancony. Miejscowość odwiedziła kiedyś Matka Boska. Postawiono ku jej czci kościół. Jednak widać, że mieszkańcy wdzięczni są za inne cuda – obficie występujące tu trufle.

W Aqualagnii jest 4500 mieszkańców i tyleż samo wydanych licencji na zbieranie trufli – śmieje się Giorgio Remedia. - Oczywiście każdy zbieracz bez swojego psa jest nikim – dodaje głaszcząc wspomnianą Lolę, 12 letnią sukę. To, że Aqualagna żyje z trufli wiadomo nie od dziś. Dużo tu gajów dębowych i innych sprzyjających truflom terroir.

Na zbiory niemal masowo wyrusza się po deszczach, gdy ziemia napuchnięta jest grzybodajną wilgocią. Jeśli jest zimno i ziemia jest twarda – po trufle raczej się nikt nie wybiera.

Każdy, kto chce legalnie zbierać trufle musi mieć pozwolenie i zdać egzamin. Kładzie się nacisk na właściwe podejście do zbierania, tak aby nikt nie niszczył grzybni, naturalnego środowiska grzybów. Zaniedbania i bandycka gospodarka w przeszłości sprawiły, że trufli znacznie ubyło. Swoje robi też zanieczyszczenie środowiska. Tak czy inaczej – lokalni zbieracze znają się; jeśli pojawi się ktoś nowy, zostaje przez innych bezzwłocznie zweryfikowany. Nie ma miejsca na dzikie zbieractwo, choć takowe podobno też sporadycznie się uprawia.

W Acqualagni powiedziano mi nieoficjalnie, że wiele trufli sprzedawanych w Albie pochodzi właśnie z Marche, jednak nigdy nikt tego w Piemoncie mi nie potwierdził.

Moje truflo-polowanie miało też i bardziej przyziemny moment – oprócz „normalnego” polowania w lesie, udaliśmy się również na zwyczajną plantację dębów, gdzie pies bez trudu wskazywał właściwe miejsca dojrzewania trufli.

Bez sentymentów

Olbrzymie zapotrzebowanie na trufle wyzwoliło próby upraw. O ile dawniej polegały one na intuicyjnym ulepszaniu wydajności naturalnych truflowisk, o tyle z czasem udało się stworzyć plantacje wybranych drzew i stworzenie naturalnych siedlisk dla grzybów (hektar przyzwoitej ziemi pod trufle kosztuje około 50 tysięcy euro). Pozyskuje się je więc dziś o wiele prostszą drogą. Wykluczenie elementu przypadku, atmosfery poszukiwania, odziera oczywiście truflobranie z romantyzmu i przypomina zwyczajne pozyskiwanie surowca. Różnica jest tu ogromna – coś jak między grzybobraniem w Borach Tucholaskich a wizytą w pieczarkarni.

Ze względu na emocje i zainteresowanie jakie budzą trufle organizuje się również „kontrolowane” zbieranie trufli dla turystów – kosztuje to około 25 euro za godzinę, ale za znalezione trufle i tak trzeba zapłacić osobno.

Trufle są jednym z najbardziej nośnych elementów marketingowych, skarbem, który każe turystom smakoszom zaglądać w zakątki, gdzie się drogocenna grzybnia pojawia. Jak pokazują rozmaite sondaże, o popularności trufli – oprócz walorów smakowych – świadczy przekonanie, że są uznane za naturalny afrodyzjak, podobno potwierdziły to badania któregoś z niemieckich uniwersytetów (znaleziono pono w truflach związek zbliżony do testosteronu). Jednak Acqualagna nie jest zbytnio przeludnioną miejscowością i do dziś nie wiem czy ten wskaźnik truflowej było niebyło ludności wzięli pod uwagę niemieccy laboranci.

Miłość olfaktoryczna

Kto kocha trufle, powinien zaglądnąć na liczne imprezy związane z tymi grzybami – w Acqualagni, w okolicach piemonckiej Alby, ale także we Francji – w Périgueux, Thiviers czy Forcalquier.

Kiesy już wejdzie się w posiadanie skarbu, trufle najlepiej wykorzystać jak najświeższe, swoje cenne walory i intensywność tracą stopniowo, ale konsekwentnie; zdaniem moich gospodarzy, przy dużej wyrozumiałości, można im dać maksymalnie 14 dni.

Jeśli mamy już trufle na własność, przechowywać je możemy w zamkniętych pojemnikach, owinięte w delikatną bawełnianą szmatkę, na spodzie lodówki. Można oczywiście trufle zamrażać (choć to rodzaj barbarzyństwa), później nie rozmraża się ich tylko zamrożone ściera na tarce. Można również zalać je oliwą – wtedy uda się je zakonserwować na dłużej, a i oliwa zyska na smaku. Są to jednak metody zachowawcze – wiadomo, że najlepsze są po prostu trufle świeże. W faktoriach skupujących te grzyby, oprócz sprzedaży bezpośredniej świeżych trufli, robi się oliwę na truflach, pasty truflowe, aromatyzowane truflami produkty, jednak część z tych wyrobów, zwłaszcza na turystycznych straganach, jest aromatyzowana sztucznie. W najlepszym wypadku na ten typ produktów przeznacza się trufle „przejrzałe”, nie sprzedane, małe, gorszej jakości.

Zebrane, świeże trufle oczyszcza się z rogatej skórki na chwilę przed zastosowaniem w kuchni – najpierw nożykiem zeskrobuje wierzchnią warstwę a później małą szczoteczką usuwa powierzchniowe zanieczyszczenia. Później można je już skroić na gorące bądź zimne dania – aromat jaki im dadzą właściwie nie wymaga komentarza.

W położonej niedaleko Acqualagni restauracji „Furlo”, pod okiem wielkiego mistrza kuchni Alberto Melagrana przyszło mi spożyć jedne z najlepszych dań truflowych, były to chwile wstrząsające. Kiedy kreślę te słowa, sezon na trufle trwa w całej pełni i serce me rwie tęsknota. „Jakkolwiek dobra jest potrawa główna, prezentuje się licho, jeśli nie wzbogacają jej trufle”. Tak właśnie po raz kolejny rzecze Brillat-Savarin.

Tekst ukazał się w numerze 36 (6/2008)

Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek

Sytuacja Biodynamiczna

Jutro: 24 maja 2012


Przez całą dobę czas przejściowy.

Dziś: 23 maja 2012


Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy.


Wczoraj: 22 maja 2012


Przez całą dobę czas Korzenia.

Objaśnienia

KorzystneNiekorzystne
Czas owocu Czas liścia
Czas kwiatu Czas korzenia
Czas przejściowy
Więcej o kalendarzu biodynamicznym

Najnowsze wpisy na blogach

Blog Ewy Rybak

Francja na stojąco

Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
więcej

Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego

Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux

Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą...
więcej

Blog Ewy Wieleżyńskiej

Nie pisz o grignolino

Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła
więcej

Blog Andrzeja Daszkiewicza

Prasówka 47

Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie...
więcej

Kalendarz imprez

Najbliższe:
22-24 maja, London International Wine Fair, Londyn, Wielka Brytania
24-27 maja, Dni Węgrzyna & CK Wino, Kraków
25-26 maja, MineWine Malta Festival, Poznań
26 maja, Dzień otwartych winnych piwnic, Małokarpacki Szlak Winny, Słowacja
 26 maja, Święto Wina, Janowiec nad Wisłą
31 maja - 3 czerwca,Time for Wine, Budapeszt, Węgry
2-4 czerwca, Vievinum, Wiedeń, Austria
23-24 czerwca, VII Konwent Polskich Winiarzy, Łańcut
28 czerwca - 1 lipca, Bordeaux Fete Le Vin, Bordeaux, Francja

Objaśnienia:
 Impreza organizowana przez Magazyn WINO
 Impreza promująca wina polskie
 Impreza promująca kraj lub region winiarski
 Impreza organizowana przez importera lub sklep
 Targi krajowe

Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!

Sprawdź wszystkie nadchodzące wydarzenia

Złapane w sieci

Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy

Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)


Wielka Majówka w lubuskich winnicach!

Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl)


Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków

Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)


Chcesz zrobić dobre wino?

W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl)


Zobacz wszystkie



© MagazynWino.pl | Prawa zastrzeżone | Warszawa 2008-2010
Regulamin | Reklama | Kontakt | Zapytania ofertowe
Serwis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich