I znowu święta. Znów trzeba przyjmować defiladę kiełbas i pogrążać się w gremialnym ględzeniu. Idę o zakład, że kiedy rewolucjoniści francuscy podzielili rok na sto dni, chodziło im o to, żeby święta wielkanocne wypadały raz na trzy lata. Ale to żadna pociecha. Trzeba jakoś przez to przejść, najlepiej z podniesioną głową – i kieliszkiem. Mój pomysł na tegoroczne śniadanie wielkanocne polega na tym, żeby w ogóle nie majstrować przy tradycyjnym jadłospisie, za to podać baterię win i zmusić towarzystwo do poważnej degustacji. Niech kosztują kilku win do każdej potrawy i decydują, które połączenie najlepsze. Kto potrafi, niech wyjaśni, dlaczego. Wówczas rozmowa dotyczyć będzie życiowych konkretów, a nie bzdur, którymi żyją politycy i dziennikarze telewizyjni.
Więc na początek – aperitif, czyli kieliszek wina musującego. Może być austriacki sekt, cava, w ostateczności prawdziwy szampan. Potem dzielimy się jajeczkiem i siadamy do stołu, na który wjeżdżają jaja faszerowane na gorąco. Co pić do jaj – to trudny temat. Właściwie nic nie pasuje, a kiedy nic nie pasuje, sięgamy po sherry. Fino lub manzanilla, schłodzone. Na półmiskach leżą szynki, polędwice, kiełbasy i pasztety, pieczyste... Zatem podajemy veltlinera, rieslinga, furminta, chablis, cabernet franc i lekkiego, czerwonego burgunda (te dwa ostatnie raczej ze względu na pasztet z dziczyzny, choć mogą okazać się odpowiednie również do pieczonych mięs). Kęs szynki, łyk rieslinga, kęs szynki, łyk chablis, i tak dalej, przez długi, długi czas.
Kiedy uporamy się z wędlinami, przejdziemy do słodyczy. Babkę, mazurki, sernik będziemy ustawiać w pary z rieslingiem trockenbeerenauslese, tokajem, sherry pedro ximenez i muscatem de rivesaltes. Stawiam na zwycięstwo PX w kategorii mazurek kajmakowy. Ale zobaczymy.
Nazajutrz, kiedy już oblejemy dziewczęta z okolicy rocznikowym szampanem, trzeba będzie ugotować coś oryginalnego, żeby zrekompensować sobie tradycjonalizm, któremu poddaliśmy się w Wielkanoc. I wypić wielkie wino.
Do wielkiego wina na ogół najlepiej podawać rzeczy proste, o nieskomplikowanym smaku. Ponieważ moim typem na lany poniedziałek jest Barolo Riserva Ginestra 1996 od Paolo Conterno, przyrządzę wątróbkę cielęcą w sposób najprostszy z możliwych. Czyli potnę ją na plastry i upiekę na patelni grillowej, po czym lekko skropię oliwą truflową. Cała operacja potrwa nie dłużej, niż pięć minut. Do wątróbki podam ziemniaki z patelni.
Trzy lub cztery średniej wielkości ziemniaki, pocięte w drobną kostkę i starannie osuszone na ręcznikach papierowych, wrzucamy do patelni, w której rozgrzaliśmy na średnim ogniu cztery łyżki oliwy z oliwek (ale nie extra-vergine) bądź oleju z orzechów arachidowych, a w nich – lekko rozgnieciony nasadą dłoni, nieobrany ząbek czosnku. Smażymy ziemniaki dość powoli, żeby stały się ciemnozłote i bardzo chrupkie, od czasu do czasu potrząsając patelnią, żeby rumieniły się równomiernie. Potrwa to około 25 minut. Kiedy będą już bliskie osiągnięcia pożądanego stanu, wyjmujemy czosnek i dodajemy łyżkę posiekanych, świeżych igiełek rozmarynu. Podajemy ziemniaki w osobnym naczyniu, posypane pieprzem i morską solą.
Wesołego Alleluja!
Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na... więcej
Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... więcej
Objaśnienia: ● Impreza organizowana przez Magazyn WINO ● Impreza promująca wina polskie ● Impreza promująca kraj lub region winiarski ● Impreza organizowana przez importera lub sklep ● Targi krajowe
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)
Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)