|
Dobrze powiedziane William Faulkner, który wiedział co nieco na ten temat, zauważył, że cywilizacja narodziła się wraz z odkryciem fermentacji. Barbara Holland, w swej książce "Radość picia"
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Monografie Twarze Chianti: Isole e Olena 28-06-2010 Wojciech Bońkowskidrukuj
Posiadłości tej niby nie trzeba przedstawiać. Przez ćwierć wieku istnienia zdobyła wszystkie laury, jakie zdobyć można (od 16 wyróżnień Tre Bicchieri aż po zeszłoroczne Grand Prix Magazynu WINO za najlepsze wino czerwone dla Cepparello 2004), na czele z dozgonną sympatią i wiernością winomanów na całym świecie. A jednak wizyta u Paola i Marty De Marchi ma smak odkrywania rzeczy na nowo. Może dlatego, że Isole to posiadłość powstała z nicości jak feniks. W 1976 r. ojciec Paola przejął od Kościoła dwie wsie Isole i Olena wraz z przyległościami (w tym 50 hektarami winnic). Dawniej zamieszkałe przez 90 rodzin sioła opustoszały po emigracji chłopów do miast. Do dziś świecą w oczy pustką: w Isole mieszka jeszcze pięcioro staruszków; w Olenie rezyduje tylko rodzina De Marchich i robotnicy remontujący rozpadające się budynki. W styczniowej szarzyźnie widok tych opuszczonych średniowiecznych domostw, otoczonych przez winnice rodzące jedne z najbardziej prestiżowych na świecie win, był zaiste księżycowy. A przecież jesteśmy tu ledwie kwadrans jazdy od ekspresówki Siena-Florencja. Praca Paola De Marchi nad odnowieniem sadzonych w latach 60. winnic przypomina nieco starania archeologa. Sadzonej z myślą o mechanizacji w szerokim rozstawie mieszanki sangiovese z innymi szczepami czerwonymi i białymi nie zastąpił automatycznie – jak wiele posiadłości dynamicznej moderny schyłku XX wieku – selekcją klonalną (wyselekcjonowanymi w szkółce klonami o określonych parametrach, do których dobiera się jedną z kilku dostępnych podkładek winorośli amerykańskiej). Zamiast tego spędził dwadzieścia lat na selekcji masowej, którą nazywa „miękką selekcją genetyczną”: ze starych winnic wybierał najlepiej zachowujące się pododmiany i klony. Powolna akumulacja wiedzy na przestrzeni lat pozwoliła na zachowanie w winnicach większej różnorodności genetycznej. De Marchi w ogóle nie jest entuzjastą wielu aksjomatów nowoczesnej enologii. Chwali stare winnice z lat 60.; pomimo niskich standardów krzewy 40-letnie niemal zawsze dadzą wino lepsze niż 10-letnie. Sprzeciwia się zbytniemu zagęszczeniu nasadzeń, wskazując na niebezpieczeństwo konkurencji między krzewami w coraz surowszym (mniej opadów) klimacie. W winifikacji wystrzega się fermentacji jabłkowo-mlekowej w beczkach (to podstawowa technika „szkoła Rollanda”), która w jego odczuciu nazbyt upodabnia wina do siebie. Wina Isole e Olena – szczególnie te na bazie sangiovese – są więc osobliwą mieszanką starego i nowego; ucieleśniają jakże włoski koncept „wina autorskiego”, kształtowanego w największej mierze przez osobiste wybory winiarza, a nie modę czy tradycję. Wina z odmian francuskich (wszystkie pod wspólną marką Collezione De Marchi), są tu bez wyjątku bliskie wybitności i pokazują, iż w Chianti – jak wszędzie – ich powodzenie zależy właśnie od geniuszu jednostki. Chardonnay Collezione to na wskroś indywidualna interpretacja swego szczepu, łącząca inspiracje burgundzkie (beczka) ze śródziemnomorskimi, a krótka maceracja nadaje temu winu zaskakującego ciała i pieprznych, przypominających wręcz wina friulańskie smaków. Wraz z Batarem Querciabelli i Vernaccią di San Gimignano Panizziego umieściłbym je na podium białej Toskanii. Paolo De Marchi otworzył do kolacji rocznik 1995, morski i wapienny jak dobre chablis grand cru. Syrah – najtrudniejsze tu w interpretacji wino – potrzebuje czasu, by korzenny owoc zrzucił jarzmo beczki, zaś Cabernet Sauvignon jest do leżakowania wręcz stworzone (roczniki do picia dziś – 2001 i 1999); zachwyca przede wszystkim fakturą i kocią urodą swych dojrzałych garbników.
Serce De Marchiego bije jednak dla toskańskiej tradycji i dlatego nietrudno stawiać jego wina tradycyjne ponad innowacyjnymi. Vin Santo jest bez dwóch zdań najlepszą dziś propozycją w tej historycznej kategorii; rozmiłowany w maderze De Marchi nie unika nut bardzo utlenionych, zarazem szukając w każdym roczniku maksymalnej koncentracji; jest to wino mniej rekordowe niż Rocca di Montegrossi czy San Giusto, ale głębsze i bardziej złożone (a do tego sporo tańsze). Chianti Classico należało zawsze do najbardziej eleganckich w apelacji, lecz w ostatnich rocznikach zaostrzyło jeszcze swój kurs i jawi się dziś jako osobliwie lekkie, zahaczające wręcz o kolor i soczystość cerasuolo (tradycyjny włoski typ wina pół czerwonego, pół różowego). Nietrudno dostrzec tu inspirację burgundem, a przełomem stał się deszczowy rocznik 2002, gdy wielu producentów zdeklasowało większość produkcji; De Marchi zaś z rozmysłem zrobił nie tylko Chianti, ale nawet Cepparello. Pamiętam swój sceptycyzm, degustując te leciutkie wina bez ciała i struktury, i pamiętam też doskonale reakcję De Marchiego: “To są moje volnay. W życiu nie zrobiłem wina o dłuższej końcówce”. Te końcówki, mówiąc szczerze, jeszcze po czterech latach nie dają mi spokoju. A echa tego stylu odnajduję też w Chianti Classico 2005 czy 2007. Jest to zresztą pomimo swej względnej lekkości i niemal całkowitego braku nut beczkowych jedno z najbardziej długowiecznych Chianti: degustowany w zimie 1999 jeszcze może czekać, a otwarty w Toskanii 1988 przechował się nader dobrze. Soczysty styl i giacomettiańską sylwetkę prostego chianti odnajdujemy również w Cepparello, „autorskim” sangiovese De Marchiego (jest to w istocie chianti riserva, choć część winnic leży tuż za granicą apelacji). Tyle że tu dochodzi większa koncentracja, gęstsza faktura, bardziej „przepracowane”, wygładzone garbniki, głębsza mineralność, lecz przede wszystkim – i to jest właśnie szczyt możliwości sangiovese – jeszcze więcej elegancji. Ta niewymuszoność, ta powietrzna, kwiatowo-owocowa perfuma, wielka świeżość w ustach, a w końcówce prawdziwy „ciąg” nieopierający się ani przez chwilę na ciężarze czy ekstrakcie daje nam czysty koncentrat finezji tak dotykalnej, jak jeszcze tylko w kilku winach toskańskich. Gdyby istniało tylko Cepparello, Chianti wciąż byłoby jedną z wielkich apelacji Europy, a Paolo De Marchi winiarzem roku lub dekady. Importer w Polsce: Enoteka Polska |
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 maja 2012 Przez całą dobę czas przejściowy. Dziś: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Wczoraj: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||








Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

