|
Dobrze powiedziane Sądzę, że dużym błędem jest traktowanie wysokiego opodatkowania wina jako podatku od luksusu. Przeciwnie, jest to podatek od zdrowia naszych obywateli. Thomas Jefferson, prezydent USA w latach 1801-1809, miłośnik wina
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Monografie Villány. Kopar i inne brylanty 25-09-2009 Tomasz Prange-Barczyńskidrukuj
Villány to jeden z tych regionów winiarskich, gdzie dobrze jest po prostu być. Niewielki (raptem 30 km), więc łatwy do objechania. Winiarze, nawet ci najlepsi, nie zamykają się za masywnymi drzwiami swych posiadłości. Wpadając bez zapowiedzi do gospód i piwnic łatwo natknąć się na tuzy tutejszego winiarstwa. Historia poważnego winiarstwa w Villány zaczęła się w 1740 r., gdy do regionu napłynęli niemieccy osadnicy. Stworzyli tu prawdziwą kulturę winiarską. Oni też przywieźli pierwsze sadzonki kluczowego dziś szczepu – portugiesera. Sto lat później wina z Villány znane już były na salonach Europy. Po II Wojnie Światowej komunistyczne władze wyrzuciły niemieckich osadników, którzy w tamtym czasie stanowili zdecydowaną większość populacji regionu. Zostać udało się tylko nielicznym. Rodzina maleńkiego wówczas Edego Tiffána po prostu uciekła z transportu i ukrywała się w okolicy przez kilka lat, aż pozwolono jej wrócić. Jednak czasy kolektywnego winiarstwa nie były dla Villány łaskawe. Winnice obsadzono nowymi krzewami w taki sposób, by można je było uprawiać maszynowo. Władzom bardziej zależało na ilości niż jakości, wydajność winnic była więc ogromna. Po zmianie systemu lokalni winiarze, podobnie jak w Tokaju, szybko odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Dobrze rozumieli tutejsze siedlisko wiedząc, że mają w rękach skarb. Za pierwszy (niestety obiektywnie bardzo słaby) rok wolnego winiarstwa w Villány uważa się 1990, kiedy to na rynek trafiły pierwsze butelki z piwnic Bocka, Polgára, Tiffána i obu gałęzi rodziny Gere. W winnicach Villány niepodzielnie króluje portugieser. Z 318 ha upraw pochodzi lekkie wino, którego hektolitry Węgrzy wypijają już kilka miesięcy po zbiorach. Ten często pogardzany szczep jest kołem zamachowym tutejszego winiarstwa. Sprzedawany jako primőr (odpowiednik primeur) trafia na rynek już w listopadzie na św. Marcina i skutecznie zastępuje nad Dunajem beaujolais nouveau. Regularny portugieser trafia do sklepów raptem miesiąc później – lekki, owocowy, kwaskowy, a przy tym tani, stanowi idealny „rozpuszczalnik” dla tutejszej tłustej i ciężkiej kuchni. Winiarze z Villány kochają cabernety. Obie odmiany: sauvignon i franc stały się modne kilka dekad temu, znajdując na stokach Szársomlyó idealne siedlisko. Nowe nasadzenia robi się już „po europejsku” – gęsto (nawet do 8 tys. krzewów na ha), tak by winorośl musiała walczyć o swoje na skalistym podłożu, a wydajność została naturalnie ograniczona. Miesza się je (same lub z dodatkiem merlota, zweigelta i kékfrankosa) lub winifikuje i butelkuje osobno. Zachwycałem się szczególnie możliwościami czystych cabernet franc. Villány jest jednym z niewielu siedlisk w Europie, gdzie odmiana ta potrafi dać tak czyste, kompleksowe, mocne i pachnące wina. Osobny rozdział stanowi pinot noir. Niemal każdy winiarz próbuje sił z tą trudną odmianą, ale win jest niewiele. Uprawy burgundzkiego szczepu liczą ledwie 13 ha, zaś najlepsze wina pochodzą z Váredő – winnicy ukrytej za spektakularnie wcinającym się w zachodnie zbocza Szársomlyó kamieniołomem. Zagadką pozostaje dla mnie miejscowy kékfrankos. Szczep, który w nieodległym przecież Burgenlandzie potrafi dać eteryczne, pełne środkowoeuropejskiego charakteru, wielkie niekiedy wina, za które wiedeńczycy gotowi są płacić po kilkadziesiąt euro, w rękach zdolnych przecież winiarzy z Villány nie odbiega od węgierskiej średniej. Smaczny i treściwy, pozostaje winem środka. W winach wielkich pojawia się jako składnik kupażu. Pytani o przyszłość producenci wzruszają ramionami. Cabernety, merlot, pinot noir bardziej zaprzątają ich myśli. Narzekają na stare, „komunistyczne” nasadzenia kékfrankosa. Tymczasem coraz chętniej sadzą… syrah – widząc w rodańskiej odmianie materiał na wielkie icon wines.
Siedlisko Villány
Powrót do strony głównej dodatku "Węgry" Tekst ukazał się w dodatku "Węgry" towarzyszącym numerowi 39 (3/2009) Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 maja 2012 Przez całą dobę czas przejściowy. Dziś: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Wczoraj: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||









Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

