|
Dobrze powiedziane Scheurebe to riesling, który właśnie przeczytał Kamasutrę. Terry Theise, amerykański importer win z Austrii i Niemiec
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Monografie Alzacja. Zachodnia flanka 15-12-2008 drukujMarek Bieńczyk Zacznijmy od stwierdzenia, że pozycja rieslinga w Alzacji, jego zachodniej, europejskiej flance, jest nieco inna niż w takich regionach jak Mozela czy Nadrenia. Tam przewaga rieslinga nad innymi odmianami jest wyraźna, tak pod względem ilości upraw, jak pod różnicy jakości między winami, które daje, a tymi z innych odmian. W Alzacji riesling należy do grupy czterech muszkieterów i jego przewaga nad pozostałą trójką: pinot gris, gewurztraminerem i muscatem (a przynajmniej dwoma pierwszymi) nie jest taka duża, a niekiedy wręcz wątpliwa. Jednak dla wielu pozostaje on jednak d’Artagnanem – tym, którego spośród pozostałych muszkieterów ceni się najbardziej za spokój, opanowanie, największą finezję i inteligencję. Kilka liczb: rieslinga uprawia się w Alzacji tyle samo, co uchodzącego za odmianę dość mało szlachetną pinot blanc – ok. 21 proc. Roczna produkcja to ok. 260 tys. hl, nieco mniej niż pinot blanc. Jeśli uzmysłowimy sobie, że wina oznaczone jako grand cru stanowią tylko 4 proc. alzackiej produkcji, łatwo zrozumiemy, dlaczego półki francuskich supermarketów uginają się pod taniutkimi rieslingami: w istocie gros rieslingów to wina cenowo bardzo dostępne – niestety mocno niekiedy rozwodnione. A to z dwóch względów: stosunkowo wysokiej dozwolonej wydajności z hektara (obecnie 80 hl, czas temu jakiś nawet 120; w przypadku grand cru – 55 hl) i położenia zbyt wielu winnic u podnóża Wogezów, na glebach całkowicie płaskich, napływowych, zbyt żyznych i pozbawionych dobrej ekspozycji. Według Jean-Michela Deissa, jednego z najgłośniejszych winiarzy alzackich, winny tej sytuacji jest używany powszechnie jeden klon rieslinga. „Wyobraź sobie – zwierzał się A. Jeffordowi – że w 1840 r. w Dolinie Rodanu było 140 odmian. Dziś pozostało oficjalnie siedem. W Alzacji ponad osiemdziesiąt procent rieslinga pochodzi z klonu 49: zagubiono całe bogactwo genetyczne”. Jak wiadomo, nieszczęście lat osiemdziesiątych w Alzacji (i wielu innych regionach Francji) polegało na tym, iż dla wielu szczepów (np. dla pinot noir) wybrano właśnie zbyt plenne klony i teraz trzeba czekać cierpliwie, aż krzewy się na tyle zestarzają, że będzie można dokonać wymiany. Co krok. to siedlisko Rieslinga uprawia się w obu zwyczajowo wyróżnianych częściach Alzacji: Bas-Rhin i Haut-Rhin. Najciekawsze i najlepsze wina powstają oczywiście w tej drugiej, bardziej prestiżowej, ale w Bas-Rhin jest również kilka sprzyjających rieslingowi siedlisk. W Alzacji nie da się mówić o jednym terroir. Gdyby – zauważa Jefford – Alzacja miała równie długą tradycję co Burgundia, gdyby zaznała dobrodziejstw cysterskiej skrzętliwości, mielibyśmy tu, jak właśnie w Burgundii, kilkadziesiąt co najmniej, jeśli wręcz nie setkę apelacji opartych na różnicach siedlisk. Tymczasem apelacja są w istocie ledwie dwie, a siedlisk co niemiara.
Mniej ciekawe rieslingi, dość potężne w młodości, bez nadzwyczajnej finezji, powstają na glebach marglowo-wapiennych (grands crus Florimont, Hatschbourg, Kirchberg de Barr, Mambourg, Sonnenglanz, Steingubler i przede wszystkim dwa bardzo znane crus – Goldert i Hengst); tym niemniej parcele ma tu kilku czołowych winiarzy alzackich (Josemeyer, Barmès-Buecher), którzy umieją wycisnąć z nich wina poważne. Mieszanka margli, gliny i żwiru jest charakterystyczna dla kolejnych siedlisk, wśród których za wysokiej klasy uchodzą: Geisberg, Alteberg de Bergheim i Altenberg, oraz Furstentum. Wysoka mineralność, świetna kwasowość i kwiatowe bukiety to trzy cechy tutejszych win. Inny wariant, marglowo-żwirowy, daje wina długowieczne i mineralne tam, gdzie żwiru jest więcej, jak w znanym grand cru Saering czy Vorbourg (wewnątrz tego grand cru mieści się słynne Clos Saint-Landelin, monopol Renego Muré).
Mówiąc o alzackim terroir, odwołuję się właściwie do samych grands crus, gdyż doprawdy niewiele innych siedlisk – najlepszym wyjątkiem jest Clos Hauserer w interpretacji Zind-Humbrechta – może rodzić wina frapujące. Oczywiście, od dawna wiemy, że grands crus alzackie są zbyt obszerne i wiele nie zasługuje na tak nobliwe wyróżnienie. Każde z nich podlega lokalnym – a nie regionalnym – regulacjom; dla jednych siedlisk obostrzenia są większe, dla innych mniejsze, lecz i to nie zmienia fatalnego faktu, że w chwili ich tworzenia zakreślono je zbyt szczodrym gestem. Rieslingi z innych miejsc niż grands crus mogą być bardzo soczyste, przyjemne i mieć wobec jakości bardzo atrakcyjną cenę, lecz mimo powyższych zastrzeżeń nie mogą jednak konkurować – oprócz kilku wyjątków – z rieslingami z najlepszych grands crus. Typu rozmnożenie Trudno dziś mówić, jak przed laty, o jednym typie rieslinga. W ciągu ostatnich czterdziestu lat zawartość alkoholu wzrosła w rieslingu alzackim średnio o 2%. Z lekkich, kwiatowych, zawsze świeżych, profil przesuwa się coraz bardziej ku winom silnym, bogatym. Stylistyczny rozdźwięk między lekkimi winami z dolnej półki a niektórymi grubasami z wysokiej robi się coraz większy. Riesling w Alzacji osiąga fizjologiczną dojrzałość przy 12% potencjalnego alkoholu, jednak w dobrych siedliskach, gdzie grona dojrzewają lepiej, nie tak wielu winiarzy decyduje się na szybszy zbiór. Na ogół czeka się do 14–14,5% potencjalnego alkoholu, co daje ok. 17–25 g cukru resztkowego przy zatrzymaniu fermentacji na poziomie 13%. Zważywszy, że kwasowość jest mniejsza niż w rieslingach niemieckich, zwłaszcza mozelskich, równowaga nie zawsze bywa dobra. Dobre wina po dziesięciu latach leżakowania, gdy osiągają apogeum, dają sobie ze swym cukrem radę, „zjadają go”, jak powiadają winiarze, bowiem czas wzmaga wrażenie kwasowości. Dlatego trzeba wykazać jeszcze więcej cierpliwości niż niegdyś i nie spieszyć się z otwieraniem win pretendujących do dużej klasy. Sprawę komplikują niuanse wspomnianych terroirs; na jednych rieslingi „łapią” więcej cukru, na innych mniej – a że informacji o ilości cukru wbrew formułowanym od lat postulatom producenci na etykietach nie umieszczają, bez wstępnej wiedzy nie będziemy świadomi, jakiego rodzaju wino kupujemy. Najlepszym przykładem są wina pań ze wspaniałej posiadłości Weinbach: jedne ich grands crus nie mają cukru, inne mają go w bród. Niektórzy uważają, że po latach rieslingi bez cukru resztkowego są mniej ciekawe niż te z cukrem, choć w młodości wydaje się, że jest odwrotnie; wedle wielu komentatorów wstępny cukier jest konieczny, by po latach wino nabrało złożoności aromatycznej i strukturalnej. Znana jest powszechnie tradycyjna alzacka polemika, która dzieli winiarzy na zdecydowanych zwolenników win wytrawnych (postacią emblematyczną jest tu Trimbach, który, dodajmy, od 2008 r. będzie niektóre swe nowe wina – po przejęciu dodatkowych hektarów – określał jako grand cru, po raz pierwszy w dziejach posiadłości) oraz zwolenników win, jakie da natura i rocznik (postacią emblematyczną jest tu Olivier Humbrecht), w jednym roczniku z cukrem, w kolejnym – w zależności od warunków klimatycznych – bez. Dziś myślę, że byłoby pięknie, gdyby ta polemika trwała jak najdłużej, gdyż znaczyłoby to, że robienie win wytrawnych jest wciąż możliwe. Pod względem aromatycznym trudno jest rieslingom alzackim rywalizować ze swymi sąsiadami zza Renu, zwłaszcza z rieslingami mozelskimi. Siłą rieslingów alzackich jest rozbudowana struktura, w najlepszych przypadkach oparta na mocnej mineralności, w gorszych tylko na obfitości materii. Dotyczy to tak win wytrawnych, jak otwarcie słodkich (czyli vendange tardive i sélection de grains nobles). Rieslingi niemieckie będą zawsze miały wyższą i rzekłbym, smaczniejszą, kwasowość (co to znaczy smaczniejszą? – ano taką, która sprawia, że po przełknięciu łyku w ustach powstaje mechaniczny odruch ssania, wyciskania z podniebienia resztek smaku), natomiast alzackie mogą osiągać potencjalnie większą złożoność w ustach, budować nie małą, a wielką architekturę. Dzisiaj, gdy mocne niemieckie postanowienie tworzenia najwyższej klasy rieslingów wytrawnych sieje spustoszenie, eliminując rywali w walce o światowy prymat (piszemy o tym obok), zwiększa się możliwość bezpośredniego porównania rieslingów alzackich i niemieckich w tej samej kategorii, ze względu na podobny alkohol i ilość cukru resztkowego. Nie rozstrzygajmy tego korespondencyjnego meczu teraz; to z pewnością jedna z najbardziej chwalebnych konfrontacji w naszej cudownej starej Europie, której riesling jest jednym z duchowych centrów.
Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 maja 2012 Przez całą dobę czas przejściowy. Dziś: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Wczoraj: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||











Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

