|
Dobrze powiedziane Wiadomość w sekretarce automatycznej: "Niestety nie mogę teraz rozmawiać, ale w nagłych przypadkach: do ryby białe, do mięsa czerwone". Alex Bespaloff, przez ponad 20 lat pisał winne felietony dla "The New York Times"
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Monografie Mozela. Apologia klasyki 10-12-2008 drukujEwa Wieleżyńska Rzeka wije się tu pod stromymi wzgórzami, które pokryte łupkami o odmiennych barwach – szarych, błękitnych, czerwonych czy brunatnych – przydają licznych odcieni porastającym je winoroślom. Tak jak mozelska zieleń jest niezwykle zniuansowana, tak tutejszy riesling, zachowując swój niepowtarzalny charakter, osiąga ekscytującą różnorodność ekspresji w zależności od terroir, producenta, rocznika. Jak twierdzi zresztą Dirk Richter z Weingut Dr. Max Ferd. Richter, po wyjątkowo trudnym roku 1987, w związku z globalnym ociepleniem nie zdarzają się już nad Mozelą złe roczniki; każdy rocznik wydobywa w rieslingu inne nuty i skrojony jest na miarę innych upodobań. I nie ma, jak dodaje, złych rieslingów, są tylko rieslingi, którymi cieszymy się zbyt wcześnie. Stary kredens Buddenbrooków Pod tym względem niezwykle ciekawa była pionowa degustacja jego rieslingów Spätlese z winnicy Wehlener Sonnenuhr, która ze względu na dobre nasłonecznienie zachodnich stoków osiągających do 80o spadku, cieszy się reputacją najlepszych win w środkowej Mozeli. Winnica ta, podobnie jak sąsiadująca z nią Zeltinger Sonnenuhr, swoją nazwę zawdzięcza znajdującemu się na ich granicy zegarowi słonecznemu. Stąd Dirk Richter lubi powtarzać: „Bądź jak zegar słoneczny i ukazuj tylko swą pogodną stronę”. Istotnie, wina Richtera należą do najbardziej słonecznych, jakie piłam. Niezależnie od rocznika, jego Spätlese roztaczają ciepłe, dojrzałe bukiety: brzoskwini, kandyzowanych cytrusów, skórki cytrynowej, orzechów, rodzynek i kruchego ciasta. Rocznik 2006 o silnie zbotrytyzowanym smaku i zapachu, a dość niskiej kwasowości, jest może jeszcze za młody do picia, ale już może się podobać. Rocznik 2002 ze swoim zapachem białych brzoskwiń, cytrusów, mokrych kamieni i końcową nutą werbeny uwolnił wspomnienia ciepłych wieczorów gdzieś na południu Europy. 1997, w którym pojawiła się już woń nafty, ale nie przykryła nut mazurka orzechowego i tarty cytrynowej, przywodził na myśl rodzinne święta. 1990, zupełnie wytrawny, z dobrą kwasowością, i 1987, z którego bukiet już w dużej mierze wyparował, pozostawiając jednak orzechową smużkę i pestkę od śliwki w finiszu, trąciły już tym, co Niemcy określają mianem Firne, a czego do końca nie umieją opisać, tym je ne sais quoi objawiającym się w starych winach, co dla niektórych bywa oznaką, że wino jest już za stare, a na mój nos pachnie naftaliną, kurzem i starym kredensem Buddenbrooków. Mi jednak zapach Firne się podoba, roztacza aurę porządnej mieszczańskiej atmosfery, tchnie domowym ciepłem i daje poczucie ciągłości. Dirk Richter, który zresztą nie osiąga najwyższych notowań w niemieckich przewodnikach, plasując się raczej w środkowych szeregach, jest faktycznie tradycjonalistą. Nadal stosuje zielone zbiory, wierząc że pozostałe grona osiągają w ten sposób większą dojrzałość (skuteczność tego działania w nowoczesnym winiarstwie uznawana jest za znikomą) i w ogóle nie używa stali: wszystkie jego wina dojrzewają w starych dębowych kadziach Fuder – Richter nie tylko uważa, że daje to winom pełniejszy smak owocu, ale powołując się na teorię niefalsyfikowalności Karla Poppera, jest także przekonany, że są bardziej odporne na chorobę korka. Jakkolwiek wszystkie te praktyki mogą wydawać się anachroniczne i zabarwione magią, tradycyjne rieslingi Spätlese Richtera istotnie zaklinają w sobie słońce i doskonale obalają stereotyp, że w podłą pogodę, a w tym roku nad Mozelą lało jak z cebra (na szczęście po kilku dniach wypogodziło się i winiarze wciąż mają nadzieję na kolejny dobry rocznik - przyp. red.), najlepsze na poprawę nastroju są czerwone wina. Zeltingen i Wehlen Gdy zapytać mozelskich winiarzy, jaka w gruncie rzeczy jest różnica między terroir graniczących ze sobą najsłynniejszych winnic regionu: Zeltingen i Wehlen, których stoki mają taką samą wystawę i to samo podłoże z szarych łupków dewońskich, odwołują się oni najczęściej do metaforycznej opozycji: męskie-kobiece. Rzecz w tym, że opozycja ta nie tylko wydaje się cokolwiek zachowawcza, lecz również niewiele mówi – to, co dla jednych jest kobiece, dla innych nosi znamiona męskości. I tak Richter opisywał wina z Wehlener Sonnenuhr jako eleganckie, pełne, o wyrafinowanej strukturze i wyrazistym charakterze – męskie właśnie; Martin Kerpen natomiast, którego wina z Wehlen zachowują idealną równowagę między mineralnością a słodyczą i należą do najświetniejszych w okolicy, mówiąc o elegancji, wyrafinowaniu i krągłości, miał na myśli kobiecość. Definicje te w sposób oczywisty mówią więcej o samych winiarzach i ich winach niż o specyfikach obu terroirs, których różnice, o czym świadczą wspomniane porównania, wychwycić jest trudno. Podręcznikowo wina z Wehlen mają delikatne, cytrusowe bukiety, soczysty owoc w ustach, wspaniale zrównoważoną kwasowość i kamienny finisz. Wina z Zeltingen wykazują na ogół większą dojrzałość owocu i teoretycznie bardziej filigranową strukturę. Degustacje pokazały jednak, że charakterystyki te bywają wymienne w zależności od producenta, rocznika i stopnia dojrzałości gron. Trudno więc zdecydowanie się opowiedzieć za jedną z dwóch winnic, w swoich najlepszych wydaniach obie są doskonałe. Konserwatyści i radykałowie
Z rieslingów trocken natomiast bardzo podobały mi się wina Paulinshof z Brauneberger Juffer-Sonnenuhr, ponoć ulubionej winnicy Napoleona. Brunatne łupki dają im pikantną mineralność i wspaniałą, potoczystą długość. Podobnie jak wina Selbach-Oster, rieslingi te na nic się nie silą, są eleganckie, wysublimowane. Eksplozja cytrusów w ustach kończy się słonym, mineralnym finiszem, nierzadko z nutą białego pieprzu. Wina te z jednej strony mają porządną strukturę, z drugiej jednak zachowują filigranowość. Idealnie łączą sprzeczności. Wytrawny mineralny bukiet może nas zaskoczyć dojrzałym owocem na podniebieniu i na odwrót – soczyste bogactwo zapachów może skończyć się mineralnością w ustach. Cała gama kontrastów jest w nich świetnie ułożona, co sprawia, że nie będąc nudne, są dobrymi towarzyszami na co dzień. Czego nie powiedziałabym o winach największych gwiazd regionu: Markusa Molitora i Ernsta Loosena. Wyznaję bowiem przekonanie, że najlepsze rieslingi są złożone, a zarazem zachowują subtelność, więc w bezkompromisowych akordach Molitora i mocnych uderzeniach owocu Loosena brakuje mi delikatności. Markus Molitor jest nad Mozelą guru ekologicznego winiarstwa. Nie tylko stosuje biodynamiczną uprawę, ale jego wina przechodzą także spontaniczną fermentację. Naturalne drożdże mają wydobyć pełnię terroir. Ponadto wina Molitora pozostają przez długie miesiące na osadzie, co nadaje im więcej ciała. Nie uwiodły mnie jednak ani naturalne bukiety tych win, które wydały mi się zamknięte i jednowymiarowe, ani ich krzepkie kształty. Może były jeszcze za młode (Molitor podkreśla, że robi wina do długiego starzenia), a może to ja jeszcze nie dojrzałam, a konserwatywne przyzwyczajenia nie pozwalają mi docenić w rieslingu pewnej radykalności. I choć chylę czoła przed Ernstem Loosenem, który jest niezmordowanym orędownikiem rieslinga w świecie oraz gorącym zwolennikiem uproszczenia niemieckiego systemu winiarskiej klasyfikacji, co w kraju skomplikowanej składni chyba nigdy się nie uda, nie potrafiłam się przekonać do ekspansji tropikalnych owoców w jego winach; pomimo swojej czystości, wydały mi się płytkie i krótkie. Parada indywidualności
Inaczej rzecz się ma z winiarzami zrzeszonymi w Federalnym Stowarzyszeniu Ekologicznych Producentów Wina ECOVIN. Na zorganizowanej przez nich degustacji stało się jasne, że indywidualne teorie, o których lubią rozprawiać, i zapewne mordercza praca z wykorzystaniem organicznych praktyk, nie zdołają nadrobić niedoskonałości podłoża. Co więcej, prezentowane wina zburzyły moje, jakże naiwne przekonanie, że w ekologicznym winiarstwie chodzi przede wszystkim o ekspresję terroir – odniosłam wrażenie, że chodzi przede wszystkim o ekspresję własnej oryginalności. W gruncie rzeczy było to do przewidzenia. Dlaczego organiczni winiarze mieli by się różnić od wyznawców slow foodu czy bio-cuisine? Wyjątkiem był Thorsten Melsheimer, którego wina, wprawdzie o zredukowanych bukietach, ale koronkowej strukturze, znacznie się wybijały. Melsheimer jako jedyny przyznał, iż zaczynając ekologiczną uprawę, nigdy nie myślał o wybitnej jakości win, myślał o ochronie środowiska. I na koniec, jak w bajce – chciałoby się dodać – za swoje dobre serce otrzymał nagrodę. Zmęczonej erupcją smaków, zapachów i faktur, podobały mi się również ekologiczne rieslingi z winnicy Römerkelter. Starzone wyłącznie w stalowych kadziach z dodatkiem hodowlanych drożdży, lecz ponoć tylko w ilości 10 proc. w stosunku do tego, co jest zalecane, były to wina prawdziwie minimalistyczne. „Less is more” – rzucił mi credo nowoczesnych estetów winiarz Timo Dienhart. Czyste jak łza, ostre jak noże Henkla, chłodne jak metaliczne lodówki Boscha, niosły wytchnienie po rozgadanych mieszczańskich klimatach. Prawdziwe wina „anti-stress”, jak określił je Dienhart. Na chwilę, nie na zawsze, jak wtedy, gdy przytłoczona widokiem mebli po babci i własnym horror vacui, oddycham pełną piersią w przestrzennych mieszkaniach przyjaciół z prostym designem IKEA. Degustacja ECOVIN wzmocniła w każdym razie moje przekonanie, że riesling to szczep arystokratyczny. Nie tylko potrzebuje szlachetnej gleby, ale również lepiej wypada, gdy nie sili się na oryginalność, nie dąży do ostentacji, nie pragnie ekstremum, a mając oparcie w długiej tradycji, przemawia cichą, lecz wielowątkową mową. Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 maja 2012 Przez całą dobę czas przejściowy. Dziś: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Wczoraj: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||











Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

