|
Dobrze powiedziane Moja ulubiona część obiadu ... to kilka kieliszków wina, które wypiję gotując. Steve Waters, pisarz
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Monografie W ojczyźnie rieslinga 12-12-2008 Wojciech Bońkowski, Tomasz Prange-Barczyńskidrukuj
Mozela: kolebka Jeśli Niemcy są heimatem rieslinga, to dolina Mozeli jest tego heimatu sercem, czyli szczepu kołyską. Choć sam riesling najprawdopodobniej narodził się nad Renem (pierwsze wzmianki pochodzą z XV w. z okolic Moguncji), to Mozela właśnie dostarczała najwybitniejszych win z tego szczepu od XVII do początków XX wieku. Sto lat temu butelka Wehlener Sonnenuhr kosztowała tyle, co cztery flaszki Château Latour! Okres swego rozkwitu wina mozelskie zawdzięczały nie tylko wspaniałym właściwościom terroir, lecz także dalekowzrocznej polityce miejscowych władz – najpierw arcybiskupów Trewiru, potem królów pruskich, którzy finansowali zakładanie winnic w bardzo trudnym miejscowym terenie, obniżali podatki na wino i sprzyjali eksportowi. Szczyt popularności win mozelskich był zarazem początkiem ich (względnego) upadku. Rosnący popyt zachęcał do zwiększenia produkcji poprzez sadzenie winnic w mniej odpowiednich miejscach (z dziś zakwalifikowanych do apelacji 9 tys. ha co najwyżej jedna trzecia może dać wina wysokiej klasy) i zwiększanie wydajności. Mniej sumienni winiarze prędko wpadli na sposób zapewnienia bardziej regularnej „jakości” bez oglądania się na kapryśne w tym regionie warunki pogodowe: zaczęli traktować gronowy moszcz cukrem, przez co osiągnięcie dojrzałości gron przestało być konieczne. Dosładzania win jakościowych Prädikatswein zabroniono dopiero w nowej ustawie winiarskiej z 1971 r., ale paradoksalnie utrwaliła ona szaptalizacyjną logikę: im wino słodsze, tym lepsze. Cały system Prädikat, hierarchizujący wina według zawartości cukru w moszczu i implicite wyróżniający wina słodkie nad wytrawnymi, miał ogromne implikacje dla winiarstwa niemieckiego drugiej połowy XX wieku; dopiero dziś, pod wpływem silnej presji rynkowej (przede wszystkim w samych Niemczech, gdzie win lekko słodkich pije się dziś o wiele mniej niż dawniej) i nowych inicjatyw jakościowych (w tym systemu Grosses Gewächs), ulega on faktycznemu przewartościowaniu. Mozela może mu się przyglądać z pewnym dystansem, gdyż tutaj system Prädikat pozostanie w mocy. Pomimo wszystkich swoich wad – faktycznych i imputowanych – stanowi on bowiem dość dokładne odzwierciedlenie potencjału mozelskiego terroir. Mówiąc najkrócej: wina wytrawne udają się tu gorzej niż w innych regionach i są bardzo nieregularne (w dużej mierze zależą od rocznika), natomiast wina lekko słodkie osiągają tu szczyty. Dlaczego? Mozela (wraz ze swoimi dopływami Saarą i Ruwer, z którymi tworzy region winiarski Mosel-Saar-Ruwer) jest najchłodniejszym miejscem uprawy winogron w Niemczech; riesling dojrzewa to późno i z trudem, gromadząc niewiele cukru, zachowując za to bardzo wysoką kwasowość. Potencjalny alkohol win uzyskiwanych ze zdrowych (nie dotkniętych szlachetną pleśnią) winogron oscyluje wokół 11–12,5%, co przy niezbyt dużej koncentracji win i wysokiej kwasowości (rutynowo 7–10 g/l; dla burgundzkiego chardonnay jest to najczęściej 4–6 g/l) daje wina niezrównoważone. Narzędziem zrównoważenia win jest pozostawienie cukru resztkowego, który łagodzi kwasowość i utrzymuje alkohol na niższym poziomie. W lżejszych winach wymaga to najczęściej interwencji winiarza, w mocniejszych typu Auslese fermentacja zatrzymuje się samoczynnie, bo drożdże w wysokim stężeniu cukru (wina te często mają ponad 120 g/l przy 8–9% alkoholu) obumierają.
Rewolucja się powiodła – do pewnego stopnia. Grupa, której duchowym ojcem jest Reinhard Löwenstein z Weingut Heymann-Löwenstein na wschodnim krańcu doliny Mozeli, a która przez dekadę rozrosła się i obejmuje dziś przynajmniej dwa tuziny dobrze notowanych, młodych posiadłości, wdarła się do ekstraklasy i z powodzeniem wylansowała nowy typ wina: wytrawny riesling znad Mozeli. Oczywiście wina trocken produkowano tu i wcześniej, lecz ich znaczenie ilościowe było marginalne i w powszechnym odczuciu nie realizowały one potencjału terroir nawet w połowie tak udanie, jak wina słodkie. Tymczasem dziś Spätlese trocken czy Grosses Gewächs od takich winiarzy, jak Löwenstein, Clemens Busch, Van Volxem, Knebel czy nowe wina od Kesselstatta i Dr. Loosena są z pewnością rieslingami najwyższej klasy, które można śmiało postawić w szeregu z czołówką reńską, alzacką czy austriacką. Nie chodzi zresztą tylko o jakość – winiarzom Nowej Fali przypisać można inne, istotne zasługi, jak zwrócenie uwagi na niemal zapomniane siedliska w dolnym biegu Mozeli (Terrassenmosel, które w opinii wielu, m.in. Reinharda Löwensteina, w dawnych wiekach dostarczały najbardziej prestiżowych win w regionie) oraz powrót do ekologicznej uprawy i praktyk winiarskich – posiadłości te są dziś w większości ekologiczne i biodynamiczne, gdy tymczasem wina starej gwardii oparte są często na mocno technologicznym procesie produkcji (m.in. na sterylnej filtracji i wysokim siarkowaniu win). Zarazem jednak mozelska rewolucja ujawniła swe ograniczenia. Dziś, po przeszło 10 latach działalności tego nurtu, widzimy wyraźnie nowe problemy, jako rodzą te „neoniemieckie” rieslingi. Jednym z nich jest wysoki alkohol, który w winach z w pełni dojrzałych gron (a nierzadko dotkniętych szlachetną pleśnią, która jest tu wszak na porządku dziennym) sięga często 13–13,5%, co jest dla rieslinga często wyzwaniem ponad siły. Innym – bukiety, co prawda ciężkie od nut mineralnych, skalnych, jodowych, ale zarazem tracące owe lżejsze, kwiatowe i owocowe nuty, które stanowią wszak jedną z wielkich zalet rieslinga. Właśnie brak „rieslingowości” bywa zarzutem często wysuwanym wobec takich win, jak Van Volxem znad Saary; inni mówią o podobieństwie raczej do Alzacji niż do profilu mozelskiego. Wśród rewolucjonistów nie ma też zgody co do stopnia wytrawności win; Roman Niewodniczański z Van Volxem uznaje tylko wina trocken, Busch czy Knebel usiłują ekumenicznie produkować serię kilkunastu win wytrawnych i prawdziwie słodkich; Daniel Vollenweider czy Reinhold Haart robią niemal tylko słodkie. Emblematyczna wydaje mi się decyzja Reinharda Löwensteina, który od paru lat zostawia w swoich winach Erste Lage ok. 12 g/l cukru (z kontretykiet znikło słowo trocken), co daje pół procent alkoholu mniej i chyba większą długowieczność, ale puryści i tak się zżymają. Z drugiej strony zżymają się puryści mozelskiego „klasycyzmu”.
W chwili, gdy wina słodkie zupełnie znikły z Palatynatu i znikają powoli z Rheingau czy Hesji Nadreńskiej, Mozela pozostanie ostatnim (zapewne wraz z ościennym Mittelrhein) bastionem owej wielkiej niemieckiej specjalności, jaką są wina fruchtig. Chyląc czoła przed dokonaniami rewolucjonistów możemy wreszcie bez wyrzutów sumienia stwierdzić, że wina lekko słodkie pięknie wyrażają mozelskie terroir. (wb)
Rheingau: mineralność albo nic Ren – a ściślej jego środkowy bieg między Wormacją a Bingen – od zawsze konkurował z Mozelą o miano stolicy światowego rieslinga. „Wino reńskie” to określenie, które znają nasi ojcowie i babki, a i w innych krajach ta znajomość jest niezwykle ugruntowana: w języku angielskim hock (czyli etymologicznie wino z Hochheim) w XIX wieku stał się synonimem wina białego w ogóle. W Rheingau jest zaledwie 3,3 tys. ha winnic, z czego 78 proc. to riesling – nie ma na świecie drugiego istotnego regionu winiarskiego, gdzie dominacja jednej odmiany byłaby tak wyraźna.
Ten dłuższy okres doświadczalny sprawił, że winiarze z Rheingau nieco zweryfikowali swój entuzjazm wobec wytrawności. Jako zasada pozostaje w mocy, natomiast nie jest już rozumiana ortodoksyjnie jako zerowa zawartość cukru resztkowego. Prędko odkryto, że taka absolutna wytrawność zamiast wzmagać rys terroir w winach, często go stępiała, gdyż bukiety stawały się agresywne, ziołowe, a wina mimo dobrej dojrzałości zbyt kwasowe; zarazem zbliżały się do niebezpiecznych dla rieslinga zawartości alkoholu (13–13,5%). Utarł się zwyczaj, by w winach pozostawiać cukier bliski górnej granicy dozwolonej dla kategorii trocken, czyli 7–8 g/l. A w cieplejszych rocznikach, lepiej dojrzewających parcelach, najambitniejszych winach nieraz więcej. Ponieważ jednak wino zawierające 10–12 g/l cukru według prawa oznaczane musi być halbtrocken, a jest to termin najbardziej znienawidzony przez winiarzy i pogardzany przez konsumentów, opracowano przepyszne (choć w istocie wyrażające istotę sprawy, gdy wina tego typu nie smakują w ogóle słodko) eufemizmy, jak harmonisch trocken lub international dry. W takim właśnie stylu utrzymane są najczęściej rieslingi Charta. Dzisiejsza sytuacja rieslinga w Rheingau jest znakomita. Nie ma wątpliwości, że nigdy w historii nie powstawało tu tak wiele wybitnych win. Od pieprznych, barokowych win Roberta Weila z lessowo-kamienistych gleb w Kiedrich, przez słone, biodynamiczne interpretacje Petera Jakoba Kühna z kwarcytowych margli w Oestrich i długowieczne, czyste jak kryształ górski butelki Franza Künstlera z wapiennej enklawy w Hochheim (to już nad Menem, nie Renem, ale okolicę tę tradycyjnie zalicza się do Rheinagau), a kończąc na zimnych, kamiennych, a przy tym fenomenalnie eleganckich rieslingach Georga Breuera z Rüdesheim – panorama jest szeroka, a poziom niezwykle wyrównany. Rheingau ma szczęście, że znalazło się w środku strefy klimatycznej uprawy winorośli w Niemczech – globalne ocieplenie przyniosło mu większą regularność i ostatecznie odcięło od problemów z niedojrzałością, jakie wciąż przeżywa Mozela; zarazem nie dało, jak w Palatynacie, niesprzyjającego rieslingowi tropiku. Przy tym wszystkim trzeba jednak powiedzieć, że styl win z Rheingau definitywnie się zmienił. Nie wrócą już czasy soczystych słodkich kabinettów ani dawne katalogi, w których jeden winiarz oferował dwanaście różnych Auslese. Wyznaniem wiary stała się wytrawność (niekiedy całkowita, niekiedy „międzynarodowa”), która pozwala wyrazić mineralność miejscowego terroir w sposób bezpośredni i zrozumiały dla konsumentów na całym świecie, czyli pijących na co dzień meursault, condrieu, muscadet, soave, a niekoniecznie Scharzhofberger. Może to i lepiej – przynajmniej sytuacja jest jasna (a wkrótce może być jeszcze jaśniejsza, gdy z etykiet zaczną znikać słowa Kabinett i Spätlese, co już jest w planach). Wina słodkie będą tu wciąż powstawać w takim zakresie, jaki jest dla nich naturalny – to znaczy jako wisienka na torcie, a nie główny nurt produkcji. Pozycji win trocken nic już raczej nie zachwieje, bowiem w konkurencji mineralnego, wytrawnego rieslinga z wysokiej półki Rheingau z pewnością należą do czołowych regionów na świecie. A kto wie, czy w kolejnych latach po prostu nie odfrunie konkurentom na dobre. (wb)
Nahe: terroirystyczne puzzle Wciśnięte między Rheingau, Mittelrhein i Rheinhessen, Nahe buduje swą prawdziwą tożsamość dopiero od 1971 r. Wtedy to wyznaczono granice regionu – jeszcze w latach trzydziestych XX wieku większość tutejszych win trafiała do sprzedaży po prostu jako „reńskie” albo była oferowana luzem handlarzom z Rheingau i Mozeli, którzy chętnie wzbogacali swoje wina towarem z Nahe. Riesling pojawił się tu późno – dopiero w XIX w. – i wciąż nie jest odmianą numer jeden. Zajmuje ledwie czwartą część powierzchni winnic, od niedawna jest go nieco więcej niż müller-thurgau, ustępuje zaś miejsca silvanerowi i kernerowi. Większym jednak problemem jest brak jednorodnego charakteru rieslingów z Nahe.
Wzdłuż jej biegu leżą znane winiarskie wioski: Schlossböckelheim (słynna winnica Kupfergrube usytuowana na terenach dawnej kopalni rudy miedzi), Oberhausen, Niederhausen (legendarne, prawdopodobnie najlepsze siedlisko w Nahe – Hermannshöhle), Norheim, Traisen, wreszcie największe miasto regionu, Bad Kreuznach, gdzie nie brak dobrych winnic. Dobre stanowiska znaleźć można jednak także wzdłuż dopływów Nahe, Guldenbach czy Gräfenbach. Teren tworzą tu z reguły łagodne wzgórza. Na północy dominuje kwarcyt, łupki i szarogłazy – wina pochodzące z tej części Nahe są zazwyczaj świeże i pikantne. Bliżej Bad Kreuznach w glebie więcej już piasku, margli, lessu i iłów, rieslingi zyskują zaś bardziej kwiatowy charakter. Między Bad Münster a Schlossböckelheim dominuje gleba wulkaniczna o dużej zawartości porfiru, co przekłada się na wina bardzo mineralne i pikantne. Przy takim zróżnicowaniu terroir trudno zatem mówić o jednorodnym stylu rieslingów z Nahe. Nie przeszkdza to jednak w ostatnich latach uzyskiwać tutejszym winiarzom fantastyczne rezultaty. W 2007 r. przedstawili bowiem kolejny raz najlepszą – moim zdaniem – kolekcję win klasy Grosses Gewächs pośród wszystkich regionów. Zacznijmy od pioniera Nahe, Helmuta Donnhöffa. Mówi się, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza zrobił w regionie więcej, niż jego przodkowie w ciągu minionych 250 lat (rodzina robi wino od 1750 r.). Do winiarni należą najlepsze parcele w okolicach Schlossböckelheim i Niederhausen, a wina z nich pochodzące wyznaczają wzorzec rieslinga z Nahe. W roku 2007 najbardziej złożony wydał mi się Norheimer Dellchen – riesling o porywającej, pikantnej mineralności, ultraczysty, z drugiej zaś strony pełen owocowej ekspresji, spięty fantastyczną kwasowością. Klasyk Donnhöffa, Niederhäuser Hermannshöhle mógłby służyć za przykład rieslinga encyklopedycznego: cytrusowy, kamiennie szorstki, z nutami świeżego chleba, pełen siły, elegancki i soczysty. Wreszcie ciut tylko mniej ekspresyjny Schlossböckelheimer Felsenberg: pieprzny, dziś może nieco wycofany, ale bardzo elegancki i mineralny. Weingut Donnhöff ma szczęśliwie grupę znaczących konkurentów. Po raz kolejny świetne wina zrobił Armin Diel, współtwórca (z Joelem Paynem) przewodnika po winach niemieckich „Gault-Millau” oraz winiarz ze Schlossgut Diel. Spośród rieslingów 2007 najciekawszy, najbardziej kryniczny, ekstremalnie mineralny okazał się Dorsheimer Burgberg. Po potężnej dawce kamiennej surowości w nosie, wino cieszy na podniebieniu świeżą miodową owocowością. Znakomita robota. Mistrzowskie rieslingi z siedlisk w Monzingen, położonych na zachodnich krańcach Nahe i przez lata zapomnianych pokazał winiarz, który odkrył tę część regionu na nowo – Werner Schönleber. Frühlingsplätzchen z jego Weingut Emrich-Schönleber – ultraterroirystyczne, potężne wino o sile górskiego potoku – stoi według mnie w jednym rzędzie z Dellchen Donnhöffa wśród pięciu najlepszych rieslingów Grosses Gewächs z rocznika 2007. Kolejny riesling Schönlebera, Halenberg jest spokojniejszy, bardziej stonowany, świetnie zintegrowany, trudno jednak odmówić mu kapitalnej mineralnej ekspresji i niebywałej czystości. Kolejne znakomite wino. Na koniec kilka słów na temat rieslingów Stefana Krugera z Weingut Kruger-Rumpf z Münster-Sarmsheim. Oba wina Grosses Gewächs, Dautenpflänzer i Pittersberg znakomicie czytają terroir, a mineralność, siła i soczystość są ich podstawowymi cechami. Oba udowadniają też, że winiarnia Kruger-Rumpf zalicza się dziś do ścisłej czołówki Nahe. (tpb)
Najważniejsze siedliska: Münsterer Dautenpflänzer, Münsterer Pittersberg, Dorsheimer Burgberg, Dorsheimer Goldloch, Dorsheimer Pittermännchen, Wallhausener Johannisberg, Wallhausener Felseneck, Roxheimer Berg, Traiser Bastei, Traiser Rotenfels, Norheimer Kirschheck, Norheimer Dellchen, Niederhäuser Steinberg, Niederhäuser Hermannsberg, Niederhäuser Hermannshöhle, Schlossböckelheimer Felsenberg, Bockenauer Felseneck, Monzinger Frühlingsplätzchen, Monzinger Halenberg Najważniejsi producenci: Donnhöff, Emrich-Schönleber, Schlossgut Diel, Dr. Crusius, Kruger-Rumpf, Gutsverwaltung Niederhausen-Schlossböckelheim, Prinz zu Salm-Dalberg Schloss Wallhausen Rheinhessen: na złość niebieskiej zakonicy
Następcy Hasselbacha okazali się jeszcze zdolniejsi. Klaus Keller (producent roku 2000 według przewodnika „Gault-Millau”, najlepszy producent win białych w 2006 r. według Eichelmanna) i Philipp Wittmann („wschodząca gwiazda” 2001 r.) należą dziś do ścisłej czołówki winiarzy niemieckich. Za nimi idą kolejni, czego najlepszym przykładem jest dla mnie Daniel Wagner (Weingut Wagner-Stempel), młodzieniec z Siefersheim, który w ciągu ostatnich dwóch lat podniósł jakość swych rieslingów Grosses Gewächs na znakomity poziom. Działające w Rheinhessen stowarzyszenie młodych winiarzy Message in a Bottle grupuje całą nową generację regionu. Obok wspomnianych wyżej należą do niej m.in. Carolin Gillot z Kühling-Gillot i Michael Gutzler. Działalność wielu z nich wywróciła też tradycyjną hierarchię geograficzną Hesji Nadreńskiej. Przez lata przyjmowano bowiem, że czołowe wina regionu muszą pochodzić z leżących na czerwonym łupku winnic na zachodnim brzegu Renu, w okolicach Nierstein i Oppenheim. To oczywiście znakomite siedliska, jednak Wittmann i Keller robią swoje najlepsze wina w okolicach Westhofen (tu także Gutzler) i Dalsheim, a Wagner-Stempel w Siefersheim. Wszystkie te winnice leżą w heskim interiorze. Okolice Siefersheim to przede wszystki porfir.
W ścisłej czołówce jest kolejny Westhofener Morstein, tym razem od Wittmanna, wino bardziej soczyste, mniej napięte i z pewnością bardziej subtelne niż gigant Kellera, jednak fantastycznie mineralne i zrównoważone. Następne wina Wittmanna – urzekająco pachnący, świetnie zbudowany, skalny Westhofener Kirchspiel oraz przenikliwy, łączący mineralność z bogatą słodyczą i soczystością owocu Westhofener Brunnenhäuschen – to kolejne gwiazdy Hesji Nadreńskiej rocznika 2007. Miłą niespodziankę sprawił riesling Hohen-Sülzener Kirchenstück z Weingut Battenfeld-Spanier. Ta młoda (od 1997 r.) winiarnia promuje uprawę organiczną, a ich wino łączy mineralną czystość ze znakomitą owocowością. Kryniczne, napięte, kapitalne wino. To samo powiedzieć można o fenomenalnie kamiennym, niezwykle pełnym, niemal ekstremalnym rieslingu Niersteiner Pettenthal z Kühling-Gillot. To wino o gigantycznym potencjale, które potwierdza wielki skok jakościowy winiarni z Bodenheim. Obrazu rocznika dopełniają oba Grosses Gewächs z Weingut Wagner-Stempel: Siefersheimer Heerkretz i Siefersheimer Höllberg. Pierwsze to wino stylowe, mocne, bardzo żywe, o świetnej mineralności dopełnionej nutami roślinnymi. Drugie jest bardziej kamienne, zdradza nuty naftowe, ma znakomitą soczystość i wielki potencjał. Cień niebieskiej zakonnicy powoli znika znad Hesji Nadreńskiej! (tpb)
Palatynat: niemiecka ruletka Ten bliźniak Alzacji, leżący na lewym brzegu Renu koło Mannheim, izolowany od atlantyckiej słoty górami Haardtu, kąpiący się w blasku ciepłego mikroklimatu (oraz tej zawsze zasobnej i pewnej siebie okolicy) nie jest dla rieslinga siedliskiem idealnym, ale rodzi dziś całkiem sporo win najwyższej klasy. Dlaczego nie idealnym? Na południu Palatynatu jest dla zimnolubnego rieslinga ogólnie zbyt ciepło, a gniazdko uwiły sobie odmiany burgundzkie, potrzebujące wszak o wiele bardziej śródziemnomorskich warunków. Na samej północy zaś nie sprzyjają mu piaszczyste gleby, na których lepiej czuje się choćby spätburgunder. Ogólnie rzecz biorąc ten spory region (ponad 23 tys. ha winnic) jest pod względem szczepowym regionem bardzo rozdrobnionym – zaledwie 21 proc. upraw daje rieslingowi pierwsze miejsca, ale 40 proc. produkcji regionu to wina czerwone.
Z wielkich niemieckich regionów winiarskich Palatynat wraz z Rheingau najwięcej skorzystał na rewolucji win wytrawnych w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Z uwagi na niską kwasowość wina słodkie rzadko dorównują tu swym odpowiednikom znad Mozeli czy Nahe, natomiast ich spory ekstrakt i regularność tutejszego klimatu predestynuje rieslingi do wytrawności. Toteż nic dziwnego, że najpierw w kategorii Spätlese trocken, a następnie Grosses Gewächs (klasyfikowanych parceli jest w samym Mittelhaardt aż 25) Palatynat zadziwił świat serią niezwykle spektakularnych win. Może spektakularnych aż nadto, gdyż mijające lata w coraz większym stopniu ukazywały ich niedoskonałości. Na kolejnych stronach Marek Bieńczyk pisze o kontrowersjach wokół rieslinga alzackiego; Palatynat uniknął co prawda jednej z kości niezgody – cukru resztkowego – wpadł za to w pułapkę nadmiernej dojrzałości, przez co wiele win, szczególnie tych z górnej półki właśnie, okazywało się ospałych, nużących, zbyt alkoholowych i zarazem płaskich. Bananowymi bukietami zbyt często przypominały pinot gris lub wręcz viognier, brakowało im najbardziej przecież pożądanej w rieslingu cechy, czyli kwasowego napięcia, elektryczności. Powtarzające się z coraz większą częstością roczniki upalne, jak 2000, 2003 i 2006, wzmagały ten problem i sprawiały, że rieslingi z Palatynatu coraz częściej smakowały jak karykatura samych siebie. Rocznik 2007 okazał się jednak dla Palatynatu niezwykle przychylny. Przedłużony sezon wegetacyjny i znakomita kwasowość, którą odnajdujemy w całych Niemczech, tu okazała się na wagę złota. Degustacja Grosses Gewächs z Palatynatu okazała się największą niespodzianką rocznika i najlepszą serią rieslingów, jaką ten region przedstawił za mojej pamięci. Szczególnie wybitnie wypadły siedliska bazaltowe, zwłaszcza model tej gleby – Forster Pechstein, gdzie wszystkie degustowane wina osiągnęły wybitność; przy swojej nieposkromionej aromatycznej ekspresji i dużym ekstrakcie ukazują arcyciekawą mineralność. Win wielkiej klasy w całym Palatynacie jest doprawdy wiele, lecz tylko z najwybitniejszych siedlisk: Forster Ungeheuer, Deidesheimer Kalkofen, Ruppertsberger Gaisböhl. Nie ulega wątpliwości, że w kolejnych latach produkcja wysokiej klasy rieslinga przypominać będzie rosyjską ruletkę i w niektórych siedliskach uzyskanie zrównoważonych win może być coraz trudniejsze. Lecz jak wiadomo, ruletka jest grą, gdzie można wszystko stracić, ale też wiele zyskać. (wb)
Frankonia: wychodząc z cienia silvanera
Riesling rośnie we Frankonii we wszystkich trzech strefach geologicznych: na wschodzie, gdzie dominuje odmiana marglu zwana kajper, w części centralnej, wokół Würzburga, gdzie winnice rosną przede wszytkim na wapieniu muszlowym, i wreszcie w kilku siedliskach w zachodniej części regionu, zdominowanych przez piaskowiec. Rieslinga mają w swojej ofercie wszyscy wybitni producenci frankońscy. Styl tutejszych win waha się w zależności od terroir i preferencji winiarza, jednak większość rieslingów z Frankonii cieszy niezwykłą finezją i delikatnością, czasem wręcz surową interpretacją terroir, czego bodaj najbardziej skrajnym przykładem jest winnica Homburger Kallmuth i pochodzące z niej wina Fürst Löwenstein. Także w roku 2007 riesling z tej winnicy okazał się jednym z najlepszych. Nie był może tak ekstremalny, jak potrafi, ale jego finezyjna, skalna kruchość to, z jednej strony, twardy orzech do zgryzienia dla początkujących winomanów, z drugiej subtelna, pełna przyjemność dla tych bardziej obytych z frankońskim stylem rieslinga. W 2007 r. wina z zachodniej części regionu w ogóle prezentowały się lepiej. Kallmuthowi Löwensteina w pełni dorównuje smukły, powściągliwy, mineralny zarazem Centgrafenberg Rudolfa Fürsta. W trójce najlepszych rieslingów rocznika mieści się (chciałoby się dodać – oczywiście) Escherndorfer Lump Horsta Sauera – wino zwiewne, finezyjne, kamienno-ziołowe, z pięknym, soczystym, krągłym owocem na podniebieniu. Tyle, jeśli idzie o wina znakomite. Pozostali producenci ze swoimi rieslingami Grosses Gewächs mieszczą się jednak w górnych stanach ocen bardzo dobrych, a cały frankoński riesling prezentuje się w roczniku 2007 bardzo równo. Na szczególne wyróżnienie zasługują Würzburger Stein i Randersackerer Pfülben z Juliusspital, Escherndorfer Lump pukającej od dłuższego czasu do drzwi pierwszej ligi frankońskiej winiarni Zur Schwane oraz Casteller Schlossberg z Fürstlich Castell’sches Domänenamt. (tpb)
Mittelrhein: między upadkiem a renesansem
Z drugiej strony Środkowy Ren to region niezwykle malowniczy i atrakcyjny turystycznie. Każdego roku tysiace turystów przepływają statkami u stóp skały Lorelei, po czym w sztubach St. Goar, Bacharach i Boppard wypijają hektolitry tanich sektów i bezpłciowych Weissen. Ów popyt długie lata skutecznie hamował jakościowy rozwój lokalnego winiarstwa. Inicjatorem zmian stał się Peter Jost, człowiek, który na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku udowodnił, że w Mittelrhein można robić wysokiej klasy rieslingi. Dziś ma za sobą niedużą, ale aktywną grupę młodych winiarzy, którzy pracują nad tym, by renesans regionu stał się faktem. Należą do niej Jochen Ratzenberger, Jens Diedinger, Matthias Müller czy Florian Weingart. Riesling pozostaje najważniejszą odmianą Środkowego Renu i zajmuje blisko 70 proc. tutejszych upraw. Rocznik 2007 pokazał, że tutejsze wina potrafią ukazać bardzo indywidualny, kompleksowy styl, w którym soczysta owocowość i słodkie nuty miodowo-brzoskwiniowe nie przeszkadzają w ekspozycji mineralnych cech poszczególnych siedlisk. Najciekawszym moim zdaniem wytrawnym rieslingiem klasy Grosses Gewächs jest w 2007 r. Bacharacher Posten z winiarni Bastian – przenikliwy, ostry, ale wyrównany świetnymi nutami owocowymi na podniebieniu. Świetnie prezentuje się też bodaj najbardziej emblematyczne wino regionu, Bacharacher Hahn Josta, w roczniku 2007 jakby niezdyscyplinowane, nieco puszczone, a przez to urzekające swą leniwą swobodą i stanowiące miły kontrapunkt wobec wielu innych, nadmiernie napiętych rieslingów. Na szczególne słowa uznania zasługują też wyrazisty, bodaj najbardziej mineralny w regionie Bacharacher Wolfshöhle Ratzenbergera i Engehöller Bernstein z winiarni Lanius-Knab, riesling bardzo kryniczny, niemal pikantny, zaskakujący na podniebieniu jesiennymi nutami suszonych owoców i gryczanego miodu. (tpb)
Inne regiony uprawy rieslinga w Niemczech
Spośród nich w roczniku 2007 wyróżniają się rieslingi: dość słodki, pełen siły, cytrusowy Burg Wildeck z Staatsweingut Weinsberg, ekstremalny, napięty, przypominający swą nutą mineralną wina z Friuli Schlosswengert z Schlossgut Hohenbeilstein oraz surowy, bardzo kamienny Lämmler Rainera Schnaitmanna. (tpb)
Badenia Najdalej na południe położony region Niemiec nie jest szczególnie gościnny dla rieslinga. Na blisko 16 tys. ha dominują białe i czerwone odmiany burgundzkie, nasz bohater zajmuje zaś jedynie 7,7 proc. upraw. Jedne z najlepszych badeńskich rieslingów pochodzą ze stromych, granitowych winnic w Ortenau. Za najlepsze dla odmiany siedlisko uznaje się Durbacher Plauelrain. Status Grosses Gewächs dla rieslinga ma Husarenkappe w Burg Ravensburg. Smaczne rieslingi można też znaleźć na Badische Bergstrasse. Odmianę znaleźć można także na zboczach słynnej góry Kaiserstuhl, w kultowej dla Badeńczyków wulkanicznej winnicy Ihringer Winklerberg jednak riesling nie osiąga tam takich rezultatów jak weiss- czy grauburgunder. W 2007 r. najlepszymi rieslingami klasy Grosses Gewächs wydają się w Badenii: mocny, kamienny, pieprzowy, ale dobrze zrównoważony Eichberg Salweya; strzelisty, pełny, soczysty, ale wciąż mineralny Neugesetz Franckensteina oraz solidny, zdominowany przez nuty mineralne Husarenkappe z Burg Ravensburg. (tpb)
Hessische Bergstrasse Wprawdzie powstała w 1971 r. Heska Droga Górska to jeden z najmniejszych regionów winiarskich Niemiec (ledwie 441 ha), za to aż połowa tutejszych upraw dedykowana jest rieslingowi. Region rozciąga się na wschód od Renu, między Darmstadt a Heidelbergiem. Ponad 90 proc. produkowanych tu win to wina klasy Qualitätswein mit Prädikat – najwięcej w całych Niemczech; z drugiej strony wydajność należy do najniższych kraju – 65 hl/ha. Warunki uprawy są bardzo dobre. Winnice leżą na stromych zboczach Odenwaldu, który chroni je przed chodnymi wiatrami ze wschodu. Górne części upraw leżą na podłożu skalnym, granicie, piaskowcu i wapieniu; niżej położone winnice rosną na żyznej, bogatej w humus glebie. Ze względu na rozmiar regionu wina z Hessische Bergstrasse są trudno dostępne nawet w Niemczech. (tpb)
Saale-Unstrut Riesling nad Soławą i Unstrutą jest tylko jedną z wielu uprawianych tu białych odmian – zazwyczaj wcześnie dojrzewających, dostosowanych do trudnego klimatu. A jednak to właśnie z tym szczepem wiążą się największe dotychczasowe sukcesy i nadzieje eks-enerdowskiego regionu. Na stromych siedliskach powyżej Unstruty, w Karsdorfie i Freyburgu powstają najciekawsze rieslingi tworzone przez parę ambitnych winiarzy: Uwe Lützkendorfa i Bernarda Pawisa. Obaj zawiadują winnicami klasy Grosses Gewächs – pierwszy Hohe Gräte, drugi Edelacker. Oba siedliska zdominowane są przez wapień muszlowy i mają południową ekspozycję. Hohe Gräte Riesling 2007 okazał się winem dość miesistym, nieco zielonym, ale z dobrą słodyczą owocu na pdoniebieniu. Zasluguje na ocenę dobrą. Zdecydowanie lepiej wypada Edelacker Pawisa, wino ocierające się o znakomitość, surowo kamienne, szorstkie w nosie i miodowo-soczyste na podniebieniu. (tpb)
Saksonia Saskie winnice ciągną się na obu brzegach Łaby od Pirny pod Dreznem aż po Seusslitz, na północ od Miśni. Riesling zajmuje tu 16 proc. upraw i jest jedną z najważniejszych odmian najdalej na wschód wysuniętego regionu winiarskiego Niemiec. Na razie wciąż najbardziej zaawansowanym producentem jest Schloss Proschwitz, właściciel znakomitej dla rieslinga winnicy w Zadel. (tpb)
Ahr Liczący ledwie 520 ha region leżący nad dopływem Renu, strumieniem Ahr, ledwie 20 km na południe od Bonn to królestwo pinot noir. Strome, łupkowe stoki i bliskość wody sprawiają, że jest to także świetne siedlisko dla rieslinga. Nie uprawia się go tutaj masowo wyłącznie ze względu na deficyt win czerwonych w Niemczech. Mimo to rieslingi z Ahr potrafią być bardzo ciekawe i zyskiwać wysokie oceny. Najlepsze powstają w okolicach Mayschoss i Altenahr. (tpb)
Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 maja 2012 Przez całą dobę czas przejściowy. Dziś: 23 maja 2012 Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy. Wczoraj: 22 maja 2012 Przez całą dobę czas Korzenia. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach Francja na stojąco Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą... Nie pisz o grignolino
Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła Prasówka 47 Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... Kalendarz imprez Najbliższe: Objaśnienia: Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!
Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl) Wielka Majówka w lubuskich winnicach! Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl) Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl) Chcesz zrobić dobre wino? W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl) |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||



















Blog Ewy Rybak
Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza

