Magazyn Wino


Wyszukiwarka win

Wyszukiwarka zaawansowana

Newsletter

Aby zamówić bezpłatny
biuletyn portalu
MagazynWino.pl, wpisz
w poniższe pole
swój adres e-mail.

Dobrze powiedziane

Moja ulubiona część obiadu ... to kilka kieliszków wina, które wypiję gotując.

Steve Waters, pisarz

Promocja!
Zamów prenumeratę
a otrzymasz prezent

Magazyn Wino

01-510 Warszawa
ul. Gen. Zajączka 11/C5
tel. +48 22 312 40 30/31
fax +48 22 312 40 01
redakcja@magazynwino.pl

Płatności przez internet - dotpay

A A A

Monografie Odmiany winorośli Riesling Artykuły - Riesling


W ojczyźnie rieslinga

12-12-2008

Wojciech Bońkowski, Tomasz Prange-Barczyński


drukuj


Bernkastel i winnica Doctor, Mozela. | fot. TPB

Niemcy to bez wątpienia heimat rieslinga, punkt odniesienia dla świata, gdy idzie o tę odmianę. Miejsce, gdzie powstają z niej najbardziej porywające wina. Riesling zajmuje tu ponad 21 tys. ha, co daje ok. 20 proc. wszystkich niemieckich winnic. Poniżej charakteryzujemy wszystkie regiony Niemiec w kontekście rieslinga i przedstawiamy najciekawsze wytrawne wina z rocznika 2007 degustowane przez nas podczas dorocznego panelu Grosses Gewächs w Wiesbaden w sierpniu 2008 r.

Mozela: kolebka

Jeśli Niemcy są heimatem rieslinga, to dolina Mozeli jest tego heimatu sercem, czyli szczepu kołyską. Choć sam riesling najprawdopodobniej narodził się nad Renem (pierwsze wzmianki pochodzą z XV w. z okolic Moguncji), to Mozela właśnie dostarczała najwybitniejszych win z tego szczepu od XVII do początków XX wieku. Sto lat temu butelka Wehlener Sonnenuhr kosztowała tyle, co cztery flaszki Château Latour! Okres swego rozkwitu wina mozelskie zawdzięczały nie tylko wspaniałym właściwościom terroir, lecz także dalekowzrocznej polityce miejscowych władz – najpierw arcybiskupów Trewiru, potem królów pruskich, którzy finansowali zakładanie winnic w bardzo trudnym miejscowym terenie, obniżali podatki na wino i sprzyjali eksportowi.

Szczyt popularności win mozelskich był zarazem początkiem ich (względnego) upadku. Rosnący popyt zachęcał do zwiększenia produkcji poprzez sadzenie winnic w mniej odpowiednich miejscach (z dziś zakwalifikowanych do apelacji 9 tys. ha co najwyżej jedna trzecia może dać wina wysokiej klasy) i zwiększanie wydajności. Mniej sumienni winiarze prędko wpadli na sposób zapewnienia bardziej regularnej „jakości” bez oglądania się na kapryśne w tym regionie warunki pogodowe: zaczęli traktować gronowy moszcz cukrem, przez co osiągnięcie dojrzałości gron przestało być konieczne. Dosładzania win jakościowych Prädikatswein zabroniono dopiero w nowej ustawie winiarskiej z 1971 r., ale paradoksalnie utrwaliła ona szaptalizacyjną logikę: im wino słodsze, tym lepsze. Cały system Prädikat, hierarchizujący wina według zawartości cukru w moszczu i implicite wyróżniający wina słodkie nad wytrawnymi, miał ogromne implikacje dla winiarstwa niemieckiego drugiej połowy XX wieku; dopiero dziś, pod wpływem silnej presji rynkowej (przede wszystkim w samych Niemczech, gdzie win lekko słodkich pije się dziś o wiele mniej niż dawniej) i nowych inicjatyw jakościowych (w tym systemu Grosses Gewächs), ulega on faktycznemu przewartościowaniu.

Mozela może mu się przyglądać z pewnym dystansem, gdyż tutaj system Prädikat pozostanie w mocy. Pomimo wszystkich swoich wad – faktycznych i imputowanych – stanowi on bowiem dość dokładne odzwierciedlenie potencjału mozelskiego terroir. Mówiąc najkrócej: wina wytrawne udają się tu gorzej niż w innych regionach i są bardzo nieregularne (w dużej mierze zależą od rocznika), natomiast wina lekko słodkie osiągają tu szczyty. Dlaczego? Mozela (wraz ze swoimi dopływami Saarą i Ruwer, z którymi tworzy region winiarski Mosel-Saar-Ruwer) jest najchłodniejszym miejscem uprawy winogron w Niemczech; riesling dojrzewa to późno i z trudem, gromadząc niewiele cukru, zachowując za to bardzo wysoką kwasowość. Potencjalny alkohol win uzyskiwanych ze zdrowych (nie dotkniętych szlachetną pleśnią) winogron oscyluje wokół 11–12,5%, co przy niezbyt dużej koncentracji win i wysokiej kwasowości (rutynowo 7–10 g/l; dla burgundzkiego chardonnay jest to najczęściej 4–6 g/l) daje wina niezrównoważone. Narzędziem zrównoważenia win jest pozostawienie cukru resztkowego, który łagodzi kwasowość i utrzymuje alkohol na niższym poziomie. W lżejszych winach wymaga to najczęściej interwencji winiarza, w mocniejszych typu Auslese fermentacja zatrzymuje się samoczynnie, bo drożdże w wysokim stężeniu cukru (wina te często mają ponad 120 g/l przy 8–9% alkoholu) obumierają.


Ürziger Würzgarten nad Mozelą. | fot. TPB

Takie właśnie wina lekko słodkie (zwane z niemiecka fruchtig, choć ten termin nie pojawia się na etykietach), niezależnie od poziomu Prädikat Kabinett, Spätlese czy Auslese – uważa się za „klasycznie mozelskie”. Wielkie nazwiska przeszłości, jak Joh. Jos. Prüm, Egon Müller, Fritz Haag czy Joh. Jos. Christoffel, takie właśnie wina robiły od lat czterdziestych XX wieku – i są one niekiedy we wciąż zadziwiająco dobrej formie. Jednak pod koniec minionego stulecia nad Mozelą powstała partia rewolucyjna. Podobnie jak jej odpowiedniki w Rheingau, Hesji czy Palatynacie, postulowała ona „powrót” do win wytrawnych. Powrót, gdyż, jak argumentowała, historyczne wina mozelskie, które rozsławiły region w XVIII i XIX wieku, były winami wytrawnymi właśnie; cukier resztkowy miał być w jej opinii dopiero XX-wieczną herezją. Wytrawności towarzyszył postulat wzmocnienia rysu terroir i powrotu na winnicę, rzekomo zaniedbaną przez producentów starszego pokolenia. Chodziło przede wszystkim o wysoką wydajność, która nad Mozelą istotnie wynosi niekiedy 70–80 hl/ha (dodajmy jednak, że przy bardzo wysokiej, sięgającej 10 tys. krzewów na ha gęstości nasadzeń). O ile trudno zarzucić brak koncentracji najwyższej klasy Auslese czy BA, o tyle elementem estetyki lekkich, codziennych Gutswein zawsze była pewna wodnistość. Wina Nowej Fali miały natomiast być skoncentrowane, ekstraktywne, mocne, mineralne, długowieczne, wytrawne i bezkompromisowe.

Rewolucja się powiodła – do pewnego stopnia. Grupa, której duchowym ojcem jest Reinhard Löwenstein z Weingut Heymann-Löwenstein na wschodnim krańcu doliny Mozeli, a która przez dekadę rozrosła się i obejmuje dziś przynajmniej dwa tuziny dobrze notowanych, młodych posiadłości, wdarła się do ekstraklasy i z powodzeniem wylansowała nowy typ wina: wytrawny riesling znad Mozeli. Oczywiście wina trocken produkowano tu i wcześniej, lecz ich znaczenie ilościowe było marginalne i w powszechnym odczuciu nie realizowały one potencjału terroir nawet w połowie tak udanie, jak wina słodkie. Tymczasem dziś Spätlese trocken czy Grosses Gewächs od takich winiarzy, jak Löwenstein, Clemens Busch, Van Volxem, Knebel czy nowe wina od Kesselstatta i Dr. Loosena są z pewnością rieslingami najwyższej klasy, które można śmiało postawić w szeregu z czołówką reńską, alzacką czy austriacką. Nie chodzi zresztą tylko o jakość – winiarzom Nowej Fali przypisać można inne, istotne zasługi, jak zwrócenie uwagi na niemal zapomniane siedliska w dolnym biegu Mozeli (Terrassenmosel, które w opinii wielu, m.in. Reinharda Löwensteina, w dawnych wiekach dostarczały najbardziej prestiżowych win w regionie) oraz powrót do ekologicznej uprawy i praktyk winiarskich – posiadłości te są dziś w większości ekologiczne i biodynamiczne, gdy tymczasem wina starej gwardii oparte są często na mocno technologicznym procesie produkcji (m.in. na sterylnej filtracji i wysokim siarkowaniu win).

Zarazem jednak mozelska rewolucja ujawniła swe ograniczenia. Dziś, po przeszło 10 latach działalności tego nurtu, widzimy wyraźnie nowe problemy, jako rodzą te „neoniemieckie” rieslingi. Jednym z nich jest wysoki alkohol, który w winach z w pełni dojrzałych gron (a nierzadko dotkniętych szlachetną pleśnią, która jest tu wszak na porządku dziennym) sięga często 13–13,5%, co jest dla rieslinga często wyzwaniem ponad siły. Innym – bukiety, co prawda ciężkie od nut mineralnych, skalnych, jodowych, ale zarazem tracące owe lżejsze, kwiatowe i owocowe nuty, które stanowią wszak jedną z wielkich zalet rieslinga. Właśnie brak „rieslingowości” bywa zarzutem często wysuwanym wobec takich win, jak Van Volxem znad Saary; inni mówią o podobieństwie raczej do Alzacji niż do profilu mozelskiego. Wśród rewolucjonistów nie ma też zgody co do stopnia wytrawności win; Roman Niewodniczański z Van Volxem uznaje tylko wina trocken, Busch czy Knebel usiłują ekumenicznie produkować serię kilkunastu win wytrawnych i prawdziwie słodkich; Daniel Vollenweider czy Reinhold Haart robią niemal tylko słodkie. Emblematyczna wydaje mi się decyzja Reinharda Löwensteina, który od paru lat zostawia w swoich winach Erste Lage ok. 12 g/l cukru (z kontretykiet znikło słowo trocken), co daje pół procent alkoholu mniej i chyba większą długowieczność, ale puryści i tak się zżymają. Z drugiej strony zżymają się puryści mozelskiego „klasycyzmu”.


Winnice nad Rüdesheim w Rheingau. | fot. TPB

Obie strony pozostaną w okopach jeszcze długo, bo przeznaczeniem Mozeli wydaje się zamrożenie obecnego stanu rozdwojenia. Win wytrawnych jest więcej niż dawniej, ale doszły do ściany; lepsze niż dziś chyba już nie będą. W dolnej Mozeli, w jej cieplejszym mikroklimacie i bardziej zróżnicowanym geologicznie terroir, będą dominować. Ocieplenie klimatu sprawiło, że również nad Saarą i Ruwer, dawniej znanych z win ostrych jak brzytwa, trocken się nieco ucywilizowały i proponują ciekawą, choć wciąż ekstremalną interpretację rieslinga. Natomiast środkowa Mozela się do win wytrawnych na większą skalę nie przekonała. Trudno sobie dziś wyobrazić wytrawne Grosses Gewächs z winnicy Wehlener Sonnenuhr, której filigranowa, przypominająca najkruchszą porcelanę równowaga wyrazić się może tylko przy 8% alkoholu, albo z parceli Erdener Prälat, gdzie winogrona dojrzewają tak bardzo, że wino wytrawne musiałby mieć 14,5%. I tu pojawiają się próby, lecz z rocznika na rocznik potwierdzają one gorzką dla rewolucjonistów prawdę: żadne trocken nie są w stanie zastąpić unikatowego doznania smakowego, jakim jest półsłodki, lekki jak piórko, ale stalowo mineralny i cytrynowo elektryczny riesling Kabinett.

W chwili, gdy wina słodkie zupełnie znikły z Palatynatu i znikają powoli z Rheingau czy Hesji Nadreńskiej, Mozela pozostanie ostatnim (zapewne wraz z ościennym Mittelrhein) bastionem owej wielkiej niemieckiej specjalności, jaką są wina fruchtig. Chyląc czoła przed dokonaniami rewolucjonistów możemy wreszcie bez wyrzutów sumienia stwierdzić, że wina lekko słodkie pięknie wyrażają mozelskie terroir. (wb)

Najważniejsze siedliska: Oberemmeler Hütte, Saarburger Rausch, Ockfener Bockstein, Scharzhofberger, Kaseler Nies’chen, Grünhäuser Abtsberg, Grünhäuser Herrenberg, Trittenheimer Apotheke, Piesporter Goldtröpfchen, Dhron Hofberger, Brauneberger Juffer i Juffer-Sonnenuhr, Bernkasteler Doctor, Graacher Himmelreich i Domprobst, Wehlener Sonnenuhr, Zeltinger Schlossberg i Sonnenuhr, Ürziger Würzgarten, Erdener Treppchen i Prälat, Wolfer Goldgrube, Pündericher Marienburg, Winninger Röttgen i Uhlen.

Najważniejsi producenci: Clemens Busch, Joh. Jos. Christoffel, Fritz Haag, Heymann-Löwenstein, Karthäuserhof, Reinhard & Beate Knebel, Schloss Lieser, Dr. Loosen, Markus Molitor, Egon Müller, Joh. Jos. Prüm, Willi Schäfer, von Schubert – Maximin Grünhaus Selbach-Oster, Van Volxem, Daniel Vollenweider, Zilliken.

Rheingau: mineralność albo nic

Ren – a ściślej jego środkowy bieg między Wormacją a Bingen – od zawsze konkurował z Mozelą o miano stolicy światowego rieslinga. „Wino reńskie” to określenie, które znają nasi ojcowie i babki, a i w innych krajach ta znajomość jest niezwykle ugruntowana: w języku angielskim hock (czyli etymologicznie wino z Hochheim) w XIX wieku stał się synonimem wina białego w ogóle. W Rheingau jest zaledwie 3,3 tys. ha winnic, z czego 78 proc. to riesling – nie ma na świecie drugiego istotnego regionu winiarskiego, gdzie dominacja jednej odmiany byłaby tak wyraźna.


Rheingau | fot. TPB

Doskonałe warunki riesling zawdzięcza w Rheingau geologicznemu zderzeniu, które wypiętrzyło w środku równiny na południe od Frankfurtu wzgórza Taunus. Płynący od pogranicza szwajcarsko-badeńskiego z południa na północ Ren napotkał te wzgórza w miejscu, gdzie wiele milionów lat później Rzymianie założyli miasto Moguncja, i musiał skręcić na zachód. Swój właściwy, północny bieg ku Morzu Północnemu odzyskał 20 km dalej, w Bingen. Dziś mamy zatem 20 km poziomej skalnej półki wystawionej idealnie na południe, ku słońcu, gdzie możemy posadzić rieslinga. Do tego dochodzi świetny geologiczny substrat starych wzgórz Taunus: spod pokładów rzecznego iłu i marglu w wyższych partiach winnic wychodzi krystaliczny łupek, podobny do znanego nam już znad Mozeli. I właśnie styl tych ostatnich win Rheingau przez stulecia powielało. Lepsze niż nad Mozelą dojrzewanie wraz z zatrzymującą kwasowość glebą dawało od dawien dawna znakomite wina słodkie na wyższych poziomach Prädikat. Lżejsze wina – Kabinett i Spätlese – mniej miały jednak do zyskania na cukrze resztkowym (ich kwasowość, mniej ostra, nie wymagała aż takich jego ilości), toteż Rheingau wcześniej zaczęło dryfować ku winom wytrawnym. Już na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku powstała tu inicjatywa czołowych winiarzy pod nazwą Charta, prekursor późniejszego konceptu VDP. Grunt pod klasyfikację winnic i selekcję najlepszych rieslingów był zatem przygotowany wcześniej. Rheingau jest jedynym regionem, gdzie jest ona zatwierdzona oficjalnie przez władze państwowe; wina oznaczane są nie Grosses, a Erstes Gewächs.

Ten dłuższy okres doświadczalny sprawił, że winiarze z Rheingau nieco zweryfikowali swój entuzjazm wobec wytrawności. Jako zasada pozostaje w mocy, natomiast nie jest już rozumiana ortodoksyjnie jako zerowa zawartość cukru resztkowego. Prędko odkryto, że taka absolutna wytrawność zamiast wzmagać rys terroir w winach, często go stępiała, gdyż bukiety stawały się agresywne, ziołowe, a wina mimo dobrej dojrzałości zbyt kwasowe; zarazem zbliżały się do niebezpiecznych dla rieslinga zawartości alkoholu (13–13,5%). Utarł się zwyczaj, by w winach pozostawiać cukier bliski górnej granicy dozwolonej dla kategorii trocken, czyli 7–8 g/l. A w cieplejszych rocznikach, lepiej dojrzewających parcelach, najambitniejszych winach nieraz więcej. Ponieważ jednak wino zawierające 10–12 g/l cukru według prawa oznaczane musi być halbtrocken, a jest to termin najbardziej znienawidzony przez winiarzy i pogardzany przez konsumentów, opracowano przepyszne (choć w istocie wyrażające istotę sprawy, gdy wina tego typu nie smakują w ogóle słodko) eufemizmy, jak harmonisch trocken lub international dry. W takim właśnie stylu utrzymane są najczęściej rieslingi Charta.

Dzisiejsza sytuacja rieslinga w Rheingau jest znakomita. Nie ma wątpliwości, że nigdy w historii nie powstawało tu tak wiele wybitnych win. Od pieprznych, barokowych win Roberta Weila z lessowo-kamienistych gleb w Kiedrich, przez słone, biodynamiczne interpretacje Petera Jakoba Kühna z kwarcytowych margli w Oestrich i długowieczne, czyste jak kryształ górski butelki Franza Künstlera z wapiennej enklawy w Hochheim (to już nad Menem, nie Renem, ale okolicę tę tradycyjnie zalicza się do Rheinagau), a kończąc na zimnych, kamiennych, a przy tym fenomenalnie eleganckich rieslingach Georga Breuera z Rüdesheim – panorama jest szeroka, a poziom niezwykle wyrównany.

Rheingau ma szczęście, że znalazło się w środku strefy klimatycznej uprawy winorośli w Niemczech – globalne ocieplenie przyniosło mu większą regularność i ostatecznie odcięło od problemów z niedojrzałością, jakie wciąż przeżywa Mozela; zarazem nie dało, jak w Palatynacie, niesprzyjającego rieslingowi tropiku. Przy tym wszystkim trzeba jednak powiedzieć, że styl win z Rheingau definitywnie się zmienił. Nie wrócą już czasy soczystych słodkich kabinettów ani dawne katalogi, w których jeden winiarz oferował dwanaście różnych Auslese. Wyznaniem wiary stała się wytrawność (niekiedy całkowita, niekiedy „międzynarodowa”), która pozwala wyrazić mineralność miejscowego terroir w sposób bezpośredni i zrozumiały dla konsumentów na całym świecie, czyli pijących na co dzień meursault, condrieu, muscadet, soave, a niekoniecznie Scharzhofberger. Może to i lepiej – przynajmniej sytuacja jest jasna (a wkrótce może być jeszcze jaśniejsza, gdy z etykiet zaczną znikać słowa Kabinett i Spätlese, co już jest w planach). Wina słodkie będą tu wciąż powstawać w takim zakresie, jaki jest dla nich naturalny – to znaczy jako wisienka na torcie, a nie główny nurt produkcji. Pozycji win trocken nic już raczej nie zachwieje, bowiem w konkurencji mineralnego, wytrawnego rieslinga z wysokiej półki Rheingau z pewnością należą do czołowych regionów na świecie. A kto wie, czy w kolejnych latach po prostu nie odfrunie konkurentom na dobre. (wb)

Najważniejsze siedliska: Hochheimer Hölle, Kirchenstück i Domdechaney, Rauenthaler Nonnenberg, Kiedricher Gräfenberg, Erbacher Marcobrunn, Hattenheimer Wisselbrunnen, Hassel i Pfaffenberg, Oestricher Doosberg i Lenchen, Rüdesheimer Roseneck, Berg Rottland i Berg Schlossberg.

Najważniejsi producenci: Georg Breuer, Domdechant Werner, August Eser, Schloss Johannisberg, Johannishof, August Kesseler, Peter Jakob Kühn, Franz Künstler, Hans Lang, Josef Leitz, Fürst Löwenstein, Schloss Reinhartshausen, Schloss Schönborn, Robert Weil.

Nahe: terroirystyczne puzzle

Wciśnięte między Rheingau, Mittelrhein i Rheinhessen, Nahe buduje swą prawdziwą tożsamość dopiero od 1971 r. Wtedy to wyznaczono granice regionu – jeszcze w latach trzydziestych XX wieku większość tutejszych win trafiała do sprzedaży po prostu jako „reńskie” albo była oferowana luzem handlarzom z Rheingau i Mozeli, którzy chętnie wzbogacali swoje wina towarem z Nahe.

Riesling pojawił się tu późno – dopiero w XIX w. – i wciąż nie jest odmianą numer jeden. Zajmuje ledwie czwartą część powierzchni winnic, od niedawna jest go nieco więcej niż müller-thurgau, ustępuje zaś miejsca silvanerowi i kernerowi. Większym jednak problemem jest brak jednorodnego charakteru rieslingów z Nahe.


Łagodne wzgórza Nahe. | fot. TPB

W regionie jest w sumie 4145 ha winnic, które tworzą prawdziwą mozaikę terroir. Kręgosłup Nahe tworzy rzeka o tej samej nazwie oddzielająca wzgórza Hünsruck od północnego Palatynatu i kończąca swój niedługi żywot (116 km) w Bingen, w nurtach Renu, dokładnie naprzeciwko stromych winnic Rheingau – Berg Schlossberg i Berg Roseneck.

Wzdłuż jej biegu leżą znane winiarskie wioski: Schlossböckelheim (słynna winnica Kupfergrube usytuowana na terenach dawnej kopalni rudy miedzi), Oberhausen, Niederhausen (legendarne, prawdopodobnie najlepsze siedlisko w Nahe – Hermannshöhle), Norheim, Traisen, wreszcie największe miasto regionu, Bad Kreuznach, gdzie nie brak dobrych winnic. Dobre stanowiska znaleźć można jednak także wzdłuż dopływów Nahe, Guldenbach czy Gräfenbach.

Teren tworzą tu z reguły łagodne wzgórza. Na północy dominuje kwarcyt, łupki i szarogłazy – wina pochodzące z tej części Nahe są zazwyczaj świeże i pikantne. Bliżej Bad Kreuznach w glebie więcej już piasku, margli, lessu i iłów, rieslingi zyskują zaś bardziej kwiatowy charakter. Między Bad Münster a Schlossböckelheim dominuje gleba wulkaniczna o dużej zawartości porfiru, co przekłada się na wina bardzo mineralne i pikantne.

Przy takim zróżnicowaniu terroir trudno zatem mówić o jednorodnym stylu rieslingów z Nahe. Nie przeszkdza to jednak w ostatnich latach uzyskiwać tutejszym winiarzom fantastyczne rezultaty. W 2007 r. przedstawili bowiem kolejny raz najlepszą – moim zdaniem – kolekcję win klasy Grosses Gewächs pośród wszystkich regionów.

Zacznijmy od pioniera Nahe, Helmuta Donnhöffa. Mówi się, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza zrobił w regionie więcej, niż jego przodkowie w ciągu minionych 250 lat (rodzina robi wino od 1750 r.). Do winiarni należą najlepsze parcele w okolicach Schlossböckelheim i Niederhausen, a wina z nich pochodzące wyznaczają wzorzec rieslinga z Nahe. W roku 2007 najbardziej złożony wydał mi się Norheimer Dellchen – riesling o porywającej, pikantnej mineralności, ultraczysty, z drugiej zaś strony pełen owocowej ekspresji, spięty fantastyczną kwasowością. Klasyk Donnhöffa, Niederhäuser Hermannshöhle mógłby służyć za przykład rieslinga encyklopedycznego: cytrusowy, kamiennie szorstki, z nutami świeżego chleba, pełen siły, elegancki i soczysty. Wreszcie ciut tylko mniej ekspresyjny Schlossböckelheimer Felsenberg: pieprzny, dziś może nieco wycofany, ale bardzo elegancki i mineralny.

Weingut Donnhöff ma szczęśliwie grupę znaczących konkurentów. Po raz kolejny świetne wina zrobił Armin Diel, współtwórca (z Joelem Paynem) przewodnika po winach niemieckich „Gault-Millau” oraz winiarz ze Schlossgut Diel. Spośród rieslingów 2007 najciekawszy, najbardziej kryniczny, ekstremalnie mineralny okazał się Dorsheimer Burgberg. Po potężnej dawce kamiennej surowości w nosie, wino cieszy na podniebieniu świeżą miodową owocowością. Znakomita robota.

Mistrzowskie rieslingi z siedlisk w Monzingen, położonych na zachodnich krańcach Nahe i przez lata zapomnianych pokazał winiarz, który odkrył tę część regionu na nowo – Werner Schönleber. Frühlingsplätzchen z jego Weingut Emrich-Schönleber – ultraterroirystyczne, potężne wino o sile górskiego potoku – stoi według mnie w jednym rzędzie z Dellchen Donnhöffa wśród pięciu najlepszych rieslingów Grosses Gewächs z rocznika 2007. Kolejny riesling Schönlebera, Halenberg jest spokojniejszy, bardziej stonowany, świetnie zintegrowany, trudno jednak odmówić mu kapitalnej mineralnej ekspresji i niebywałej czystości. Kolejne znakomite wino.

Na koniec kilka słów na temat rieslingów Stefana Krugera z Weingut Kruger-Rumpf z Münster-Sarmsheim. Oba wina Grosses Gewächs, Dautenpflänzer i Pittersberg znakomicie czytają terroir, a mineralność, siła i soczystość są ich podstawowymi cechami. Oba udowadniają też, że winiarnia Kruger-Rumpf zalicza się dziś do ścisłej czołówki Nahe. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Münsterer Dautenpflänzer, Münsterer Pittersberg, Dorsheimer Burgberg, Dorsheimer Goldloch, Dorsheimer Pittermännchen, Wallhausener Johannisberg, Wallhausener Felseneck, Roxheimer Berg, Traiser Bastei, Traiser Rotenfels, Norheimer Kirschheck, Norheimer Dellchen, Niederhäuser Steinberg, Niederhäuser Hermannsberg, Niederhäuser Hermannshöhle, Schlossböckelheimer Felsenberg, Bockenauer Felseneck, Monzinger Frühlingsplätzchen, Monzinger Halenberg

Najważniejsi producenci: Donnhöff, Emrich-Schönleber, Schlossgut Diel, Dr. Crusius, Kruger-Rumpf, Gutsverwaltung Niederhausen-Schlossböckelheim, Prinz zu Salm-Dalberg Schloss Wallhausen

Rheinhessen: na złość niebieskiej zakonicy 


Winnice nad Renem w Rheingau. | fot. TPB

Największy region winiarski Niemiec (ponad 26 tys. ha) przez dziesięciolecia pracował na swoją nienajlepszą reputację. Dość powiedzieć, że tylko 10 proc. tutejszych upraw zajmuje riesling. Blisko dwa razy większą powierzchnię winnic ma w Hesji Nadreńskiej müller-thurgau. To właśnie z tej odmiany, uprawianej głównie na płaskich terenach, przy wielkiej wydajności, powstawały hektolitry zuckerwasser sprzedawanej pod handlową nazwą Liebfraumilch lub Blue Nun. Popyt na wina tego typu w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. sprawił, że mało kto w Rheinhessen zawracał sobie głowę produkcją ambitnych rieslingów. Tendencje rynkowe zmieniły się, a w ostatnich latach do głosu doszła nowa generacja winiarzy. Pierwszym, dwie dekady temu, był Fritz Hasselbach z winiarni Gunderloch w Nackenheim nad brzegiem Renu. Wiele lat później, gdy degustowałem jego świetne zrównoważone i kwasowe rieslingi z ekstremalnie gorącego rocznika 2003, pokazał mi zdjęcia swych parceli, regularnych zielonych prostokątów na tle wypalonych słońcem upraw sąsiadów – efekt ciężkiej, codziennej pracy w winnicy.

Następcy Hasselbacha okazali się jeszcze zdolniejsi. Klaus Keller (producent roku 2000 według przewodnika „Gault-Millau”, najlepszy producent win białych w 2006 r. według Eichelmanna) i Philipp Wittmann („wschodząca gwiazda” 2001 r.) należą dziś do ścisłej czołówki winiarzy niemieckich.

Za nimi idą kolejni, czego najlepszym przykładem jest dla mnie Daniel Wagner (Weingut Wagner-Stempel), młodzieniec z Siefersheim, który w ciągu ostatnich dwóch lat podniósł jakość swych rieslingów Grosses Gewächs na znakomity poziom. Działające w Rheinhessen stowarzyszenie młodych winiarzy Message in a Bottle grupuje całą nową generację regionu. Obok wspomnianych wyżej należą do niej m.in. Carolin Gillot z Kühling-Gillot i Michael Gutzler. Działalność wielu z nich wywróciła też tradycyjną hierarchię geograficzną Hesji Nadreńskiej. Przez lata przyjmowano bowiem, że czołowe wina regionu muszą pochodzić z leżących na czerwonym łupku winnic na zachodnim brzegu Renu, w okolicach Nierstein i Oppenheim. To oczywiście znakomite siedliska, jednak Wittmann i Keller robią swoje najlepsze wina w okolicach Westhofen (tu także Gutzler) i Dalsheim, a Wagner-Stempel w Siefersheim. Wszystkie te winnice leżą w heskim interiorze. Okolice Siefersheim to przede wszystki porfir.


Szef VDP, Steffen Christmann w swojej najlepszej winnicy Idig w Palatynacie. | fot. TPB

Degustacja rieslingów Grosses Gewächs z Hesji Nadreńskiej z rocznika 2007 była dla mnie najbardziej zaskakująca i obfitowała w niespodzianki. Absolutnym liderem, być może najlepszym wytrawnym niemieckim rieslingiem z 2007 r., jaki pokazano na prezentacji Grosses Gewächs w Wiesbaden, pozostaje dla mnie Westhofener Morstein Kellera – wino o mocnej, przenikliwej mineralności, esencjonalnie kamienne, cieliste, rewelacyjnie zrównoważone kwasowością. Gdyby nie finezja winiarza, Morstein mógłby ocierać się o karykaturę, pozostać przerysowanym skalnym potworem. Jest to jednak riesling tak starannie dopracowany i elegancki, że pozostaje tylko pokornie udać się do sklepu, a potem czekać długie lata, aż wino osiągnie pełnię swych możliwości.

W ścisłej czołówce jest kolejny Westhofener Morstein, tym razem od Wittmanna, wino bardziej soczyste, mniej napięte i z pewnością bardziej subtelne niż gigant Kellera, jednak fantastycznie mineralne i zrównoważone. Następne wina Wittmanna – urzekająco pachnący, świetnie zbudowany, skalny Westhofener Kirchspiel oraz przenikliwy, łączący mineralność z bogatą słodyczą i soczystością owocu Westhofener Brunnenhäuschen – to kolejne gwiazdy Hesji Nadreńskiej rocznika 2007. Miłą niespodziankę sprawił riesling Hohen-Sülzener Kirchenstück z Weingut Battenfeld-Spanier. Ta młoda (od 1997 r.) winiarnia promuje uprawę organiczną, a ich wino łączy mineralną czystość ze znakomitą owocowością. Kryniczne, napięte, kapitalne wino. To samo powiedzieć można o fenomenalnie kamiennym, niezwykle pełnym, niemal ekstremalnym rieslingu Niersteiner Pettenthal z Kühling-Gillot. To wino o gigantycznym potencjale, które potwierdza wielki skok jakościowy winiarni z Bodenheim. Obrazu rocznika dopełniają oba Grosses Gewächs z Weingut Wagner-Stempel: Siefersheimer Heerkretz i Siefersheimer Höllberg. Pierwsze to wino stylowe, mocne, bardzo żywe, o świetnej mineralności dopełnionej nutami roślinnymi. Drugie jest bardziej kamienne, zdradza nuty naftowe, ma znakomitą soczystość i wielki potencjał. Cień niebieskiej zakonnicy powoli znika znad Hesji Nadreńskiej! (tpb)

 

Najważniejsze siedliska: Binger Scharlachberg, Bodenheimer Burgweg, Nackenheimer Rothenberg, Niersteiner Brudersberg, Niersteiner Pettenthal, Niersteiner Hipping, Niersteiner Oelberg, Niersteiner Orbel, Oppenheimer Kreuz, Oppenheimer Sackträger, Dienheimer Tafelstein, Siefersheimer Heerkretz, Siefersheimer Höllberg, Westhofener Aulerde, Westhofener Kirchspiel, Westhofener Morstein, Dalsheimer Bürgel, Dalsheimer Hubacker, Wormser Liebfrauenstift, Wormser Kirchenstück

Najważniejsi producenci: Keller, Wittmann, Gunderloch, Wagner-Stempel, Gutzler, Freiherr Heyl zu Herrnsheim, Sankt Antony, G. A. Schneider, Battenfeld-Spanier, K. F. Groebe, Kühling-Gillot, Villa Sachsen

Palatynat: niemiecka ruletka

Ten bliźniak Alzacji, leżący na lewym brzegu Renu koło Mannheim, izolowany od atlantyckiej słoty górami Haardtu, kąpiący się w blasku ciepłego mikroklimatu (oraz tej zawsze zasobnej i pewnej siebie okolicy) nie jest dla rieslinga siedliskiem idealnym, ale rodzi dziś całkiem sporo win najwyższej klasy. Dlaczego nie idealnym? Na południu Palatynatu jest dla zimnolubnego rieslinga ogólnie zbyt ciepło, a gniazdko uwiły sobie odmiany burgundzkie, potrzebujące wszak o wiele bardziej śródziemnomorskich warunków. Na samej północy zaś nie sprzyjają mu piaszczyste gleby, na których lepiej czuje się choćby spätburgunder. Ogólnie rzecz biorąc ten spory region (ponad 23 tys. ha winnic) jest pod względem szczepowym regionem bardzo rozdrobnionym – zaledwie 21 proc. upraw daje rieslingowi pierwsze miejsca, ale 40 proc. produkcji regionu to wina czerwone.


Winnice Castel we Frankonii. | fot. TPB

Natomiast inaczej ma się sprawa ze środkowym Palatynatem, a ściślej jego duchowo-winiarskim rdzenniem, jakim jest wąskie przedgórze Mittelhaardt, rozciągający się na przestrzeni zaledwie 12 km między Bad Dürkheim a Neustadt. Winnice leżą tu nieco wyżej i są chłodniejsze, lecz rieslingowi sprzyja przede wszystkim nieprawdopodobny, przypominający sytuację w Alzacji koktajl glebowy. Na krótkim odcinku, a niekiedy nawet w obrębie jednej parceli (jak słynna Deidesheimer Paradiesgarten), mamy tu pięć makrotypów gleb: piaskowiec (Buntsandstein, w obrębie którego wyróżnia się piaski żółte, szare, czerwone), żwir, wapień, ił oraz bazalt, a w mniejszej ilości także porfir i łupek. W tym galimatiasie riesling czuje się jak ryba w wodzie i daje kalejdoskop bardzo ciekawych win. Ich ogólny styl jest potężny, ekstraktywny, z wysoką zawartością alkoholu (w czołowych cuvées niemal rutynowo 14%), o niższej kwasowości niż w innych regionach Niemiec, ale dobrej mineralności; zdarzają się wina słodkie na poszczególnych szczeblach Prädikat, lecz znaczna większość win – zwłaszcza tych najgłośniejszych w ostatnich latach – jest wytrawna. Ogólnie można powiedzieć, że wina ze żwiru, a szczególnie z wapienia mają najmocniejszą strukturę kwasową i są najbardziej długowieczne; piasek daje wina bardziej aromatyczne (słynne palatynackie bukiety egzotycznych owoców, z ananasem i bananem na czele); bazalt, ów rzadki dla rieslinga podkład (występuje np. w alzackim Rangen de Thann), rodzi wina najpotężniejsze, niezwykle masywne, o charakterystycznych pieprznych bukietach; w ostatecznym rozrachunku to one są najbardziej osobnymi i ciekawymi interpretacjami naszej odmiany.

Z wielkich niemieckich regionów winiarskich Palatynat wraz z Rheingau najwięcej skorzystał na rewolucji win wytrawnych w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Z uwagi na niską kwasowość wina słodkie rzadko dorównują tu swym odpowiednikom znad Mozeli czy Nahe, natomiast ich spory ekstrakt i regularność tutejszego klimatu predestynuje rieslingi do wytrawności. Toteż nic dziwnego, że najpierw w kategorii Spätlese trocken, a następnie Grosses Gewächs (klasyfikowanych parceli jest w samym Mittelhaardt aż 25) Palatynat zadziwił świat serią niezwykle spektakularnych win. Może spektakularnych aż nadto, gdyż mijające lata w coraz większym stopniu ukazywały ich niedoskonałości. Na kolejnych stronach Marek Bieńczyk pisze o kontrowersjach wokół rieslinga alzackiego; Palatynat uniknął co prawda jednej z kości niezgody – cukru resztkowego – wpadł za to w pułapkę nadmiernej dojrzałości, przez co wiele win, szczególnie tych z górnej półki właśnie, okazywało się ospałych, nużących, zbyt alkoholowych i zarazem płaskich. Bananowymi bukietami zbyt często przypominały pinot gris lub wręcz viognier, brakowało im najbardziej przecież pożądanej w rieslingu cechy, czyli kwasowego napięcia, elektryczności. Powtarzające się z coraz większą częstością roczniki upalne, jak 2000, 2003 i 2006, wzmagały ten problem i sprawiały, że rieslingi z Palatynatu coraz częściej smakowały jak karykatura samych siebie.

Rocznik 2007 okazał się jednak dla Palatynatu niezwykle przychylny. Przedłużony sezon wegetacyjny i znakomita kwasowość, którą odnajdujemy w całych Niemczech, tu okazała się na wagę złota. Degustacja Grosses Gewächs z Palatynatu okazała się największą niespodzianką rocznika i najlepszą serią rieslingów, jaką ten region przedstawił za mojej pamięci. Szczególnie wybitnie wypadły siedliska bazaltowe, zwłaszcza model tej gleby – Forster Pechstein, gdzie wszystkie degustowane wina osiągnęły wybitność; przy swojej nieposkromionej aromatycznej ekspresji i dużym ekstrakcie ukazują arcyciekawą mineralność. Win wielkiej klasy w całym Palatynacie jest doprawdy wiele, lecz tylko z najwybitniejszych siedlisk: Forster Ungeheuer, Deidesheimer Kalkofen, Ruppertsberger Gaisböhl. Nie ulega wątpliwości, że w kolejnych latach produkcja wysokiej klasy rieslinga przypominać będzie rosyjską ruletkę i w niektórych siedliskach uzyskanie zrównoważonych win może być coraz trudniejsze. Lecz jak wiadomo, ruletka jest grą, gdzie można wszystko stracić, ale też wiele zyskać. (wb)

Najważniejsze siedliska: Laumersheimer Mandelberg, Grosskarlbacher Burgweg, Kallstadter Saumagen, Ruppertsberger Gaisböhl i Reiterspfad, Deidesheimer Paradiesgarten, Kalkofen i Kieselberg, Forster Ungeheuer, Jesuitengarten, Kirchenstück i Pechstein, Wachenheimer Gerümpel, Königsbacher Idig, Siebeldinger Im Sonnenschein, Birkweiler Kastanienbusch i Mandelberg.

Najważniejsi producenci: Dr. Bassermann-Jordan, Friedrich Becker, Reichsrat von Buhl, Dr. Bürklin-Wolf, A. Christmann, Dr. Deinhard, Koehler-Ruprecht, Georg Mosbacher, Müller-Catoir, Ökonomierat Rebholz, Dr. Wehrheim.

Frankonia: wychodząc z cienia silvanera


Robert Haller, zarządca Fürst Löewenstein, Frankonia. | fot. TPB

Gdyby spojrzeć na Frankonię przez pryzmat statystyk, riesling pozostaje ciągle w cieniu silvanera. Spośród ponad 6 tys. ha ogółem, tylko 263 obsadzone są rieslingiem (4,3 proc. całości). Tradycyjne opinie o położonym nad Menem regionie mówią także o jakościowej dominacji silvanera. Degustacje minionych dwóch lat pokazują jednak, że Frankonia ma co najmniej kilka fenomenalnych siedlisk dla rieslinga i – w kategorii win klasy Grosses Gewächs, moim zdaniem – wina z tej odmiany z roczników 2006 i 2007 przewyższają lokalne silvanery.

Riesling rośnie we Frankonii we wszystkich trzech strefach geologicznych: na wschodzie, gdzie dominuje odmiana marglu zwana kajper, w części centralnej, wokół Würzburga, gdzie winnice rosną przede wszytkim na wapieniu muszlowym, i wreszcie w kilku siedliskach w zachodniej części regionu, zdominowanych przez piaskowiec.

Rieslinga mają w swojej ofercie wszyscy wybitni producenci frankońscy. Styl tutejszych win waha się w zależności od terroir i preferencji winiarza, jednak większość rieslingów z Frankonii cieszy niezwykłą finezją i delikatnością, czasem wręcz surową interpretacją terroir, czego bodaj najbardziej skrajnym przykładem jest winnica Homburger Kallmuth i pochodzące z niej wina Fürst Löwenstein. Także w roku 2007 riesling z tej winnicy okazał się jednym z najlepszych. Nie był może tak ekstremalny, jak potrafi, ale jego finezyjna, skalna kruchość to, z jednej strony, twardy orzech do zgryzienia dla początkujących winomanów, z drugiej subtelna, pełna przyjemność dla tych bardziej obytych z frankońskim stylem rieslinga.

W 2007 r. wina z zachodniej części regionu w ogóle prezentowały się lepiej. Kallmuthowi Löwensteina w pełni dorównuje smukły, powściągliwy, mineralny zarazem Centgrafenberg Rudolfa Fürsta. W trójce najlepszych rieslingów rocznika mieści się (chciałoby się dodać – oczywiście) Escherndorfer Lump Horsta Sauera – wino zwiewne, finezyjne, kamienno-ziołowe, z pięknym, soczystym, krągłym owocem na podniebieniu. Tyle, jeśli idzie o wina znakomite. Pozostali producenci ze swoimi rieslingami Grosses Gewächs mieszczą się jednak w górnych stanach ocen bardzo dobrych, a cały frankoński riesling prezentuje się w roczniku 2007 bardzo równo. Na szczególne wyróżnienie zasługują Würzburger Stein i Randersackerer Pfülben z Juliusspital, Escherndorfer Lump pukającej od dłuższego czasu do drzwi pierwszej ligi frankońskiej winiarni Zur Schwane oraz Casteller Schlossberg z Fürstlich Castell’sches Domänenamt. (tpb)

Najważniejsze winnice: Bürgstadter Centgrafenberg, Homburger Kallmuth, Würzburger Stein, Würzburger Innere Leiste, Randersackerer Pfülben, Escherndorfer Lump, Volkacher Ratsherr, Iphöfener Julius-Echter Berg, Casteller Schlossberg

Najważniejsi producenci: Rudolf Fürst, Horst Sauer, Fürstlich Castell’sches Domänenamt, Juliusspital, Fürst Löwenstein, Johann Ruck, Schmitt’s Kinder, Schloss Sommerhausen, Am Stein, Störrlein, Hans Wirsching, Brennfleck, Rainer Sauer, Bürgerspital zum Heiligen Geist, Staatlicher Hofkeller Würzburg

Mittelrhein: między upadkiem a renesansem


Legendarna skała Lorelei w Mittelrhein. | fot. TPB

Winnice Środkowego Renu ciągną się długim wąskim pasem od Trechtingshausen, zaraz za przełomem rzeki w zachodnim Rheingau, aż po Bonn. Trudno uwierzyć, że na odcinku 120 km jest dziś tylko ok. 470 ha czynnie uprawianych winnic i liczba ta sukcesywnie spada. Jeszcze sto lat temu winiarze pracowali na 2 tys. ha, w 1945 r. na 1,2 tys., a w 1992 jeszcze na 700. Przyczyną kryzysu regionu są trudne warunki uprawy. Większość winnic w Mittelrhein to siedliska niezwykle strome. Koszty pracy jest tu bardzo wysoki.

Z drugiej strony Środkowy Ren to region niezwykle malowniczy i atrakcyjny turystycznie. Każdego roku tysiace turystów przepływają statkami u stóp skały Lorelei, po czym w sztubach St. Goar, Bacharach i Boppard wypijają hektolitry tanich sektów i bezpłciowych Weissen. Ów popyt długie lata skutecznie hamował jakościowy rozwój lokalnego winiarstwa. Inicjatorem zmian stał się Peter Jost, człowiek, który na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku udowodnił, że w Mittelrhein można robić wysokiej klasy rieslingi. Dziś ma za sobą niedużą, ale aktywną grupę młodych winiarzy, którzy pracują nad tym, by renesans regionu stał się faktem. Należą do niej Jochen Ratzenberger, Jens Diedinger, Matthias Müller czy Florian Weingart.

Riesling pozostaje najważniejszą odmianą Środkowego Renu i zajmuje blisko 70 proc. tutejszych upraw. Rocznik 2007 pokazał, że tutejsze wina potrafią ukazać bardzo indywidualny, kompleksowy styl, w którym soczysta owocowość i słodkie nuty miodowo-brzoskwiniowe nie przeszkadzają w ekspozycji mineralnych cech poszczególnych siedlisk. Najciekawszym moim zdaniem wytrawnym rieslingiem klasy Grosses Gewächs jest w 2007 r. Bacharacher Posten z winiarni Bastian – przenikliwy, ostry, ale wyrównany świetnymi nutami owocowymi na podniebieniu. Świetnie prezentuje się też bodaj najbardziej emblematyczne wino regionu, Bacharacher Hahn Josta, w roczniku 2007 jakby niezdyscyplinowane, nieco puszczone, a przez to urzekające swą leniwą swobodą i stanowiące miły kontrapunkt wobec wielu innych, nadmiernie napiętych rieslingów. Na szczególne słowa uznania zasługują też wyrazisty, bodaj najbardziej mineralny w regionie Bacharacher Wolfshöhle Ratzenbergera i Engehöller Bernstein z winiarni Lanius-Knab, riesling bardzo kryniczny, niemal pikantny, zaskakujący na podniebieniu jesiennymi nutami suszonych owoców i gryczanego miodu. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Steeger St. Jost, Bacharacher Hahn, Bacharacher Post, Bacharacher Wolfshöhle, Engehöller Bernstein, Oberweseler Oelsberg

Najważniejsi producenci: Weingart, Didinger, Toni Jost (Hahnenhof), Mathias Müller, Perll, Ratzenberger, Bastian, Lanius-Knab

Inne regiony uprawy rieslinga w Niemczech

Wirtembergia


Koblencja. Tam gdzie Ren spotyka Mozelę. | fot. TPB

Leżący w okolicach Stuttgartu region winiarski słynie przede wszystkim z win czerwonych, zwłaszcza z lembergera i trollingera. Riesling stanowi tu jednak blisko 20 proc. upraw – większość win powstaje w lokalnych spółdzielniach i jest wypijana na miejscu. Tylko kilka winiarni koncentruje się na tej odmianie i odnosi wymierne sukcesy. W Wirtembergii riesling rośnie przede wszystkim na kajprze i wapieniu muszlowym, między Heilbronnem a Stuttgartem. Kilka winnic dedykowanych odmianie ma nawet status Grosses Gewächs.

Spośród nich w roczniku 2007 wyróżniają się rieslingi: dość słodki, pełen siły, cytrusowy Burg Wildeck z Staatsweingut Weinsberg, ekstremalny, napięty, przypominający swą nutą mineralną wina z Friuli Schlosswengert z Schlossgut Hohenbeilstein oraz surowy, bardzo kamienny Lämmler Rainera Schnaitmanna. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Fellbacher Lämmler, Bönnigheimer Sonnenberg, Heilbronner Stiftsberg, Schnaiter Altenberg, Stettener Pulvermächer, Verrenberger Verrenberg, Hohenbeilsteiner Schlosswengert, Schwaigerner Ruthe, Untertürkheimer Herzogenberg, Stettener Brotwasser, Abstadter Burg Wildeck

Najważniejsi producenci: Gerhard Aldinger, Ernst Dautel, Drautz-Able, Jürgen Ellwanger, Karl Haidle, Fürst zu Hohenlohe-Oehringen, Graf Neipperg, Rainer Schnaitmann, Hans-Peter Wöhrwag, Schlossgut Hohenbeilstein, Staatsweingut Weinsberg

Badenia

Najdalej na południe położony region Niemiec nie jest szczególnie gościnny dla rieslinga. Na blisko 16 tys. ha dominują białe i czerwone odmiany burgundzkie, nasz bohater zajmuje zaś jedynie 7,7 proc. upraw. Jedne z najlepszych badeńskich rieslingów pochodzą ze stromych, granitowych winnic w Ortenau. Za najlepsze dla odmiany siedlisko uznaje się Durbacher Plauelrain. Status Grosses Gewächs dla rieslinga ma Husarenkappe w Burg Ravensburg. Smaczne rieslingi można też znaleźć na Badische Bergstrasse. Odmianę znaleźć można także na zboczach słynnej góry Kaiserstuhl, w kultowej dla Badeńczyków wulkanicznej winnicy Ihringer Winklerberg jednak riesling nie osiąga tam takich rezultatów jak weiss- czy grauburgunder.

W 2007 r. najlepszymi rieslingami klasy Grosses Gewächs wydają się w Badenii: mocny, kamienny, pieprzowy, ale dobrze zrównoważony Eichberg Salweya; strzelisty, pełny, soczysty, ale wciąż mineralny Neugesetz Franckensteina oraz solidny, zdominowany przez nuty mineralne Husarenkappe z Burg Ravensburg. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Durbacher Plauelrein, Burg Ravensburger Husarenkappe, Achkarrer Schlossberg, Zell-Weierbacher Neugesetz, Neuweier Mauerberg, Oberrotweiler Kirchberg, Glottertaler Eichberg

Najważniejsi producenci: Andreas Laible, Dr. Heger, Freiherr von und zu Franckenstein, Schloss Neuweier, Burg Ravensburg, Salwey, Graf Wolff Metternich

Hessische Bergstrasse

Wprawdzie powstała w 1971 r. Heska Droga Górska to jeden z najmniejszych regionów winiarskich Niemiec (ledwie 441 ha), za to aż połowa tutejszych upraw dedykowana jest rieslingowi. Region rozciąga się na wschód od Renu, między Darmstadt a Heidelbergiem. Ponad 90 proc. produkowanych tu win to wina klasy Qualitätswein mit Prädikat – najwięcej w całych Niemczech; z drugiej strony wydajność należy do najniższych kraju – 65 hl/ha. Warunki uprawy są bardzo dobre. Winnice leżą na stromych zboczach Odenwaldu, który chroni je przed chodnymi wiatrami ze wschodu. Górne części upraw leżą na podłożu skalnym, granicie, piaskowcu i wapieniu; niżej położone winnice rosną na żyznej, bogatej w humus glebie. Ze względu na rozmiar regionu wina z Hessische Bergstrasse są trudno dostępne nawet w Niemczech. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Heppenheimer Centgericht, Heppenheimer Steinkopf, Bensheimer Kalkgasse

Najważniejsi producenci: Hessische Staatsweingüter Domaine Bergstrasse, Simon-Bürkle, Stadt Bensheim

Saale-Unstrut

Riesling nad Soławą i Unstrutą jest tylko jedną z wielu uprawianych tu białych odmian – zazwyczaj wcześnie dojrzewających, dostosowanych do trudnego klimatu. A jednak to właśnie z tym szczepem wiążą się największe dotychczasowe sukcesy i nadzieje eks-enerdowskiego regionu. Na stromych siedliskach powyżej Unstruty, w Karsdorfie i Freyburgu powstają najciekawsze rieslingi tworzone przez parę ambitnych winiarzy: Uwe Lützkendorfa i Bernarda Pawisa. Obaj zawiadują winnicami klasy Grosses Gewächs – pierwszy Hohe Gräte, drugi Edelacker. Oba siedliska zdominowane są przez wapień muszlowy i mają południową ekspozycję. Hohe Gräte Riesling 2007 okazał się winem dość miesistym, nieco zielonym, ale z dobrą słodyczą owocu na pdoniebieniu. Zasluguje na ocenę dobrą. Zdecydowanie lepiej wypada Edelacker Pawisa, wino ocierające się o znakomitość, surowo kamienne, szorstkie w nosie i miodowo-soczyste na podniebieniu. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Freyburger Edelacker, Karsdorfer Hohe Gräte

Najważniejsi producenci: Pawis, Lützkendorf

Saksonia

Saskie winnice ciągną się na obu brzegach Łaby od Pirny pod Dreznem aż po Seusslitz, na północ od Miśni. Riesling zajmuje tu 16 proc. upraw i jest jedną z najważniejszych odmian najdalej na wschód wysuniętego regionu winiarskiego Niemiec. Na razie wciąż najbardziej zaawansowanym producentem jest Schloss Proschwitz, właściciel znakomitej dla rieslinga winnicy w Zadel. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Zadeler Schloss Proschwitz

Najważniejsi producenci: Schloss Proschwitz, Schloss Wackerbarth, Klaus Zimmerling

Ahr

Liczący ledwie 520 ha region leżący nad dopływem Renu, strumieniem Ahr, ledwie 20 km na południe od Bonn to królestwo pinot noir. Strome, łupkowe stoki i bliskość wody sprawiają, że jest to także świetne siedlisko dla rieslinga. Nie uprawia się go tutaj masowo wyłącznie ze względu na deficyt win czerwonych w Niemczech. Mimo to rieslingi z Ahr potrafią być bardzo ciekawe i zyskiwać wysokie oceny. Najlepsze powstają w okolicach Mayschoss i Altenahr. (tpb)

Najważniejsze siedliska: Mayschosser Laacherberg, Altenahrer Eck

Najważniejsi producenci: Deutzerhof Cossmann-Hehle, Winzergenossenschaft Mayschoss-Altenahr

Najlepsze rieslingi Grosses Gewächs 2007

Tomasz Prange-Barczyński:
Röttgen, mosel-saar-ruwer, Heymann-Löwenstein
Kiedricher Gräfenberg, rheingau, Robert Weil
Dellchen, nahe, Dönnhoff
Hermannshöhle, nahe, Dönnhoff
Frühlingsplätzchen, nahe, Emrich-Schönleber
Centgrafenberg, franken, Rudolf Fürst
Kallmuth, franken, Fürst Löwenstein
Brunnenhäuschen, rheinhessen, Wittmann
Morstein, rheinhessen, Keller
Kirchenstück, rheinhessen, Battenfeld-Spanier
Pettenthal, rheinhessen, Kühling-Gillot
Im Sonnenschein Ganshorn, pfalz, Ökonomierat Rebholz
Kastanienbusch Köppel, pfalz, Dr. Wehrheim

Wojciech Bońkowski
Morstein, rheinhessen, Keller
Pechstein, pfalz, Reichsrat von Buhl
Pfaffenberg, rheingau, Schloss Schönborn
Kirchspiel, rheinhessen, Wittmann
Dellchen, nahe, Dönnhoff
Hohenmorgen, pfalz, Dr. von Bassermann-Jordan
Pechstein, pfalz, Georg Mosbacher
Hölle, rheingau, Franz Künstler
Pittersberg, nahe, Kruger-Rumpf
Schlossberg, rheingau, Schloss Reinhartshausen
Uhlen Laubach, mosel, Heymann-Löwenstein
Wolfshöhle, mittelrhein, Ratzenberger

Powrót do strony głównej "Riesling"

Tekst ukazał się w numerze 35 (5/2008)

Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek

Sytuacja Biodynamiczna

Jutro: 24 maja 2012


Przez całą dobę czas przejściowy.

Dziś: 23 maja 2012


Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy.


Wczoraj: 22 maja 2012


Przez całą dobę czas Korzenia.

Objaśnienia

KorzystneNiekorzystne
Czas owocu Czas liścia
Czas kwiatu Czas korzenia
Czas przejściowy
Więcej o kalendarzu biodynamicznym

Najnowsze wpisy na blogach

Blog Ewy Rybak

Francja na stojąco

Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
więcej

Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego

Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux

Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą...
więcej

Blog Ewy Wieleżyńskiej

Nie pisz o grignolino

Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła
więcej

Blog Andrzeja Daszkiewicza

Prasówka 47

Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie...
więcej

Kalendarz imprez

Najbliższe:
22-24 maja, London International Wine Fair, Londyn, Wielka Brytania
23 maja, Kolacja z winami Rogera Sabona, Warszawa
24-27 maja, Dni Węgrzyna & CK Wino, Kraków
25-26 maja, MineWine Malta Festival, Poznań
26 maja, Dzień otwartych winnych piwnic, Małokarpacki Szlak Winny, Słowacja
 26 maja, Święto Wina, Janowiec nad Wisłą
31 maja - 3 czerwca,Time for Wine, Budapeszt, Węgry
2-4 czerwca, Vievinum, Wiedeń, Austria
23-24 czerwca, VII Konwent Polskich Winiarzy, Łańcut
28 czerwca - 1 lipca, Bordeaux Fete Le Vin, Bordeaux, Francja

Objaśnienia:
 Impreza organizowana przez Magazyn WINO
 Impreza promująca wina polskie
 Impreza promująca kraj lub region winiarski
 Impreza organizowana przez importera lub sklep
 Targi krajowe

Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!

Sprawdź wszystkie nadchodzące wydarzenia

Złapane w sieci

Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy

Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)


Wielka Majówka w lubuskich winnicach!

Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl)


Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków

Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)


Chcesz zrobić dobre wino?

W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl)


Zobacz wszystkie



© MagazynWino.pl | Prawa zastrzeżone | Warszawa 2008-2010
Regulamin | Reklama | Kontakt | Zapytania ofertowe
Serwis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich