Magazyn Wino


Wyszukiwarka win

Wyszukiwarka zaawansowana

Newsletter

Aby zamówić bezpłatny
biuletyn portalu
MagazynWino.pl, wpisz
w poniższe pole
swój adres e-mail.

Dobrze powiedziane

Notki degustacyjne więcej mówią o osobowości degustatora niż o winach.

Richard Olney, amerykański pisarz, propagator francuskiej kuchni i francuskich win

Promocja!
Zamów prenumeratę
a otrzymasz prezent

Magazyn Wino

01-510 Warszawa
ul. Gen. Zajączka 11/C5
tel. +48 22 312 40 30/31
fax +48 22 312 40 01
redakcja@magazynwino.pl

Płatności przez internet - dotpay

A A A

Monografie Pozostałe monografie Biodynamika Artykuły


Biodynamika okiem sceptyka

25-11-2010

Andrzej Daszkiewicz


drukuj


Biodynamiczna gleba | fot. AD

„Skorupki jajek dodane do kompostu świetnie chronią przed radioaktywnością, jak tą po Czarnobylu”. To zdanie z książki Monty Waldina Château Monty mogłoby wystarczyć, by właściwie całą biodynamikę sprowadzić do absurdu. Ponieważ jednak mimo całego sceptycyzmu uwielbiam wiele win robionych przez wyznawców tej „wiary”, postaram się o bardziej systematyczne przedstawienie sprawy.

Biodynamika jest rodzajem wiary, nie tylko dlatego, że jej główny propagator występuje publicznie właściwie jak prorok, a co najmniej wędrowny kaznodzieja. Główny z nią problem polega na tym, że niemal żadna z jej podstawowych tez nie daje się (jak dotąd) obronić ani podczas eksperymentów przeprowadzanych z zachowaniem standardów dzisiejszej nauki, ani też podczas prób teoretycznej analizy wykorzystującej osiągnięcia biologii, chemii, fizyki czy też astronomii. Co więcej, większość tych tez, a już na pewno ich oryginalnych uzasadnień, jest z nauką zupełnie sprzeczna. Przygotowując ten artykuł zebrałem wiele materiałów uzasadniających tę opinię; brak miejsca powoduje, że tylko niektóre z nich mogę tu przedstawić.

Nos dżdżownicy

Najpoważniejsze argumenty za tezą o przewadze biodynamicznej metody uprawiania winnicy nad „zwykłą” uprawą ekologiczną pochodzą od dżdżownic. Zanim jednak oddam głos tym pożytecznym stworzeniom, nieco szerzej opowiem o wspomnianych już przez Ewę Wieleżyńską badaniach przeprowadzonych kilka lat temu przez grupę kierowaną przez Johna Reganolda z Washington State University w USA. To pierwsze i o ile wiem, jedyne dotąd poważne badanie porównawcze efektów metod biodynamicznych i ekologicznych. W badaniach wykorzystano trzy niespełna hektarowe parcele uprawiane biodynamicznie i trzy podobnej wielkości parcele ekologiczne, wszystkie w obrębie winnicy MacNab Ranch w hrabstwie Mendocino, należącej do firmy Bonterra Vineyards, dziś chyba największego ekologicznego przedsięwzięcia winogrodniczego w Kalifornii, które z kolei jest częścią korporacji Fetzer Vineyards Brown-Forman, od dawna stosującej metody ekologiczne.

Pierwsze badania dotyczyły tylko poszukiwania różnic w stosowaniu standardowego i biodynamicznego kompostu, ich wynik był jednoznaczny: żadnych mierzalnych różnic nie zaobserwowano. Później zajęto się kompleksowo całym zestawem praktyk biodynamicznych.

Ogłoszone w 2005 r. w American Journal of Enology and Viticulture końcowe wyniki tych badań są w części dotyczącej gleby, a więc tego, co jest jądrem biodynamiki, całkowicie jednoznaczne: żadne mierzalne parametry nie wykazują różnicy między uprawą biodynamiczną a tradycyjnymi technikami ekologicznymi. Zarówno intensywność życia mikrobiologicznego, opisywana liczbą mikroorganizmów w jednostce objętości, jak i zawartość różnych związków chemicznych, a nawet liczba dżdżownic na metr sześcienny gleby były identyczne (w granicach błędu statystycznego). Jeśli chodzi o jakość gron, autorzy stwierdzają, że zaobserwowano statystycznie znaczące, choć minimalne różnice przemawiające na korzyść winnicy biodynamicznej, gdyż na przykład stwierdzono w niej nieco niższą wydajność. Dodają jednak, że „zaobserwowane różnice były niewielkie, o wątpliwym praktycznym znaczeniu”.

Ktoś mógłby pomyśleć, że osoby prowadzące badania mogły być, nawet podświadomie, uprzedzone do biodynamiki. Nic z tego. Kierujący zespołem prof. Reganold obok swej działalności naukowej zajmuje się też doradzaniem plantatorom stosującym biodynamikę, a jedna z jego biorących udział w projekcie doktorantek, Jennifer Reeve, wychowała się na farmie biodynamicznej, chodziła do steinerowskiego przedszkola, pracowała w firmie wytwarzającej biodynamiczny kompost i inne potrzebne przy stosowaniu tych metod preparaty, a studia doktoranckie u Reganolda rozpoczęła po to, by naukowo potwierdzić to, w co wierzyła. W jednej ze swych wypowiedzi (opublikowanej zresztą w kalendarzu biodynamicznym!) mówi, że była zaszokowana wynikami badań czy raczej brakiem takich wyników, jakich się spodziewała, i w ślad za podobnie jak ona zaszokowanymi innymi orędownikami biodynamiki zadaje fundamentalne pytanie: „czy w ogóle można do biodynamiki stosować metody naukowe?”. No cóż, w takiej sytuacji ja nie mam więcej pytań.

Wróćmy do dżdżownic, od których zacząłem tę część artykułu. Otóż jak pisze relacjonujący badania zespołu Reganolda menedżer winnic z Bonterra Vineyards, Dave Koball, jedna z pracujących w zespole doktorantek wypełniła długą skrzynkę ziemią z dwóch winnic; w jednej części skrzynki była to ziemia ekologiczna, w drugiej biodynamiczna. Następnie w połowie długości skrzynki umieściła na powierzchni pewną liczbę dżdżownic. Następnego dnia okazało się, że wszystkie dżdżownice wybrały glebę biodynamiczną i w niej się schowały. Nie wiem, czy badania powtórzono, lecz ten jeden eksperyment pokazał, że dżdżownice preferują tę akurat glebę bio. Pytanie tylko, czy mają podobny gust jak ludzie – z tego typu stworzeniami przecież różnie bywa.

Problemy z metodologią

Badania grupy Reganolda nie były jedynymi, przeprowadzonymi na tak dużą skalę studiami nad metodą biodynamiczną. W 2002 r. prowadzona przez Paula Mädera grupa szwajcarska opublikowała wyniki trwających aż 21 lat badań porównawczych. Używając niewielkiej liczby parametrów „wykazano” wówczas wyższość metody biodynamicznej nad tradycyjnymi uprawami ekologicznymi, lecz czytelnicy artykułu, jak i opublikowanych w internecie materiałów towarzyszących szybko zgłosili poważne zastrzeżenia do metodologii badań i sposobu prezentacji ich wyników. Okazało się na przykład, że do upraw ekologicznych stosowano pewne środki chemiczne, których uprawa biodynamiczna nie doświadczyła, występowały też inne, bliżej niesprecyzowane czy nawet ukrywane różnice między uprawami. Jest to zresztą problem wielu innych eksperymentów – zbyt wiele czynników różni dwie porównywane uprawy, by można było na podstawie obserwacji wyciągać definitywne wnioski.

Dotyczy to też „eksperymentu” Anne-Claude Leflaive przytaczanego przez Tomasza Kurzeję w jego artykule – trudno bowiem na podstawie dostępnych danych stwierdzić, czy pod względem metodologicznym był przeprowadzony bez zastrzeżeń. Winnica Le Clavoillon, skąd pochodziły dwa porównywane wina, ma blisko 5 ha, więc jak na burgundzkie standardy jest niemała i być może jakiś niuans terroir wystarczył, by wywołać zauważalną różnicę w winach pochodzących z jej różnych części. Nie kto inny, jak sam Aubert de Villaine z Domaine de la Romanée-Conti, którego czasem umieszcza się na liście praktykujących biodynamików, powiedział trzy lata temu Jancis Robinson to samo, co powtarzał wcześniej przy różnych okazjach: jego 7-hektarowa parcela biodynamiczna w żadnym stopniu nie jest lepsza niż inna, dwa razy większa parcela, uprawiana „tylko” ekologicznie.

Księżyc, homeopatycznie dawkowany

W kontrolowanych warunkach laboratorium nie udało się nigdy zmierzyć czy nawet jakościowo zaobserwować żadnego ze zjawisk, które miałyby wytłumaczyć konieczność ścisłego stosowania się do wskazań kalendarza księżycowego czy bardziej precyzyjnego kalendarza biodynamicznego. Co więcej, proste wyliczenia pokazują, że znane oddziaływania fizyczne (a w tym wypadku wchodzi w grę tylko grawitacja, oraz wywołane przez nią tzw. siły pływowe) Księżyca, a tym bardziej planet, nie są w stanie wywrzeć na rośliny, wino czy też na degustującego je człowieka takiego wpływu, o jakie są przez biodynamików posądzane. Oddziaływania te są na to zbyt słabe, pojawiają się w dawkach niemal homeopatycznych, podobnie jak dawki preparatów biodynamicznych stosowanych w winnicy. To jest kolejny problem – o ile jeszcze preparat numer 500, czyli obornik fermentowany w krowim rogu, można potraktować jako zaczyn życia mikrobiologicznego, które dalej rozwija się w spryskanej nim glebie, w przypadku innych preparatów trudno nawet wyobrazić sobie mechanizm, który miałby spowodować jakiekolwiek ich oddziaływanie czy na glebę czy roślinę.

Nadużywanie biodynamiki


Biodynamiczne rogi jeszcze u właściciela | fot. AD

W Stanach Zjednoczonych mimo ogólnie ostrzejszych (w porównaniu do europejskich) standardów stosowanych przez przyznającą certyfikaty organizację Demeter USA, łatwiej jest zdobyć certyfikat biodynamiczny, niż świadectwo wina ekologicznego, gdyż w tym ostatnim przypadku znacznie ograniczone jest stosowanie podczas winifikacji związków siarki, z czym ani Demeter, ani też większość biodynamików nie ma żadnych problemów moralno-ideologicznych; w końcu „związki siarki w naturalny sposób występują w przyrodzie”. Stąd też liczne ostatnio akcesje do obozu biodynamicznego ludzi, którzy chcą po prostu zdobyć naklejki na butelki, umożliwiające ich sprzedaż po wyższej cenie. Pisząca o tym wielka orędowniczka win „naturalnych” Alice Feiring uważa nawet, że już niebawem pojecie „wino biodynamiczne” samo w sobie nie będzie nic znaczyło i porównuje większość dzisiejszych biodynamików do swojego ojca, agnostyka, który do synagogi chodził tylko po to, by zapewnić klientów całkiem świeckiemu biznesowi, który prowadził. Sąd to ostry, chyba jednak uzasadniony, nie tylko w USA. Ja sam przestaję pytać producentów o ich stosunek do biodynamiki – zbyt często słyszałem już odpowiedź „ależ oczywiście, staram się i lada moment, niebawem…”, gdy winnica za plecami rozmówcy w oczywisty sposób ukazuje efekty niedawnej terapii herbicydami.

Dlaczego nie? Refleksja bardzo osobista

Im dłużej o niej myślę, tym większy sprzeciw budzi we mnie może nie tyle sama biodynamika (cóż mi w końcu szkodzi to, że ktoś gdzieś w tej chwili „dynamizuje” krowie odchody zmieszane z wodą, zwłaszcza jeśli nie przeszkadza mu to w robieniu świetnego, choć może droższego wina – zmarnowany bezsensownie czas też kosztuje), co związana z nią wrzawa medialna, która dokłada się do narastającego z coraz większą siłą odwrotu od racjonalizmu. Biodynamika powstała i rozwinęła się jako próba odpowiedzi na degradację rolnictwa wywołaną nadmierną wiarą w siłę rozumu i potęgę jego wynalazków (nawozów sztucznych, herbicydów, pestycydów…), ale tę lekcję już odrobiliśmy – potrafimy dziś wskazać racjonalnie uzasadnione, bezpieczne i dla nas, i dla środowiska metody produkcji rolnej, w tym i wina. Zaciemnianie tego wyssanymi z palca opowieściami o siłach kosmicznych, dynamizacji przez chaos i czterech formach materii nie ułatwia, a wręcz przeciwnie, utrudnia zrobienie dobrego wina, odwracając uwagę winiarza od rzeczy naprawdę istotnych. Biodynamika nie jest żadną receptą na sukces, wiele win biodynamicznych jest złych czy wręcz skandalicznych i nie przekonają mnie ich twórcy, że wina te wymagają innego podejścia, że są dobre, tylko ja nie jestem jeszcze na nie gotowy.

Jak już powiedziałem, uwielbiam wiele win robionych przez biodynamików, nie chcę jednak już słyszeć o fazach księżyca i kosmicznej energii, tak samo jak nie chcę słuchać na poważnie opowiadanych bajek o smokach, o „inteligentnej kreacji”, o płaskiej Ziemi. Te wina są świetne nie dzięki biodynamice, a mimo niej. Są świetne dzięki pasji i zdolnościom ich twórców, a nie dzięki magicznym preparatom Steinera i fantazjom Joly’ego.
 

Powrót do strony głównej monografii "Biodynamika. Bio & eko"

Tekst ukazał się w numerze 40 (4/2009)


 

Sytuacja Biodynamiczna

Jutro: 24 maja 2012


Przez całą dobę czas przejściowy.

Dziś: 23 maja 2012


Do 11 czas Korzenia, od 12 do 15 czas Kwiatu, od 16 czas przejściowy.


Wczoraj: 22 maja 2012


Przez całą dobę czas Korzenia.

Objaśnienia

KorzystneNiekorzystne
Czas owocu Czas liścia
Czas kwiatu Czas korzenia
Czas przejściowy
Więcej o kalendarzu biodynamicznym

Najnowsze wpisy na blogach

Blog Ewy Rybak

Francja na stojąco

Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na...
więcej

Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego

Côtes de Bourg czyli pijmy bordeaux

Stephen Brook w „Bordeaux – People, Power and Politics” z 2002 r. twierdzi, że wielu ludzi uważa, iż regiony takie jak Bourg czy Blaye leżą...
więcej

Blog Ewy Wieleżyńskiej

Nie pisz o grignolino

Ciepłego majowego popołudnia zwiedzaliśmy z A. piwnice Castello di Neive. Wła
więcej

Blog Andrzeja Daszkiewicza

Prasówka 47

Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie...
więcej

Kalendarz imprez

Najbliższe:
22-24 maja, London International Wine Fair, Londyn, Wielka Brytania
23 maja, Kolacja z winami Rogera Sabona, Warszawa
24-27 maja, Dni Węgrzyna & CK Wino, Kraków
25-26 maja, MineWine Malta Festival, Poznań
26 maja, Dzień otwartych winnych piwnic, Małokarpacki Szlak Winny, Słowacja
 26 maja, Święto Wina, Janowiec nad Wisłą
31 maja - 3 czerwca,Time for Wine, Budapeszt, Węgry
2-4 czerwca, Vievinum, Wiedeń, Austria
23-24 czerwca, VII Konwent Polskich Winiarzy, Łańcut
28 czerwca - 1 lipca, Bordeaux Fete Le Vin, Bordeaux, Francja

Objaśnienia:
 Impreza organizowana przez Magazyn WINO
 Impreza promująca wina polskie
 Impreza promująca kraj lub region winiarski
 Impreza organizowana przez importera lub sklep
 Targi krajowe

Nie widzisz tu Twojej imprezy? Napisz do nas!

Sprawdź wszystkie nadchodzące wydarzenia

Złapane w sieci

Podkarpackie: duże zainteresowanie szkoleniem dla winiarzy

Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)


Wielka Majówka w lubuskich winnicach!

Od soboty 28 kwietnia do 3 maja swoje podwoje otwiera osiem lubuskich winnic. (zielonagora.gazeta.pl)


Biedronka bada winiarskie preferencje Polaków

Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)


Chcesz zrobić dobre wino?

W maju na Podkarpaciu trzy dni bezpłatnych szkoleń dla początkujących winiarzy. (rzeszow.gazeta.pl)


Zobacz wszystkie



© MagazynWino.pl | Prawa zastrzeżone | Warszawa 2008-2010
Regulamin | Reklama | Kontakt | Zapytania ofertowe
Serwis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich