Domaine de Joÿ (Bas-Armagnac)
Niewielka posiadłość rodzinna, prowadzona przez dwóch braci, Oliviera i Rolanda Gesslerów. Są potomkami rodu szwajcarskiego; warszawscy Gesslerowie są ich bardzo dalekimi kuzynami. Podobnie jak Tariquet, posiadłość ta stoi na dwóch nogach: win wytrawnych i armaniaku. Te pierwsze to bardzo przyzwoite wina stołowe, zwłaszcza w wydaniu białym (od wytrawnych do półsłodkich). Produkcja armaniaków nie jest jeszcze zbyt rozległa. Armaniaki powstają tu z kupażu baco i ugni blanc, natomiast prestiżowa Cuvée d’Excellence to czysta folle blanche. Ceny VSOP, XO, Hors d’Âge i młodych roczników są bardzo przystępne. Nie są to armaniaki zbyt złożone, ale porządnej jakości. Większe pieniądze i wrażenia zaczynają się wraz z luksusowymi cuvées: wspomniana Excellence w eleganckiej półlitrowej butelce, lecz przede wszystkim kolekcja Armagnac d’Exception (design butelki opracowany prez samego Paco Rabanne) przyciąga uwagę rosyjskich importerów. Musimy tu wspomnieć o wydarzeniu, które rozeszło się szerokim echem nie tylko w regionie. Otóż na początku 2007 r. bracia Gesslerowie sprzedali na aukcji w Moskwie butelkę numer 1 z tej serii (ze złotą kapsułą i denkiem, w środku mamy cztery połączone roczniki, od roku 1900 do 1960) za 16 tys. euro. „Normalne” armaniaki z tej kolekcji (ze srebrnym korkiem i denkiem), w większości rocznikowe (1952, 1956, 1959, 1962) i nieredukowane, posiadłość sprzedaje dzisiaj za 2–3 tys. euro, głównie w Rosji. To się nazywa mieć kiepełe. Nie piliśmy tego armaniaku, ale trzymaliśmy butelkę w ręku. Bardzo, ale to bardzo ostrożnie.
Wędrowny alembik w Armagnac Delord | fot. AD
Delord (Bas-Argmanac)
Posiadłość należąca z pewnością do pierwszej ligi armaniaku. U jej steru jest dziś czwarte pokolenie zarządzające 11 ha; kontrakty z winogrodnikami umożliwiają jej zakup win z dodatkowych 40 ha. Delord posługują się dwoma alambikami, co jest raczej rzadkością. Każdy z nich daje destylatom inne efekty smakowe; ostateczny rezultat jest wynikiem kupażu destylatów z obu alambików. Ponadto jest tu alambik do tzw. destylacji koniakowej (podwójnej) – stosuje się ją do słabszej klasy armaniaków. Styl domu Delord jest bardzo wyrazisty ze względu na użycie mocno palonych beczek. Armaniaki są ciemne, bardzo potężne, łatwo rozpoznawalne w degustacji w ciemno. Pasują wyjątkowo do cygar; rocznik 1978 wygrał konkurs na Kubie na najlepszy armaniak towarzyszący tytoniowi. Delord stosuje redukcję, tylko niewielkie partie butelkowane są z naturalną mocą. Wspomniany rocznik 1978 jest dziś najlepszym zakupem w posiadłości (po dość dobrej cenie 58 euro). Podobał nam się też armaniak 25-letni, ale wszystkie tutejsze kategorie są na bardzo dobrym poziomie.
Veuve Lafontan et ses Filles (Bas-Armagnac)
I ta posiadłość należy już do czwartego pokolenia. 22 ha własnych winnic, do tego wina skupowane. Nie ma tu wielu roczników; specjalnością są kupaże. Styl jest odmienny od Delorda; tutejsze armaniaki są krągłe, eleganckie, dość miękkie. Dobry stosunek jakości do ceny. Bardzo podobał nam się XO (12-letni), bardziej nawet od 20-letniego (co prawda ten ostatni był niedawno zabutelkowany i jeszcze nie zdążył się ułożyć). Za 65 euro można kupić jeden z nielicznych w posiadłości armaniaków rocznikowych – 1975. Warto też skosztować, a nawet kupić tutejszą blanche. Destylat z folle blanche z 2007 okazał się najlepszy ze wszystkich degustowanych. Posiadłość wytwarza też własne pasztety i foie gras.
Dojrzewanie | fot. AD
Darroze (Bas-Armagnac)
Darroze to dziś niemal synonim armaniaku; kto o armaniaku słyszał, słyszał o Darrozie. Ród Darrozów jest nie tyle producentem, co éleveur armaniaków. Znaczy to, że skupuje wina (albo destylaty) i sam zajmuje się procesem ich starzenia. W tym sensie podobny jest do négociant-éleveur w Burgundii, którzy nie mają własnych winnic, ale we własnych piwnicach, we własnych beczkach i wedle własnego widzimisię zajmują się starzeniem win kupionych u innych. Francis Darroze, założyciel posiadłości, przez długie lata wyszukiwał i dostarczał najlepsze armaniaki do najlepszych restauracji; jedna z jego córek jest zresztą słynnym na całą Francję mistrzem kuchni. W 1974 r. postanowił sam butelkować armaniaki i tak to się wszystko zaczęło. Dziś Francis i jego syn Marc dysponują piękną ofertą sięgającą początków XX wieku. Ich pozycja w Armagnac jest szczególna. Przyjęli spojrzenie winiarskie: liczy się dla nich najbardziej rocznik i miejsce pochodzenia. Dlatego tylko w niewielkiej ilości wytwarzają armaniaki nierocznikowe (10-letnia Réserve). Ich wielką specjalnością są armaniaki rocznikowe, nigdy nieredukowane. Uważają, że tylko rocznik i brak redukcji oraz powolne starzenie (starzenia nigdy się tu nie „przyspiesza”) zapewniają armaniakom autentyczność. Interesuje ich różnica; owszem, przyznają, są roczniki słabsze, są lepsze, ale to właśnie różnice stanowią o istocie armaniaków. Ich respekt dla terroir każe im zachowywać na etykietkach nazwy posiadłości, które dostarczyły wina wyjściowe. Armaniaki Darrozów powstają w głównej mierze z baco, odmiany wymagającej najdłuższego starzenia; w kupażach jest też sporo ugni blanc, folle blanche, natomiast nie ma colombard.
Wśród kilkunastu znanych nam roczników armaniaków Darrozów najbardziej smakował nam Domaine Salié 1975 (100 proc. baco, 45º), Domaine Martin 1990, Château de Gaube 1971 (100 proc. baco, 44º) i niemal już likierowy, wspaniały Domaine de Peyrot 1936 (42º). Ceny za roczniki młodsze nie są wiele wyższe od przeciętnej, zaczynają ostro iść w górę przy starszych rocznikach; roczniki przedwojenne to wydatek rzędu kilkuset euro.
Domaine de l’Espérance (Bas-Armagnac)
Młoda posiadłość położona geograficznie już nie w Gers, a w Landes, na piaskach faworyzujących przede wszystkim uprawy baco. Destylat z baco 2007 był w istocie fantastyczny. Rządy sprawują tu kobiety, stąd zbyt łatwy może wniosek, że bardzo mocna strona tutejszych armaniaków – bukiet (przepiękny w roczniku 1993) – zawdzięcza swą świetność żeńskiemu powonieniu, o którym wiadomo, że przewyższa męskie. Domeną zarządza Claire de Montesquiou, która wraz z Sylvie Barrère wytwarza 8 win białych, w tym bardzo przyzwoitą Gamme Soleil (jako vin de pays des landes) oraz Gamme Cuvée. Zasłużony historycznie (wywodzący się ponoć od d’Artagnana) ród Montesquiou nabył tę posiadłość w 1990 r. (samo gospodarstwo istnieje od XVII wieku), toteż rocznikowe armaniaki są jeszcze młode, ale obiecujące (w sprzedaży jest też niewielka ilość starych roczników, kupionych od innych gorzelni). Redukcja jest tu ograniczona do 43º; armaniaki młode (XO) są dość potężne, alkohol nie w pełni jest wtopiony, ale niemało w nich subtelności. Obecnie naszym faworytem jest wspomniany 1993 (100 proc. baco). Z pewnością za kilka lat Domaine de l’Espérance doszlusuje do czołówki producentów.
Château Tariquet (Bas-Armagnac)
Ogromnie zasłużona dla regionu posiadłość. To tutaj jej twórca, ród Grassa, wprowadził nowoczesne metody uprawy i winifikacji (dziś domena – jedna z największych rodowych posiadłości w Europie – chlubi się ultramodernistycznym centrum tłoczenia gron). Armaniaki wytwarza się od 1950 r., pierwszy destylat rocznikowy to 1972. Wielką specjanością Tariquet jest folle blanche; ich najbardziej znane armaniaki są jednoodmianowe i nieredukowane; nierzadko mają 50º i więcej. To drogie, technicznie perfekcyjne butelki, wysoko cenione; zaliczane są do ścisłej czołówki w regionie. Trzeba jednak powiedzieć, że ich styl jest całkiem odmienny i nie wszystkim się bedzie podobał: niektóre rocznikowe folle blanche przypominają nieco whisky słodowe albo burbony. Zwolennicy klasycznych armaniaków będą woleli zapewne inne butelki, ale prawdziwi koneserzy mocnych, rasowych alkoholi znajdą u Tariqueta wiele świetnych butelek o bardzo ciekawych aromatach. Nam nadzwyczajnie smakowały rzadko trafiające do powszechnej sprzedaży kupaże armaniaków 30- i 40-letnich oraz fantastyczny armaniak 5 Barriques (53,4º) – wybór z pięciu najlepszych beczek.
Tariquet słynie też z produkcji białych win, wytrawnych i słodkich – można je znalećć w każdej okolicznej restauracji. To proste, ale bardzo dobrze zrobione wina; bardzo aromatyczne, ze sporym cukrem resztkowym, ale świetnie ukrytym, co sprawia, że sprawdzają się przy stole.
Les Haut de Montrouge (Bas-Armagnac)
Duża spółdzielnia (1000 ha) butelkująca armaniaki w dwóch seriach: Armagnac de Castelfort oraz Armagnac de Montal. W protfolio pełna gama, od 3-letniego VS do rocznika 1893. Używa się wszystkich odmian poza colombard. Rocznikowe armaniaki jak 1965 czy 1973 zadowolą poszukiwaczy butelek rzadkich, a nie tak bardzo drogich. Armaniaki podstawowe od VS po Hors d’Âge starzone są dłużej niż wymaga tego prawo apelacyjne; np. Hors d’Âge ok. 15 lat (wymagane jest 10).
Jean-Jacques Lesgourgues z Château de Laubade | fot. AD
Château de Laubade (Bas-Armagnac) Wspaniała posiadłość, armaniacka ekstraklasa. Dawniej wielkie gospodarstwo rolne, 30 lat temu przekształcona w wytwórnię luksusowych armaniaków. 200 ha, z tego 100 ha winnic uprawianych bez nawozów chemicznych. Posiadłość jest w dużej mierze samowystarczalna; posiada na przykład stado 600 owiec, co umożliwia użycie w winnicy tylko naturalnych nawozów. Posadzono tu też dębowy las z myślą o przyszłości; już po, bagatela, 250 latach, z tutejszych dębów będą powstawały beczki. W Laubade używa się wyłącznie dębu gaskońskiego, mocno tanicznego – uznając, że to on współtworzy istotę armaniaku; beczki są monitorowane przez komputery, aby określić stopień zużycia drzewa. Wina powstają z baco, ugni blanc, folle blanche i colombard, są niemal wyłącznie kupażami. Poprzeczka postawiona jest wysoko; nie ma tu kategorii VS ani VSOP, najmłodsze armaniaki mają 8 lat, lecz produkcja jest nastawiona na butelki najwyższej klasy. Już XO jest znakomitą zapowiedzią emocji, jaką przynosi degustacja serii Intemporel oraz kolejnych roczników (73 roczniki z ostatnich stu lat). Seria Intemporel składa się z trzech wspaniałych armaniaków oznaczonych numerami 3, 5, 7 (ceny odpowiednio 80, 100, 150 euro). Ten pierwszy jest najłatwiejszy, elegancki, ujmujący, delikatny; drugi – który stawiamy na podium naszej armaniakowej degustacji – wydał nam się najbardziej głęboki i harmonijny, trzeci jest najpotężniejszy i najbogatszy; wszystkie trzy wytwarzają istną feerię aromatów. Wśród młodszych roczników prym wiedzie fantastyczny 1982; ogromnie spodobał nam się 1964. Starsze roczniki, 1924 i 1937, były bardzo jeszcze żywe, choć może nie tak złożone, lecz królem tej degustacji został 1947, którego absolutna harmonia przewyższa wszystko, co zdarzyło nam się w Armagnac poznać. Styl win wytrawnych jest elegancki, zróżnicowany z rocznika na rocznik; armaniaki są tu bardzo złożone, głębokie i harmonijne jak najlepsze wina. Must armaniakowych zakupów.
Castarède (Bas-Armagnac) Nie mieliśmy ostatnio okazji gruntowniejszej degustacji armaniaków z tej niezwykle zasłużonej posiadłości, która powstała – dziś jest najstarszą w Armaniaku – w 1832 r. Ród Castarède posiada fantastyczną kolekcję starych roczników, ale znany też jest z armaniaków nierocznikowych, jak dwudziestoletni Hors d’Âge. Jeden z najważniejszych i najpewniejszych adresów w Armaniaku. Niedawno otwarty został salon sprzedaży w Paryżu, przy boulevard Haussmann 140. Na czele posiadłości stoi Florence Castarède, nieznużony propagator armaniaków.
Ostatnio na łamach portalu Magazynu Wino pisaliśmy, że Francuzi rozpoczęli szeroko zakrojone działania marketingowe, mające promować ich winiarstwo na... więcej
Pół roku temu pisałem w jednej z wiadomości ze świata, że laureat nagrody Nobla z fizyki, astrofizyk i kosmolog Brian Schmidt, jest jednocześnie... więcej
Objaśnienia: ● Impreza organizowana przez Magazyn WINO ● Impreza promująca wina polskie ● Impreza promująca kraj lub region winiarski ● Impreza organizowana przez importera lub sklep ● Targi krajowe
Około 150 osób uczestniczy w szkoleniu dla początkujących winiarzy i osób, które chciałyby nauczyć się uprawiać winorośl oraz produkować wino. (wyborcza.pl)
Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie sieci dyskontów pokazują, że wino jest na drugim miejscu wśród preferowanych przez dorosłych konsumentów trunków. (pieniadze.gazeta.pl)