Wino w mediach Recenzje


Bóg, człowiek, fermentacja

21-11-2008

Jean-Robert Pitte "Wino i boskość"

[Kiedy] powstało wino. Zasmakowali w nim mieszkańcy obszaru żyznego Półksiężyca, gdy – po przekroczeniu pewnego poziomu konsumpcji – doświadczali jego euforycznych, a nawet odurzających skutków. Łatwo zatem pojąć, dlaczego ów żywotny napój, powodujący nadto tak poważne skutki u swoich konsumentów, spotykamy u początków religii, czyli wierzeń i rytuałów wiążących ludzi z ich bogami.

Tomasz Prange-Barczyński

Oto cytat z wydanej właśnie książki Jean-Roberta Pitte’a Wino i boskość będącej w istocie zbiorem artykułów, które autor opublikował latem 2003 r. w magazynie „La Vie”.

Niewielkich rozmiarów książka – można śmiało pochłonąć ją w jedno letnie popołudnie, pod warunkiem posiadania u boku przyzwoitej butelki wina – w felietonowej formie przedstawia stosunki między człowiekiem a Bogiem, którym wino towarzyszy począwszy od greckich sympozjonów. Pitte pisze zatem o bachanaliach, wspomina upojenie Noego i Lota, ale też wesele w Kanie Galilejskiej, w czasie którego Chrystus przemieniając wodę w wino po raz pierwszy pokazał światu swą boską moc. Pisze o dystansie, z jakim traktują wino i alkohol muzułmanie, którzy wierzą, że dopiero po śmierci będą mogli sycić się nimi do woli. Wspomina rolę mnichów w rozwoju europejskiego winiarstwa, zajmuje się też stosunkiem do wina chrześcijan zreformowanych (na marginesie: Pitte rozróżnia butelki katolickie i protestanckie; te pierwsze to flasze burgundzkie – bardziej przysadziste i łatwiej akceptowalne wśród otyłego duchowieństwa katolickiego; drugie to butelki bordoskie – cylindryczne i wydłużone. Wyrafinowanie sposobów picia czerwonego wina w zamożnych środowiskach Europy Północnej ma związek z purytańską kulturą tych regionów. Należy być przejrzystym w obliczu Boga i bliźnich; należy pić ostrożnie i z umiarem – pisze Pitt).

Autor nie zamyka sie wyłącznie w kręgu kultury chrześcijańskiej i wina z winogron. Fascynuje go cały świat napojów powstałych w wyniku fermentacji i ich związek z religiami poszczególnych narodów. W Winie i boskości znajdziemy zatem rozdział o historii sake i jej związkach z shintoistyczną religią Japonii, ale też ustęp o winie palmowym, którymi permanentnie pijani winni być królowie afrykańskich plemion żyjących na południe od Sahary.

Pitte pisze wreszcie o piwie – kolejnym napoju będącym efektem fermentacji, znanym daleko wcześniej niż wino i chleb, obecnym w obrzędach religijnych Mezopotamii, potem zaś plemion celtyckich i germańskich, nieobcym wreszcie Słowianom.

W lekko i przystępnie napisanej książce – obok mnóstwa zajmujących, podanych w popularnonaukowy sposób historii – istotna wydaje mi się sympatia autora dla wina i świadomość jego społecznej roli. Pitte wielokrotnie podkreśla, że wino, w kulturze północnej zastapione przez piwo, na Dalekim Wschodzie przez sake sprawia, że ludzie chcą ze sobą przebywać i nawiązywać szczególne więzi wzajemne. Nawet dziś, gdy, jak pisze autor, geografia napojów wytworzonych przez fermentację, dawniej związana z zasadami religijnymi, zmienia się w zależności od mód kulturowych. Innymi słowy – nawet jeśli dziś wino i boskość mają ze sobą coraz mniej wspólnego, wino i ludzkość – owszem tak.

Jean-Robert Pitte
Wino i boskość
Wyd. PAX (2008), 95 str., cena ok. 25 zł

Tekst ukazał się w numerze 34 (4/2008)