Wiadomości


Chile po trzęsieniu ziemi

03-03-2010

Andrzej Daszkiewicz


Trzęsienie ziemi, które we wczesny poranek w sobotę 27 lutego dotknęło Chile, mimo swych rozmiarów (8,8 st. w skali Richtera, jedno z najgwałtowniejszych trzęsień ziemi w ostatnich stu latach na świecie), pociągnęło za sobą stosunkowo niewiele ofiar śmiertelnych - oficjalna liczba w tej chwili nie przekroczyła jeszcze 900, większość z nich padła ofiarą fal tsunami, a nie samych wstrząsów i spowodowanych przez nie katastrof budynków. Straty materialne są jednak olbrzymie.

Epicentrum trzęsienia mieściło się w bezpośrednim sąsiedztwie regionów winiarskich Maule i Curicó, tam też odnotowano najwięcej zniszczeń w winiarniach, jednak i dużo dalej na północ położone regiony mocno odczuły skutki trzęsienia. Na szczęście niemal wszystkie informacje docierające z chilijskich winiarni zaczynają się od słów "Nie ma ofiar w ludziach", gdyż szczęśliwie kataklizm przyszedł w czasie, gdy w winiarniach praktycznie nikogo nie ma. Bez wątpienia inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby ziemia zatrzęsła się w ciągu dnia, lub kilka tygodni później, podczas zbiorów, gdy praca w winiarniach trwa 24 godziny na dobę.

Większość budynków winiarni budowano stosunkowo niedawno, z uwzględnieniem ostrych norm obowiązujących na obszarach aktywnych sejsmicznie, ucierpiały więc głównie starsze konstrukcje. Najbardziej jednak na uszkodzenie, czy wręcz zniszczenie narażone były duże zbiorniki wypełnione winem, a także spiętrzone w wielopoziomowych stosach wypełnione winem baryłki. Odnotowano wiele przypadków rozszczelnienia kadzi cementowych i stalowych, wiele kadzi stalowych runęło na ziemię, kadzie drewniane często po prostu się rozpadły, a sterty baryłek rozsypały się "jak klocki Lego", by użyć słów jednego z producentów.

Trudno w tej chwili podsumować rozmiar zniszczeń, mówi się już o utracie ponad 200 mln. litrów wina. Zagrożone są też zbiory, które w wielu winnicach miały się zacząć w tym tygodniu. Zniszczeniu lub uszkodzeniu uległo wyposażenie wielu winiarni, zwłaszcza kadzie i instalacje, brakuje wody i energii (wiele winiarni może w jakimś zakresie funkcjonować dzięki własnym generatorom prądu, jednak zapasy paliwa są ograniczone), do tego utrudniony będzie transport gron, gdyż kataklizm zniszczył bądź uszkodził wiele dróg i mostów.

Wciąż napływają informacje o stratach, przytoczymy tu kilka typowych i potwierdzonych. Mieszcząca się w Curicó chilijska firma katalońskiego potentata Miguela Torresa poinformowała o stracie 100 tys. l. wina z jednej rozszczelnionej kadzi stalowej, zniszczeniu 300 beczek z winem i wielu tysięcy butelek. Viña Santa Rita doniosła o utracie 8 mln. l. wina, w tym miliona l. wina klasy "premium". Casa Silva straciła 80% wina, do tego poważnie uszkodzone zostały budynki winiarni. Z Viña Montes dotarła wiadomość o zniszczeniu 20% win klasy "icon" i 40% win z serii Montes Alpha.

Trzy z 11 winiarni wchodzących w skład koncernu Concha y Toro doznało poważnych szkód, w oficjalnym komunikacie firmy poinformowano o wstrzymaniu wszelkich procesów produkcyjnych i operacji logistycznych na co najmniej tydzień. Eduardo Chadwick z Viña Errázuriz poinformował o poważnych stratach w winiarniach w Curicó i w Colchagui, na szczęście w głównej siedzibie w dolinie Aconcagua wszystko jest w porządku. Do jesieni odłożono jednak uroczyste otwarcie nowej Don Maximiano Icon Winery.

O ogromie pracy czekającej teraz chilijskich winiarzy niech świadczy następująca informacja. W piwnicach jednej z dużych firm trzęsienie przemieściło około 9 tys. baryłek z winem, część z nich przecieka, każdą trzeba przenieść, zbadać zawartość, zdecydować o dalszym losie wina. Pierwszego dnia po trzęsieniu mimo olbrzymiego wysiłku całego personelu uporano się z pięćdziesięcioma...

Do sytuacji w Chile będziemy wracać w miarę napływania nowych informacji.

(na podstawie doniesień prasowych, twittera - tu głównie bardzo aktywny Jim Molesworth z Wine Spectatora - i licznych blogów)