ABC wina
Wino i nauka
Wiadomości
O atomowym datowaniu win słów kilka
30-03-2010
Andrzej DaszkiewiczO tym pisali już chyba wszyscy, więc i nam nie wypada sprawy pominąć, choć dla naszej codziennej praktyki jest i chyba długo będzie rzeczą bez znaczenia. Kilka dni temu prasę obiegła bowiem sensacyjna wiadomość o wykorzystaniu atmosferycznych testów broni jądrowej do datowania wina.
Jeśli ktoś jeszcze o tym nie czytał, od razu uspokajam - nie chodzi o prześwietlanie butelki niejasnego pochodzenia oślepiającym blaskiem atomowego grzyba unoszącego się gdzieś na horyzoncie. Metoda zaproponowana przez Grahama Jonesa z uniwersytetu w Adelajdzie nie jest nowa, od dawna wykorzystuje się ja do datowania znalezisk archeologicznych pochodzenia organicznego. Wykorzystuje się w niej fakt występowania w przyrodzie dwóch izotopów węgla, "zwykłego" 12C i radioaktywnego 14C (pomijam tu trzeci izotop, 13C). Ten drugi stosunkowo szybko się rozpada (ma okres połowicznego rozpadu rzędu 6 tys. lat), ale w atmosferze jest stale tworzony przez promieniowanie kosmiczne. Rośliny i odżywiające się nimi zwierzęta absorbują i ten zwykły i ten radioaktywny (i w tym stężeniu zupełnie nieszkodliwy) węgiel przez całe swe życie, utrzymując proporcję zawartości 14C do 12C na stałym poziomie, odpowiadającym proporcji w atmosferze, po czym po śmierci organizmu dopływ węgla radioaktywnego ustaje i jego zawartość w szczątkach maleje, a mierząc jego zawartość w stosunku do zawartości 12C można z dużą dokładnością określić, kiedy ta śmierć nastąpiła. Dużą, jeśli nastąpiło to przed początkiem industrializacji, kiedy to spalanie dużych ilości paliw kopalnych zaczęło mocno zaburzać stałą dotąd proporcję obu izotopów w atmosferze.
Metoda Grahama Jonesa też polega na mierzeniu stosunku zawartości 14C do 12C w próbce badanego wina, inaczej jednak interpretuje się otrzymane liczby. W latach 1945-1980 (atmosferyczne testy broni jądrowej), a także w roku 1986 (Czernobyl) znacznie wzrosła zawartość 14C w atmosferze. Zawartość ta była systematycznie mierzona, zmieniała się z roku na rok i dane te dla większości rejonów świata są powszechnie dostępne. Ponieważ w skali kilkudziesięciu lat izotop 14C jest w zasadzie stabilny, jego zawartość (w stosunku do zawartości 12C) w próbce wina będzie taka sama, jak zawartość w winogronach w chwili zbiorów. Mierząc tę proporcję w winie i porównując z danymi historycznymi można z dużą dokładnością stwierdzić, jak stara jest próbka wina, a dokładniej, z którego pochodzi rocznika. Jones zbadał w ten sposób dwadzieścia różnych win australijskich z roczników 1958-1997 i ani razu nie pomylił się więcej, niż o rok.
Zastosowanie tej metody w praktyce nie wydaje się dziś możliwe, przynajmniej na dużą skalę, przede wszystkim z uwagi na konieczność zastosowania skomplikowanej i drogiej aparatury (akceleratorowy spektrometr masowy, na świecie jest ok. 180 takich urządzeń), no i na konieczność otwarcia butelki. Poza tym w ten sposób sprawdzimy tylko rocznik wina, nie stwierdzimy jednak, czy pochodzi ono z prestiżowej posiadłości, czy też od dużo mniej poważanego jej sąsiada.