Nuklearna ulga winiarzy z Tricastin
25-06-2010
Andrzej DaszkiewiczTrapiona przez ciągłe awarie (ostatnia w roku 2008) elektrownia atomowa położona w regionie Tricastin w dolinie Rodanu od kilku lat przysparzała ciągłych zmartwień okolicznym winiarzom, zwłaszcza tym, którzy swe wina robili w apelacji Coteaux du Tricastin AOC. Zła sława nazwy Tricastin bardzo utrudniała im sprzedaż win (mimo braku jakichkolwiek śladów skażenia w ciągu kilku ostatnich lat ich produkcja spadła o 40%), więc od dwóch lat walczyli oni o zmianę nazwy apelacji. Ich starania przyniosły wreszcie oczekiwany przez nich skutek, zarządzający francuskim systemem apelacji instytut INAO zgodził się na używanie od najbliższego rocznika nowej nazwy, Grignan-Les Adhemar. Decyzja nie jest ostateczna, oponenci, jeśli istnieją, mają dwa miesiące na zgłoszenie sprzeciwu. Jeśli sprzeciwu nie będzie, decyzja przyjmie postać rozporządzenia ministra rolnictwa.
Trudno powiedzieć dziś, jaki będzie wpływ zmiany nazwy apelacji na dalsze losy win w niej produkowanych. Dziś nazwa Grignan jest znana głównie miłośnikom literatury, a to za sprawą markizy de Sévigné (1626-1696), autorki wznawianych już od ponad 300 lat kilkuset listów, opisujących codzienne życie paryskiej arystokracji. Córka markizy została żoną hrabiego de Grignan, zamieszkała na zamku Grignan i to do niej markiza napisała większość znanych dziś listów. Kilka ostatnich lat życia markiza de Sévigné spędziła u córki na zamku Grignan, tam zmarła i tam została pochowana.
(na podstawie m. in. www.straitstimes.com i www.decanter.com)