Mus Bar & View
2018-08-03





Co prawda nie 30., a  15. piętro w biurowcu ze szkła. Idealne miejsce by „po wyścigu dobrze się zabawić”.
 

Mus Bar & View to nowy adres na mapie Poznania, który warto zapamiętać. Poza pięknym widokiem z  nazwy i  solidnie zaopatrzonym barem oferuje śmiałe i  oryginalne menu. Stoi za nim wschodząca gwiazda gastronomii – Jarek Kin. Towarzyszy mu Marcin Krzystolik, który w  wizjonerski sposób łączy wino z potrawami Jarka.

Marcinie, opowiedz o swoich zawodowych początkach. Karierę w  gastronomii zacząłeś od posady kelnera.

Zacząłem pracować dorywczo na studiach, wychowałem się w bardzo otwartej rodzinie. Moi rodzice uwielbiają przyj-mować gości i chodzić do restauracji. Dzięki nim miałem okazję poznać wiele cudownych miejsc. Gdy zaczynałem pracować w różnych poznańskich lokalach czułem, że brakuje mi wiedzy na temat wina. Zacząłem na własną rękę poszukiwać informacji. Wiedzę czerpałem także z waszego magazynu. Im więcej się wina piło, tym bardziej się to wino poznawało. W końcu zrobiłem kurs sommelierski. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to dobra droga. 7 lat temu stworzyliśmy z kolegami z branży Klub Poznańskich Sommelierów – grupę branżową, dzięki której mogliśmy nawiązywać nowe kontakty i dzielić się wiedzą. W ten sposób łatwiej było zaprosić importerów i winiarzy do naszego miasta. Po raz pierwszy udało się zorganizować w Poznaniu Wine and Spirit Education Trust – profesjonalny kurs winiarski. Dostałem pracę w restauracji Cucinia – to były szerokie wody – karta win składająca się z ponad 200 bute-lek. Następnie wyjechałem na kurs sommelierski do Austrii. To co robię, nie pozwala mi się zatrzymać, muszę nieustannie się uczyć. I to jest w tej pracy piękne.

Pełen artykuł przeczytasz w najnowszym Magazynie Wino. Kup numer albo prenumeratę.