La Spinetta – Piemont na Młyńskiej
2018-09-26





Na zaproszenie Macieja Sokołowskiego, head sommeliera The Time uczestniczyliśmy w specjalnym La Spinetta - wine dinner organizowanym na Młyńskiej 12 w Poznaniu.

Przed degustacją miałem przyjemność porozmawiać z panią Anją Cramer, reprezentującą La Spienettę - z  pochodzenia Niemka, przesiąknięta jednak od 15 lat włoskim stylem bycia i miłością do wyrazistych, piemonckich win.

Od początku romansu z Piemontem Anję uwiodła otwartość Włochów. Bardzo szybko podjęła decyzje o pozostaniu tam i zupełnej zmianie  przestrzeni biznesowej. Piemonckie wina stały się dla niej nie tylko  pasją, ale także sposobem na zarabianie.

Zapytana o przyszłość win na świecie, Anja odpowiedziała, że jej zdaniem nie marketing, nie różne dziwne style, nie wina marketowe i tanie są przyszłością, ale ciągle podnoszona jakość.

Degustację prowadzili bardzo sprawnie na zmianę przez Anja Cramer, Maciej Sokołowskiego, oraz dwaj mistrzowie sztuki kulinarnej Adrian Pilarczyk i  Mikołaj Szmyt.

Doskonałe zestawienia dań i win większość z obecnych wprawiały w stan kulinarnej nirvany.  Już pierwszy set ustawił wysoko porzeczkę: - Contratto z 2011, obłędnie dobre spumante, które styl z początku przypominający najlepsze cavy przeszedł po chwili w jakość porównywalną z szampanami. Trufle, owoc i piękna kwasowość doskonale  zagrały z przystawką z gruszek, moreli i brzoskwiń w towarzystwie sera pecorino z orzechami. 10/10 ... absolut!

Dalej było równie ciekawie, a napięcie trzymało do samego deseru.

Nietypowe, dzikie nieco chadronnay, jeszcze przed zamieszaniem wabiło nos. Gdy podano carpaccio z truflowym sosem i parmezanem, na twarzach  gości malował się zachwyt.

Kolejne wino było z Toskanii.  Sangiovese w bukiecie tak klasycznie toskańskie, że aż dziw, że nie miało znaczka chianti - słynnego koguta.  Oczywiście smak wina był zdecydowanie ciekawszy od wielu chianti  classico. Podany pieróg z foie gras, z czerwoną kapustą, kurkami i wiśnią okazał się nieco kontrowersyjny. Dla mnie ten zestaw był przyzwoity, ale nie odczuwałem idealnego mariażu.

Podane jako następne Barbaresco, skórzaste, czekoladowe i wiśniowe Zarazem, ponownie wszystkich pozytywnie zelektryzowało. Genialne wino i zaserwowany do tego comber jagnięcy z szyjkami rakowymi i burakiem wpasował się bardzo ciekawie. Dla niektórych było zbyt słodko, ale co tam... cukier krzepi.

Czas na największe zaskoczenie. Barbera d'Asti w wydaniu La Spinetta, to jakość nieosiągalna dla innych. Nigdy, przenigdy nie piłem lepszej barbery! Wyrazisty, kompleksowy bukiet pełen porzeczek, czekolady i mokki, powideł i konfitur. Jeszcze większe zaskoczenie w ustach, które są taniczne, ale słodkawe. Policzki z dzika podane z puree z marchwi ... jestem w niebie!

Na deser Moscato i pyszne owoce z lodami z ziemniaków. Bardzo piękne, klasyczne Moscato d'Asti dobiło nas cudną, nienachlaną słodyczą. Przepiękna kolacja, doskonałe wina, smaczna, nietuzinkowa kuchnia, bardzo dobra obsługa, mili ludzie. Co więcej potrzeba?

Maciej Katarzyński