Magazyn Wino


Wyszukiwarka win

Wyszukiwarka zaawansowana

Newsletter

Aby zamówić bezpłatny
biuletyn portalu
MagazynWino.pl, wpisz
w poniższe pole
swój adres e-mail.

Dobrze powiedziane

Najlepsze miejsce do przechowywania wina to nasza pamięć.

Lugwig Neumayer, winiarz z Traisental w Austrii


Promocja!
Zamów prenumeratę
a otrzymasz prezent

Magazyn Wino

01-510 Warszawa
ul. Gen. Zajączka 11/C5
tel. +48 22 312 40 30/31
fax +48 22 312 40 01
redakcja@magazynwino.pl

Płatności przez internet - dotpay

A A A

Archiwum Magazynu WINO Felietony Winogranie


O pojęciu lokalności

23-02-2010

Andrzej Daszkiewicz


drukuj

Gdy skończyła się warszawska projekcja filmu Chrisa Taylora „Food Fight" (pol. „Rewolucja smaku"; film był prezentowany podczas zorganizowanego przez kanał Kuchnia.tv przeglądu filmów kulinarnych FoodFilmFest), obecny na sali reżyser powiedział, że dobre wino lubi jeszcze bardziej niż dobre jedzenie.

Zaczęło mi wtedy kiełkować w głowie pytanie, które, jak się okazało, dosłownie dwa dni wcześniej zadał Eric Asimov, winiarski felietonista „The New York Times”.

Film opowiada o kalifornijskiej rewolucji kulinarnej zapoczątkowanej czterdzieści lat temu, bliskiej ideom ruchu Slow Food i w dużym uproszczeniu polegającej na tym, by walczyć z dominacją wielkiego przemysłu spożywczego, który po II Wojnie Światowej zawłaszczył stoły w amerykańskich domach, sięgnąć po zdrowe i smaczne produkty małych rolników, uprawiających ziemię i hodujących zwierzęta za pomocą tradycyjnych metod. Istotę tej rewolucji najlepiej oddaje hasło eat local, a więc „jedz to, co powstaje blisko ciebie”.

Kto jak kto, ale czytelnicy Magazynu WINO wiedzą doskonale, że nawet najsmaczniejsze i najzdrowsze, prawdziwie lokalne jedzenie potrzebuje wina, powstaje więc pytanie: co pić? Niestety oczywista na pozór sugestia, by „pić lokalnie”, jest w polskich warunkach całkiem abstrakcyjna: z całą dostępną w tym roku w sprzedaży produkcją ambitnych polskich winiarzy publiczność zgromadzona w niedużej sali warszawskiego kina uporałaby się pewnie bez problemu w ciągu kilku dni.

Okazuje się jednak, że i w Kalifornii, a więc w centrum amerykańskiego winiarstwa, sprawy nie mają się tak prosto. Wspomniany już Eric Asimov spędził ostatnio kilka dni w San Francisco i zauważył, że w mieście, które jest prawdziwym historycznym i duchowym centrum ruchu eat local, wiele restauracji, wśród nich również tych oddanych idei gotowania z użyciem wyłącznie lokalnych produktów, w swych kartach win proponuje przede wszystkim wina z Europy! Eat Local, Drink European?

Kalifornijscy restauratorzy bronią się przekonując, że wina z Europy dużo lepiej łączą się z ich potrawami i że bardzo trudno znaleźć w Kalifornii czy w innych stanach USA wina odpowiednio zrównoważone, które równie dobrze sprawdziłyby się na stole. Zdają sobie jednak sprawę z pewnej hipokryzji ich postawy – trudno bowiem uchodzić za postępowego ekologa i jednocześnie sprowadzać ciężkie butelki z Bordeaux czy z Toskanii zamiast sięgnąć niemal za płot, do pobliskiej Napy czy Sonomy. Pod tym względem ekologiczni restauratorzy ze wschodniego wybrzeża USA mają dużo łatwiej, udowodniono bowiem, że transport wina statkiem z Bordeaux do Nowego Jorku znacznie mniej obciąża środowisko, niż przywiezienie tej samej ilości wina ciężarówkami z Kalifornii.

Zostawmy kalifornijskim restauratorom ich problem i zastanówmy się nad naszym. Lokalnych win praktycznie nie mamy, ale przecież nie zrezygnujemy z obecności wina na naszych stołach. Jeśli kondycja środowiska leży nam na sercu, aspekt ekologiczny powinniśmy oczywiście wziąć pod uwagę, pozostaje jednak problem „lokalności”. Mimo obiektywnych ograniczeń sytuacja nie jest moim zdaniem beznadziejna. Skoro nie możemy pić win „stąd”, pijmy wina, które są „skądś”. Im bardziej precyzyjnie to „gdzieś” (a więc to terroir) możemy zdefiniować i im bliżej nas leży ono, tym lepiej, i dla nas i dla środowiska. 

Podczas ostatnich wakacji kilka godzin spędziłem na Słowacji, tuż za naszą południową granicą. W drodze powrotnej do Polski zajechałem do zwykłego sklepu spożywczego w małym miasteczku, by zrobić podstawowe zakupy. Kilka dni temu otworzyłem jedną z przywiezionych wówczas butelek modrej frankovki. Koszt ekologiczny niewielki, bo i tak jechałem samochodem do domu. Koszt finansowy właściwie pomijalny – za tę butelkę, tak jak i za żadną inną wówczas kupioną, nie zapłaciłem więcej niż trzy euro. Wino smaczne, w oczywisty sposób „stamtąd”, pijąc je byłem w pełni usatysfakcjonowany, tym bardziej, że świetnie pasowało do środkowoeuropejskiego jedzenia.

Czy podobną zasadę „lokalności” można zastosować do muzyki? Wątpliwości nie budzi prawdziwy folklor, nie musimy się jednak ograniczać wyłącznie do niego. Słucham właśnie jednej z najbardziej „terroirystycznych” płyt, na jakie trafiłem w ciągu kilku ostatnich lat. To oparty w dużej mierze na motywach liturgii żydowskiej Shofar, projekt Raphaela Rogińskiego, Mikołaja Trzaski i Macio Morettiego. Mimo całego jazzowego sztafażu, mimo swobodnej zbiorowej improwizacji, pochodzenie istoty tej muzyki nie budzi żadnych wątpliwości, tak samo jak pochodzenie bluesa z delty Mississippi, najlepszych mozelskich rieslingów czy burgundzkich pinotów. Jedzmy lokalnie, pijmy lokalnie i słuchajmy też lokalnie. Przynajmniej od czasu do czasu (gdy już pozbędę się tych cytryn z lodówki).

Shofar
Raphael Rogiński, Mikołaj Trzaska, Macio Moretti. Kilogram Records

Tekst ukazał się w numerze 41 (5/2009)

Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek

Sytuacja Biodynamiczna

Jutro: 11 lutego 2012


Do 7 czas Korzenia, od 8 czas przejściowy.

Dziś: 10 lutego 2012


Do 5 czas przejściowy, między 6 a 9 czas Owocu, od 10 czas Korzenia.


Wczoraj: 9 lutego 2012


Do 13 czas Owocu, od 14 czas przejściowy.

Objaśnienia

KorzystneNiekorzystne
Czas owocu Czas liścia
Czas kwiatu Czas korzenia
Czas przejściowy
Więcej o kalendarzu biodynamicznym

Kalendarz imprez

Najbliższe:

11-12 lutego, Vini Naturali a Roma, Rzym, Włochy
4-6 marca, Prowein, Düsseldorf, Niemcy
14-17 marca, Weltweinfestival 2012, Wiedeń, Austria
23-25 marca, VinCE, Budapeszt, Węgry
25-28 marca, Vinitaly, Werona, Włochy
26-29 marca, Alimentaria, Barcelona, Hiszpania

zobacz więcej

Sprawdź wszystkie nadchodzące wydarzenia

Złapane w sieci

W Pradze piszą...

... o polskich winach. (praguepost.com)


Polak potrafi...

...lecz tym razem przesadził i 38 ton francuskiego wina trochę się spóźni. (dziennik.pl)


2011: Rok zły, bo wina mało, ale rocznik genialny

Lubuski dziennikarz i winiarz podsumowuje miniony rok w winnicy. (winnica.redblog.gazetalubuska.pl)


Chemia i fizyka szampana

Z okazji zbliżającego się Sylwestra i mijającego Roku Chemii American Chemical Society opublikowało w internecie film poświęcony chemii szampana. (wyborcza.pl)


Myśl globalnie, pij lokalnie

... a więc o ekologicznych aspektach wyboru wina. (wyborcza.pl)


Spada sprzedaż win owocowych

Do 2015 roku wydatki na wina gronowe zwiększą się w naszym kraju do 3,25 mld zł. (rp.pl)


Zobacz wszystkie

Najnowsze wpisy na blogach

Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego

Za wcześnie na amarone…

…przynajmniej na rocznik 2008. Zgodnie z przepisami DOC Amarone della Valpolicella, wina z tej apelacji trafiają na rynek w czwartym roku po zbiorach. Jak...
więcej

Blog Andrzeja Daszkiewicza

Prasówka 42

Co prawda nie dotyczy to wina, ale nie mogę nie odnotować obszernego tekstu mojego ulubionego australijskiego dziennikarza i blogera, Philipa White'a,...
więcej

Winny Bieńczyk

Co zwykł Pan pijać o tej porze?

Pucharek wina? Białe, czerwone? Wina jakich krain zwykł pan pijać o tej porze? Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata Dzisiejsza duża publiczna...
więcej

Blog Ewy Wieleżyńskiej

Burza w szklance wina

Przedwczoraj wicepremier Waldemar Pawlak dołożył wisienkę do niefortunnej wypowiedzi Radosława Sikorskiego, wypowiadając się w TVN 24, że będzie...
więcej



© MagazynWino.pl | Prawa zastrzeżone | Warszawa 2008-2010
Regulamin | Reklama | Kontakt | Zapytania ofertowe
Serwis przeznaczony jest dla osób pełnoletnich