|
Dobrze powiedziane Odrzucanie wina, bo nie jest wystarczająco masywne, przypomina odrzucanie książki, gdyż nie jest odpowiednio długa, lub muzyki, bo nie jest wystarczająco głośna. Kermit Lynch, amerykański importer, pisarz i muzyk
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Degustacje pionowe. Pod skrzydłami św. Leonarda 05-11-2009 drukuj
Wojciech Bońkowski To było wydarzenie wyjątkowe pod wieloma względami. Po raz pierwszy w Magazynie WINO zdajemy Państwu sprawę z pionowej degustacji wielkiego wina, którą odbyliśmy w styczniu 2008 specjalnie na potrzeby artykułu, w komfortowych domowych warunkach, poświęcając winom wiele godzin refleksji, dyskusji i emocji.
Rozpoznawalny profil Nasza degustacja pozwoliła przede wszystkim docenić najważniejsze cechy stylu San Leonardo. Po pierwsze, długowieczność. Oczywiście po winie opartym na cabernet sauvignon, powstającym w podgórskim terroir, spodziewać się jej można z definicji, lecz postawa San Leonardo z pewnością przerosła oczekiwania. Tylko dwa wina – 1993 i w mniejszym stopniu 1991 – okazały się w pełni dojrzałe; nawet 1990 i 1995 mogą, a właściwie powinny poczekać. Po drugie, stylistyczna spójność i stałość. Osiem degustowanych win okazało się zadziwiająco regularnych; różnice jakościowe były minimalne (w skali stupunktowej, roboczo użytej przez niektórych z nas, były to pojedyncze punkty), profil i architektura wszystkich win były bardzo podobne, zmieniało się w zależności od charakteru rocznika wypełnienie i wykończenia. Ja sam przystępowałem do tej degustacji jako człowiek już nawrócony i przekonany do wielkości San Leonardo, lecz ci bardziej sceptyczni wśród moich kolegów poczytywali ową stałość wręcz za wadę wskazując, że w czasie degustacji w sumie niewiele się działo. Działy się niuanse, lecz z pewnością były one domeną uzależnionej od rocznika nadbudowy; terroirystyczno-stylistyczna baza San Leonardo jest od kilkunastu lat stała. Powyższe stwierdzenie trzeba jednak uzupełnić uwagą, że drobną cezurą w najnowszych dziejach San Leonardo jest rocznik 2000. Od niego począwszy w naszym bohaterze coś się dostrzegalnie zmieniło; jakość garbników wskoczyła na nowy poziom, są teraz zarazem gęstsze i miększe. Wyczuwalna jest też zmiana faktury; nawet bardzo udane wcześniejsze roczniki, jak 1990 czy 1997, w końcówce ust traciły ciut ze swego impetu, a mocna architektura caberneta wydawała się niekiedy niedostatecznie wypełniona owocem. Od 2000 r. wszystkie degustowane przez nas wina zachwycają natomiast nadzwyczajną pełnią w ustach właśnie. Krótko mówiąc, San Leonardo wydaje się jeszcze lepiej niż dawniej zwinifikowany i bardziej kompletny. Zasługa w tym słynnego toskańskiego enologa Carlo Ferriniego (konsultanta takich potęg, jak Brancaia, Casanova di Neri, Fonterutoli, Poliziano, Ricasoli, Terriccio i Donnafugata), który od 2000 r. bierze udział w ustalaniu ostatecznego kupażu, wprowadził także pewne nowinki w winnicy (m.in. obniżenie prowadzenia krzewów do 60 cm ponad ziemią). Po trzecie, San Leonardo ujawniło – to zasługa pionowej degustacji – pewną paradoksalność. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że to najcieplejsze, najbardziej dojrzałe roczniki (2000, 1997, 1990) okazywały się najbardziej naznaczone przez cabernet sauvignon z jego zielonymi nutami (papryka, pietruszka), zaś roczniki teoretycznie najbardziej „kontynentalne” (1995, 2001) zbliżały się bardziej do Pomerol i jego jagodowej, aksamitnej ekspresji merlota; te roczniki dla mnie zresztą okazały się najbardziej udane z całej degustacji. Być może paradoks nie jest zresztą tak ostry, jeśli przyjmiemy, że roczniki najchłodniejsze pozwalają na najdłuższe dojrzewanie gron, co cabernet bardzo lubi i co pozwala mu zrzucić pod koniec jesieni swe zielone nuty w bukiecie. Spójność ocen Pięciu degustatorów Magazynu WINO okazało się wobec San Leonardo wyjątkowo zgodnych. Za najlepsze wino degustacji jednogłośnie uznany został rocznik 2001, który otrzymał oceny w przedziale 92–96 pkt. Drugie miejsce niemal we wszystkich rankingach przyznano 1995, a trzecie – 2003 (wina te otrzymały 90 pkt. lub więcej). Tuż za podium uplasował się 2000, który jednak jeden z degustatorów ocenił wyraźnie niżej, promując za to 1990, ogólnie oceniany wysoko (87–90 pkt.), ale jednak nie w kategorii „wielkie wino”. Rocznikiem wyraźnie odstającym od stawki, zasługującym na 86–88 pkt., okazał się 1993. Pozostałe dwa – 1991 i 1997 – umieszczano na podobnym poziomie, a w skali bezwzględnej – parę punktów za 1990 i 2000. Dodajmy, że z win powstałych w latach 1990–2003 nie degustowaliśmy jedynie 1994, 1996 (dwa roczniki uznawane za lżejsze) i 1999 (klasyk); w 1992, 1998 i 2002 San Leonardo nie zabutelkowano. Na koniec stwierdzenie, które winomanów ucieszyć powinno szczególnie: San Leonardo należy w swej klasie do win stosunkowo niedrogich, rzadko pada ofiarą spekulantów, a niezwykle wyrównana jakość czyni zeń tym pewniejszy zakup. Młode roczniki kupić może w sklepach niemieckich czy włoskich nawet po 40–42 euro (cena w sklepie internetowym producenta – 48 euro za rocznik 2003); starsze niekiedy już za 35–40 euro (za 1994 czy 1997), rzadko drożej niż 60 euro.
Marek Bieńczyk Pionowa degustacja San Leonardo w dzień ogłoszony „najgorszym w roku” (pod względem bioprądów) pozwoliła przetrwać to horrendum z nadwyżką. Z nadwyżką, gdyż nie tylko dało się przeżyć, ale otrzymaliśmy dodatkowy bonus w postaci uczucia, że obcowaliśmy przez parę godzin z winem, które jest po tej samej stronie barykady, w obozie wartości, które się dzieli z całego serca. Mówię: winem, aczkolwiek degustowaliśmy 8 roczników, 8 różnych butelek. Jednak wszystkie – jakkolwiek odmienne – łączył elegancki spokój i harmonia. Te wina nigdy nie krzyczą, są wyraziste, lecz nie wrzaskliwe; przeciwnie, są na swój sposób dyskretne. Pionowa degustacja San Leonardo 1990–2003 San Leonardo 1990 Dość pikantne, mięsno-wędzone, nieco konfiturowe, ale i żelazawe San Leonardo z 1993 r. wydaje się najbardziej ewoluowane ze starszych roczników, a pod atrakcyjnym nosem kryje się dość krucha już konstrukcja i chwilami słabiej zrównoważony alkohol. Ujmuje nutami mineralnymi, kamiennymi, ale i niuansem czekolady w końcówce. Bardzo rozpoznawalne aromaty caberneta. (tpb)
Pełny, bardzo bogaty bukiet. Dobrej jakości, soczyste czerwone owoce, aromaty kawowo-mleczne i nuty wędzonki. Bardzo dobra koncentracja z zachowaniem równowagi. W ustach pełne, szeroko atakujące, świeże. Wyraźna słodycz owocu przy dobrej kwasowości. Wyraźne, dojrzałe taniny i w końcówce lekko wysuszający alkohol. Wino łączące w sobie intensywność, bogactwo z delikatnością i harmonią. 18/20 (kd) Gdy wydawało się, że rocznik 2000 sięgnął absolutnych szczytów, ponad które wzlecieć już się nie da, jego młodszy o rok brat włączył jakościowy dopalacz i odleciał daleko, daleko. Bukiet jest wprost niezwykły: łączy nuty chłodnej skalnej mineralności z czystą esencją jagodowego owocu, moc i ekstrakt z prawdziwą finezją, perfekcyjną dojrzałość z dobrze dobraną, odświeżającą nutą zieloną. W ustach koncentracja, koncentracja i jeszcze raz koncentracja, z wyjątkiem złożoności jest tu bardzo dużo wszystkiego (również beczki); wino jest jeszcze bardzo młode, ściśnięte, taniczne, gęste niemal jak żywica; największe wrażenie robi jubilerska jakość garbników w końcówce. Z każdą chwilą w kieliszku lepsze, a najlepsze po ok. dwóch godzinach w karafce. Od 2000 i 2003 – słodkich, dojrzałych, cokolwiek tłustych i południowych – to wino odcina się chłodnym, świeżym, prawdziwie kontynentalnym charakterem. Nie ma tu właściwie co krytykować – w naszym sprawozdaniu z Trydentu (Magazyn WINO 1/2008) określiłem San Leonardo 2001 „winem dekady” i ta degustacja w pełni to potwierdziła. (wb) San Leonardo 2003 Gorący rocznik zostawia po sobie nie do końca czystą nutę zapachową, jednak to bardzo zamknięte, młodzieńcze wino nie jest pozbawione subtelności. Zachowuje klasyczny dla San Leonardo profil, jest bardzo skoncentrowane, a obok owocu pojawiają się typowe dla caberneta aromaty zielonej papryki. Pełne siły, potencjalne, pikantno-słodkie, soczyste, choć wciąż nieco twarde. (tpb) W bukiecie słodkie, miękkie owoce. Usta zamknięte, amorficzne. Dobra struktura kwasowa i dojrzałe taniny dają nadzieje na dobra ewolucję tego wina. Zbyt młode dla rzetelnej oceny. 16?/20 (kd) W kontekście innych św. Leonardów jest to osesek, trzeba dać mu sporo czasu, by wykształcił pełnowartościowy bukiet, a mokra piwnica i sok buraczany ustąpiły miejsca czarnym oliwkom i porzeczkowej konfiturze. Młodość, wręcz agresywność ust, ścierne garbniki i zimne dotknięcie minerału, lecz jest tu i aspekt gorącego rocznika (alkohol i pewna tłustość, likierowość owocu). Podobnie jak w 2000 i 2001 koncentracja jest tu na całkiem nowym poziomie, wydaje się, że również ekstrakcja jest lepiej kontrolowana niż w dawniejszych rocznikach, co skutkuje bardziej równomierną, gęstszą fakturą niż np. w 1997 r. Najlepszym elementem wina są świetnej jakości garbniki, bardzo obecne, ale nigdy suche, mistrzowsko wyekstrahowane i wypolerowane najwyższej jakości beczką. Wino niedorastające do 2001, ale grające w tej samej lidze co 2000, co biorąc pod uwagę trudny charakter rocznika 2003 należy uznać za duży sukces. O krok od wielkości, a za parę lat raczej na pewno ten krok wykona. (wb) Wina oznaczone do 1993 vino da tavola della Vallagarina, 1994–99 IGT Vallagarina, od 2000 IGT Vigneti delle Dolomiti. Importer w Polsce: Wine 4 You. Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 11 lutego 2012 Do 7 czas Korzenia, od 8 czas przejściowy. Dziś: 10 lutego 2012 Do 5 czas przejściowy, między 6 a 9 czas Owocu, od 10 czas Korzenia. Wczoraj: 9 lutego 2012 Do 13 czas Owocu, od 14 czas przejściowy. Objaśnienia
Kalendarz imprez Najbliższe:
W Pradze piszą...
... o polskich winach. (praguepost.com) Polak potrafi... ...lecz tym razem przesadził i 38 ton francuskiego wina trochę się spóźni. (dziennik.pl) 2011: Rok zły, bo wina mało, ale rocznik genialny Lubuski dziennikarz i winiarz podsumowuje miniony rok w winnicy. (winnica.redblog.gazetalubuska.pl) Chemia i fizyka szampana Z okazji zbliżającego się Sylwestra i mijającego Roku Chemii American Chemical Society opublikowało w internecie film poświęcony chemii szampana. (wyborcza.pl) Myśl globalnie, pij lokalnie ... a więc o ekologicznych aspektach wyboru wina. (wyborcza.pl) Spada sprzedaż win owocowych Do 2015 roku wydatki na wina gronowe zwiększą się w naszym kraju do 3,25 mld zł. (rp.pl) Najnowsze wpisy na blogach
Za wcześnie na amarone… …przynajmniej na rocznik 2008. Zgodnie z przepisami DOC Amarone della Valpolicella, wina z tej apelacji trafiają na rynek w czwartym roku po zbiorach. Jak... Prasówka 42 Co prawda nie dotyczy to wina, ale nie mogę nie odnotować obszernego tekstu mojego ulubionego australijskiego dziennikarza i blogera, Philipa White'a,... Co zwykł Pan pijać o tej porze? Pucharek wina? Białe, czerwone? Wina jakich krain zwykł pan pijać o tej porze?
Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Dzisiejsza duża publiczna... Burza w szklance wina
Przedwczoraj wicepremier Waldemar Pawlak dołożył wisienkę do niefortunnej wypowiedzi Radosława Sikorskiego, wypowiadając się w TVN 24, że będzie... |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||












Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Andrzeja Daszkiewicza
Winny Bieńczyk
Blog Ewy Wieleżyńskiej

