|
Dobrze powiedziane Od lunchu ani razu! Harry Waugh, jedna z największych postaci brytyjskiego rynku wina, na pytanie kiedy ostatni raz pomylił bordeaux z burgundem
Promocja!
Magazyn Wino
01-510 Warszawa
|
A
A
A
Monografie Riesling mon amour 10-12-2008 drukujWojciech Bońkowski Nie ma na świecie odmiany, która w równym stopniu przekazywałaby niuanse terroir. Nie pinot noir, czuły na wariacje burgundzkiego koktajlu gliniasto-wapiennego, ale ponoszący różnych rozmiarów klęski na innych glebach, a do tego jakże uwarunkowany stylem winifikacji. Nie chardonnay, który do wad pinot noir dodaje ciężkie grzechy popełnione w Nowym Świecie i na południu Europy. Nie grüner veltliner czy silvaner, które potrafią niekiedy zachwycić mineralną nutą, ale gdy pije się wina z tej samej parceli, zawsze wydają się wyblakłą imitacją Króla. Nie nebbiolo, który w dobrych rocznikach i spod mądrej ręki zlokalizuje się precyzyjniej niż szpiegowski satelita, ale w słabszych smakuje jak owocowa polewka. Za to różnica między Królem z czerwonych łupków w Ürziger Würzgarten i niebieskich z leżącej 150 m na wschód Erdener Prälat jest taka, jak pomiędzy chardonnay z Langwedocji i Tajlandii. Nie ma na świecie szczepu, który dawałby bardziej fascynujące, pamiętane przez lata bukiety. W jego repertuarze jest więcej kwiatów niż w atlasie botanicznym i więcej owoców niż na dalekowschodnim targu. Nie dorówna mu złożonością jednowymiarowy chardonnay, który ciekawsze bukiety rozwija dopiero po dziesiątych urodzinach, ani ciężkawy, ze skłonnością wręcz do chamstwa pinot gris; nie dorównają subtelnością gewürztraminer, viognier i inne fiano, uroczo dające w twarz, z którymi nie da się jednak o niczym porozmawiać. Nie ma odmiany bardziej elastycznej, gotowej dawać wina intrygujące, życiodajne od poziomu mozelskiego QbA czy naddunajskiego federspiela po mocarne alzackie grands crus, od wytrawnego jak morska sól „ryniaka” z Mikulowa aż po 400-gramowe TBA Egona Müllera; nie ma szczepu czującego się równie dobrze przy 6, 9, 12 i 13,5% alkoholu, z winogronami zielonymi, podsuszonymi, zmrożonymi, zbrązowiałymi od trzymiesięcznego romansu ze szlachetną pleśnią; pod zakrętką w australijskim Clare, szklanym czopkiem w wiedeńskim wine barze, 55-milimetrowym korkiem na aukcji najwspanialszych win słodkich w Trewirze. Nie ma na świecie odmiany dającej wina bardziej długowieczne, zadziwiające cztery miesiące po zbiorach i po czterdziestu latach w butelce. Nie dorównują mu dostające zadyszki po dekadzie puligny i meursaulty, kapryśne białe châteauneufy, kwaśne za młodu jak diabli białasy z La Rioja, równie nudne w dzieciństwie i na emeryturze beczkowe pessaki, kontrowersyjne loarskie cheniny; furmint, jeśli za naszego życia osiągnie ten panteon długowieczności, zrobi to tylko poprzez upodobnienie się do Króla. Rzadko mogą iść z nim w prawdziwe szranki nawet wina-dziwadła na drożdżowym dopingu – szampany, vin jaune i wytrawne sherry, bo czas jest dla nich lekarstwem na chorobę niepijalności, a nie sceną, gdzie od młodości mogą błyszczeć jak operowe primadonny. Nie ma na świecie wina, które oferowałoby nam, uświadomionym winomanom początku III tysiąclecia, lepszy stosunek jakości do ceny, którego codzienne wersje powstawałyby w milionach hektolitrów na obszarze większym niż dwie Polski za 5 euro butelka, a najwyższe terroirystyczne wcielenia z niepowtarzalną ekspresją minerału dostać by można za 20. Nie ma innego wina, do którego wracałbym tak chętnie, bo nie ma wina bardziej pijalnego i strawnego niż mozelski kabinett i nie ma wina mocniej chwytającego za gardło, niż Clos Saint-Urbain Zind-Humbrechta; żadne inne wino na tym świecie nie przekazuje nam w tak dobitny sposób mineralnej prawdy o ziemi, która stanowi tę drugą, prawdziwszą stronę winiarskiej rzeczywistości. Nie ma w świecie wina rzeczy bardziej elektryzującej niż kwasowość dobrego rocznika znad Saary i bardziej budzącej podziw niż stary rocznik mozelskiego Auslese. Niech długo nam panuje Król Riesling! Nie ma jeszcze komentarzy na Forum | Dodaj nowy wątek
|
Sytuacja Biodynamiczna Jutro: 24 lutego 2012 Przez całą dobę czas Liścia. Dziś: 23 lutego 2012 Do 22 czas Kwiatu, od 23 czas Liścia. Wczoraj: 22 lutego 2012 Przez całą dobę czas Kwiatu. Objaśnienia
Najnowsze wpisy na blogach
Chianti Classico: Inwazja owocu trwa Przed rokiem pisząc o wchodzących na rynek nowych winach z DOCG Chianti Classico swój raport nazwałem „Powrót do owocu”. Jest mi miło donieść,... Wino jako performance
Czy chciałabyś się napić wina wyłowionego z morza? - spyta Prasówka 43 Czas najwyższy odciążyć pamięć, więc dziś znów kilka rzeczy, które ostatnio zwróciły moją uwagę.
W portalu decanter.com filmowa wręcz... Co zwykł Pan pijać o tej porze? Pucharek wina? Białe, czerwone? Wina jakich krain zwykł pan pijać o tej porze?
Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata
Dzisiejsza duża publiczna... Kalendarz imprez Najbliższe:
W Dwutygodniku...
rozmowa z Markiem Bieńczykiem. (dwutygodnik.com) Powrót państwowego monopolu alkoholowego? Światowa Organizacja Zdrowia proponuje drastyczne ograniczenie dostępności alkoholu! (gospodarka.dziennik.pl) W MenStream o polskich winach... wypowiadają się Ewa Wawro, Mariusz Kapczyński i Roman Mysliwiec. (menstream.pl) Francuzi biją rekord Rok 2011 to najlepszy jak dotąd rok dla eksportu win z Francji, głównie za sprawą wzrostu ich cen. (wyborcza.biz) W Pradze piszą... ... o polskich winach. (praguepost.com) Polak potrafi... ...lecz tym razem przesadził i 38 ton francuskiego wina trochę się spóźni. (dziennik.pl) |
|||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||









Blog Tomasza Prange-Barczyńskiego
Blog Ewy Wieleżyńskiej
Blog Andrzeja Daszkiewicza
Winny Bieńczyk

